Kolce sprawiedliwości

czwartek, 9 lipca 2015

Demon żądzy 6/6 - Atak namiętności, zmysłowa zupa i gwałt jako wyznanie miłości

Od początku: autorką książki jest Dominika Szałomska, powieść wydało wydawnictwo Novae Res, nie mam żadnych praw do tego utworu, korzystam jedynie z przysługującego mi prawa cytatu w celu analizy krytycznej.

Rozdział 19
Oto, jakimi słowami zaczyna się rozdział:
Tylko nie wiedział, że na górze kobieta, która go kocha, przeżywa piekło.
Uczyli mnie kiedyś (w podstawówce), że akapit powinien mieć sens, w ogóle łączyć się z czymkolwiek. Ale gdzie tu szukać logiki, jeśli pierwsze zdanie jest zbudowane właśnie tak? Nie ogarniam tej kuwety. Gdzie była korekta?!
W ogóle mam wrażenie, że to był zbity tekst i ałtorka po prostu stwierdziła: "a, tu se je*nę nowy rozdział", dzieląc go w miarę na pół.
(...) nabrała mocno powietrza w płuca i krzyknęła. Krzyczała, ile sił. Kiedy się nie udawało, powtórzyła to. Tym razem jeszcze głośniej.
Ktoś tu chyba nie wie, czym jest czasownik dokonany. Krzyknęła. Nie udało się, więc krzyknęła jeszcze raz. Przecież z tego opka można napisać książkę pod tytułem: "JAK NIE PISAĆ" (koniecznie dużymi literami).
A kolejna linijka, no, nie zgadniecie:
– Nie!!! – krzyknęła głośno, budząc się i siadając na łóżku.
Zastanawia mnie jeszcze jedno... Mianowicie: konstrukcje w tym ksioopku. Kalka z angielskiego?
Leżała i ciężko oddychała, ledwo.
Możecie mi wierzyć lub nie, ale po lekturze tej książki śnią się koszmary. W dodatku tak potworne, że nawet sobie nie wyobrażacie. Po prostu pewne rzeczy jest wyrzucić z głowy ciężej niż Ibisza z telewizji.
Szybko do niej [Emilki] doskoczył [AsmodeŁuŻ] doskoczył i ukląkł koło niej.
– Emily, moja kochana, nareszcie. Nawet nie wiesz, jak się bałem o ciebie.
Tak, tak bardzo się o nią bał, że wyszedł z pokoju, choć wiedźma zapewniała, że jeśli to zrobi, Emilka pociśnie widowiskowego zgona. Ale imperatyw opkowy na to nie pozwolił. 
A teraz obczajcie ten związek przyczynowo-skutkowy:
 Podniosła jedną brew, ale oczy miała ledwo otwarte.
Druga brew potoczyła się po podłodze i z cichym kwileniem uciekła pod łóżko. 
 Wzruszył ramionami z figlarnym błyskiem w źrenicach.
Reszta oczu pozostała niewzruszona.
Znajdźcie mi tego padalca. (...) Zróbcie to dyskretnie, żeby nie zorientował się, że krążycie wokół niego.
Chodzi oczywiście o odnalezienie Lukasa. Totalnie widzę to, jak tych dwóch błaznów będzie szukać świrniętego anioła "niby dyskretnie". Przecież to cyrk jest. Będą chować się za słupami lub zakrywać twarz i udawać, że świat ich nie widzi (ja tak robiłam, jak widziałam tę książkę z nadzieją, że oko z grzbietu nie będzie na mnie patrzeć, jeśli ja nie będę go widzieć – nie wyszło).
Ale spokojnie, nadchodzi moja ulubiona scena jedzenia zupy! xD
Dziewczyna cicho mruknęła i ruszyła się pod ciężką pierzyną.
A teraz ręka w górę: kto po dziś dzień śpi pod taką strasznie niemodną i nienowoczesną pierzyną w środku lata? No? No? Pani z drugiego rzędu? Proszę wyjść i być hipsterem gdzie indziej!
Połączyli się w leniwym, lecz zmysłowym pocałunku. Nie spieszyli się ani nie atakowali siebie namiętnością, po prostu oddawali sobie pojedyncze muśnięcia.
Bo, wiadomo, atak namiętności polega na pocałunkach w stylu glonojadów. I to oddawanie pojedynczych muśnięć. Ach, takie to piękne, zaraz będę rzygać. W ogóle nie kumam przeświadczenia, że obślinienie kogoś = namiętne pocałunki.
Ale, ale! Asmodeusz przyniósł swej ukochanej jedzenie, by nabrała trochę sił (wszak powiedział swym podwładnym, że musi coś zjeść i wypić, żeby stanęła na nogi – czujecie ten wysublimowany żart? Żeby zjadła i napiła się jednocześnie, dali jej zupę! *suchar dnia*). Ale, no:
– Moja namiętna, musisz zjeść zupę, zanim wystygnie.
To jest moja ulubiona kwestia dialogowa z całej książki, powaga. Niestety nigdy nie doczekała się komentarza, nawet w gronie moich znajomych, którzy dorwali wydymona i zrobiliśmy wspólne czytanie, wyjąc przy tym przez łzy. Sąsiedzi zadzwonili nawet po policję, ale i panowie policjanci nie potrafili sensownie skomentować tego fragmentu. 
 Następnie położył jej na kolana tacę i powoli ją karmił.
Zapamiętajcie: w Diocopolis zupy nie podaje się w misce, nawet nie w głębokim talerzu. Na tacy.
Oboje na coś czekali, tylko nie wiedzieli na co.
Ja tam czekam na koniec tego chłamu od pierwszej strony.
 Ich spojrzenia były w siebie wpatrzone, nie odrywali od siebie oczu.

Zezowaty kot i Samuel L. Jackson walczą na spojrzenia

Czujecie tę namiętną atmosferę podczas jedzenia zupy? Ja też nie.
 Emily impulsywnie otwierała usta, gdy łyżka z zupą była tuż przed nią.
Jak po zabiegu lobotomii. 
 Teraz siedzieli naprzeciw siebie i nie ruszali się nawet o milimetr. W końcu jednak Asmodeusz przysunął się o kilka centymetrów bliżej niej.
Te emocje, te opisy, jak na partii szachów grzybobraniu.
(Wbrew pozorom mecz szachów może być jednak emocjonujący).
Leżeli obok siebie spleceni nogami i rękoma.
Musiało być strasznie niewygodnie. A, no i zapomniałam wspomnieć. Emily była tak słaba, że nie potrafiła się utrzymać na własnych nogach, ale zjadła zupę i już jest dobrze, może się seksić.
Emily pchnęła demona na plecy i usiadła na nim okrakiem, pochyliła się i pocałowała w policzki, powieki, czoło, skronie, brodę, a na końcu w usta.
W policzki oba na raz oczywiście.
Oddechy szybkie i urywane, w pokoju robiło się duszno i parno.
*czyta to zdanie jeszcze raz... i jeszcze... i jeszcze...* Nope, nadal nie ma sensu.
Demon żądzy nieświadomie podsycał temperaturę w pomieszczeniu, czuć było siarkę, pożądanie, pot dwóch spragnionych siebie ciał.
Zapachy niczym latem w komunikacji miejskiej. Nihil novi sub sole.
Emily poruszała zmysłowo biodrami, pobudzając już i tak gotowego do działania Asmodeusza.
Czuję się w obowiązku wyedukowania w tym zakresie wszystkich czytelników, bo może ktoś z was jeszcze tego nie wie. Takie rzeczy nazywa się: erekcją, wzwodem lub, mniej grzecznie, można powiedzieć, że facetowi stanął. Ewentualnie powiedzieć po prostu, że się podniecił. 

Ej. Właśnie zdałam sobie sprawę, że skoro matka, babka, prababka (itd.) Emily miały ten mityczny gen Ewy (xD), to... mujborze. Asmodeusz przecież dupczył jej matkę, babkę, prababkę... *mdleje po odkryciu tej strasznej straszności*

– Igrasz z ogniem – wysapał przez zaciśnięte zęby.
– Nie boję się ognia, na szczęście – powiedziała, kąsając go w usta, z uśmiechem.
– Jeszcze zobaczymy. – Zerwał się, zrzucając ją obok siebie i przykrywając własnym ciałem.
Jednym szybkim ruchem zerwał jej bieliznę. Rozłożył jej nogi i ułożył się między nimi, by po sekundzie wejść w nią jednym mocnym ruchem. Oboje zamarli na moment, wstrzymali oddechy, napawając się tą chwilą. Wycofał się odrobinę, by znów się zagłębić.
Mniej-więcej tak można opisać działanie silnika dwusuwowego. Wiecie, no, nie dosłownie, ale to ten sam poziom erotyki.
 Dla siebie są najważniejsi, ale wróg może użyć jednego przeciw drugiemu, jak już to raz zrobił.
Czytaj: głupia Emilka stwierdziła, że demonek chciał nią manipulować, więc uznała, że będzie spoko zakolegować się z Lukasem, ale rozmyśliła się tuż po rozmowie z nim.
Btw. nie ogarniam, co takie zdanie robi w środku opisu działania sil... przepraszam, seksu. 
 Oboje obejmował ogień, który nie robił im żadnej krzywdy, lecz tylko dodatkowo ich podniecał, podsycał ich wewnętrzny płomień.
Prawie jak wewnętrzna bogini. Pszypadeg? Nie sondzem.
Po namjentnyh segzach Asmodeusz chce iść na wojnę z Lukasem, ale Emily, w trosce o jego zdrowie, prosi go, by został. Stosuje nawet skomplikowany szantaż emocjonalny w postaci: "jak ci na mnie zależy, to weź nie idź, plz!", na co Asmodeusz odpowiada:
– Nie stosuj na mnie tych głupich, dziewczyńskich sztuczek (...)
DZIEWCZYŃSKIE ZARAZKI!
Wstał z łóżka i wciągnął najbliżej leżące spodnie.
*Ze zgrozą przypomina sobie, jak zrzucali z siebie ubrania przed seksami*
A co, jeśli on nałożył... spodnie Emily?!
A nie, sorry, on je wciągnął (nosem, du... no dobrze, nie bądźmy wulgarni). Wszystko jest ok.
Podoba ci się on, czy jak, że go tak bronisz? Bo kompletnie nie rozumiem twojego zachowania. Przed chwilą się namiętnie kochaliśmy, po raz kolejny i nie ostatni mi się oddałaś całą sobą, a nie mija chwila, gdy już bierzesz jego stronę – raz podnosił głos, raz ściszał.
Prawie jak zepsuty telewizor. 
– Rób, co chcesz, ale wiedz, że gdy on umrze, ja odchodzę. Zacznę żyć normalnie, tak jakby was nigdy nie było. Ani jego, ani ciebie – dodała, a w jej oczach pojawiły się pojedyncze łzy.
CO?! COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO?! ON CHCIAŁ JĄ ZABIĆ, ZABIĆ JEJ UKOCHANEGO, A TERAZ MÓWI MU, ŻE MA GO NIE ZABIJAĆ... BO NIE?! Borze, czymcie mje, bo pobudzę caps-lockiem sąsiadów!!!11111oneoneeleven
Anyways: pojedyncza łza - czekt!

Rozdział 20
Ostatecznie powinnam chyba jednak napluć sobie w brodę, bo ta książka jednak czymś mnie zaskoczyła. Niesamowity zwrot akcji sprawił, że za bardzo zassałam się do słomki, niespodziewanie ją wciągnęłam i prawie się udławiłam. Stało się coś, co i tak właściwie nie miało sensu, ale jednak wbiło mnie w fotel. Niestety wygląda na to, że to szczyt budowania w tym marnym opku intryg oraz szczyt kunsztu pisarskiego i szczyt szczytów w ogóle. I ja, na tym szczycie, wbiję flagę dla potomności. Generalnie sprawa ma się tak, że najprawdopodobniej te niesamowite plot twisty były wymyślane na moment przed napisaniem kolejnego rozdziału.
*skrót sytuacyjny* Po gorących seksach Asmodeusz ubiera się (w spodnie Emily) i wychodzi, chcąc skopać Lukasowi tyłek, ale Emilka za nim wybiega na zewnątrz, focha się i zaczynają się bić, po czym:
– Trzymaj tę szmatę mocno, nie pozwól jej uciec. – Podbiegła do szamocącej się pary. [Alura]
– Co jest? – spytał zmęczony już walką z brunetką.
– To ta wywłoka od Lukasa, gdy Emily się obudziła, przejęła władzę nad jej ciałem. Nie wiedziałam, co knuje, dopiero niedawno w domu sprawdziłam, jak miewa się twoja ukochana, i zobaczyłam, co się dzieje – wytłumaczyła, patrząc z nienawiścią na leżącą dziewczynę.
Alura jest bowiem właścicielką elektronicznej niani. 
– Co? Od kiedy? – Zszokowany przenosił wzrok z jednej na drugą.
(...) (odzywa się Emily-ale-nie-Emily-tylko-ta-szmata-od-Lukasa)
– Jeśli chcesz wiedzieć, z kim się bzykałeś, to wiedz, że Emily była tylko widzem, nic nie mogła zrobić. Jesteś bardzo w tym dobry, dziwię się, że jest taka oporna.
Dramatyczny świstak

 Nie no. Gwałty w opku zawsze spoko, co? (spoko, potem będzie więcej... zaspoilerowałam? Ojej, jak mi przykro. Wcale nie. Borze, spłonę w piekle).
Zaniósł ją do środka, a potem schodami w dół do piwnicy, gdzie czekali już Samael i Awnas. Przystawili brunetkę do ściany i przypięli jej nadgarstki łańcuchami, które wisiały przymocowane do betonu. Mimo że teraz nie była feniksem, to gdy się obudzi, zapłonie na nowo. A wtedy żadne sznury się nie przydadzą.
Sznury spali, ubrania nie.
Czasem łapię się na tym, że szukam w opku logiki. Właściwie nie wiem, po co to robię. Wpadam wtedy w pewnego rodzaju trans. Wpatruję się w tekst, jakby sens miał wyskoczyć zza następnej kartki, krzycząc "hej! Tu jestem!". Ale nie.
Tak się nie dzieje.
Tak się nigdy nie dzieje.



W ogóle rozkmińcie akcję: żyją sobie te demony w jakimś magicznym Diocopolis. Właściwie nikt nie wie, gdzie to jest, mają tam wstęp tylko demony, milion zabezpieczeń, magiczna kopuła, no w ogóle magią śmierdzi każde źdźbło trawy i nawet mieszkańcy magicznie tam pierdzą. Ale jakaś pierwsza-lepsza wiedźma jest w stanie wejść do głowy Emily i ją przejąć... W sumie Emily ma we łbie pusto, może to i nic dziwnego, że jak jest dużo miejsca, to ktoś w końcu tam wszedł.

Pochylmy się również nad bohaterami. Wspomniałam już o tym, że Asmodeusz musiał dupczyć matkę, babkę i prababkę Emilki. Czy ktoś w ogóle pomyślał, jak ona czuje się z tą świadomością? Otóż Emily nie czuje się z tą świadomością w ogóle, bo zwyczajnie jej nie ma. Autorka tak wyprała tę postać z mózgu, że w czaszce chlupie co najwyżej płyn mózgowo-rdzeniowy i pływają rybki.

Dalej mamy Lukasa, który jest aniołem. Ale nie takim zwykłym, bo szalonym. Jego "szaloność" objawia się w tym, że autorka mówi, że tak jest i tak jest. Nie kwestionujcie tego. Skąd wziął się Lukas? Tego nie wie pewnie sama autorka. Czy jest jakiś bóg? Kto by się tym przejmował. Jak to mówił Neitzsche: Gott ist tot. Ważne, że później będzie Lucyfer.

Awnas i Samael robią za tło sytuacyjne. Nie mają żadnej sensownej roli w powieści, oprócz tego, żeby odpowiadać na pytania Emily/Asmodeusza i rechotać, kiedy ktoś zapoda suchara. Autorka wciska ich wtedy, kiedy uważa, że ktoś jeszcze powinien coś powiedzieć, bo przepychanki wydymilki i wydymona się jej znudziły. Właściwie obaj mogliby być jedną osobą, ale wtedy nie byłoby zabawnych, hehe, przepychanek słownych. W każdym razie obaj są wypruci z charakteru (jak wszyscy w tym ksioopku). Właściwie są w tej książce potrzebni jak krowie bankomat.


To tak, jakby ktoś jeszcze uważał, że ta książka jest dobra i ma sens.

A jeśli ktoś uważa, że jeśli nie postaci, to chociaż mechanika świata, też srogo się zawiedzie, bo magia polega na tym, że Emily płonie, demon płonie, ktoś coś stęka, Emily bardziej płonie i ewentualnie rzuca w kogoś kulę ognia. A potem znowu stęka.

W każdym razie próbują wyrzucić z Emilky tę złą wiedźmę, ale ta się pulta, że im się nie uda i fokle. Na co Alura (ta super wiedźma od Asmodeusza):

– Nic nie wiesz o mnie. Jesteś starą, nic nieznaczącą wiedźmą, a ja jestem potężna, jestem z rodu Etershoall.
Oh, oh, oh, cóż za megalomania. No i nie ma to jak zdradzenie się przed wrogiem na samym początku rozmowy. W ogóle wam też nazwa "Etershoall" kojarzy się z eterycznym butem, jak próbujecie to przeczytać w głowie? Btw., taka ta Alura potężna, a wypowiada się w stylu "Kali jeść, Kali srać". A nie. To aŁtorka. Zwracam honor.

Głośny krzyk rozchodził się po pomieszczeniu, brzmiał, jakby ktoś rozcinał żywcem skórę. 
Czujecie ekranizację tego opka? Laska krzyczy, a tam dźwięk dartej szmaty.
– Teraz przetnij sobie nadgarstek nożem, który mam za pasem na plecach, i lewy nadgarstek Emily. Gdy z jej rany wyleci czarna krew i zmieni się na czerwoną, złącz rany
(...)
Nożem zrobił głęboką ranę w swojej skórze, ale wiedział, że szybko się zagoi. 
Podciął sobie żyły, normalne przecież. Zagoi się zaraz. Emily też podciął i:
Czarna krew leciała długo, skapując na ziemię obok niej. 
Kto by się przejął tym, że mogła się wykrwawić.

Tymczasem bohaterowie przechodzą kryzys egzystencjalny:

Oboje zamarli, czekając nie wiadomo na co. 

No nie wiem, może na sens, fabułę, cokolwiek?

W końcu do pomieszczenia wchodzą Awnas i Samael.

Dla innych mogli być bezwzględni, nie ruszały ich krzyki, prośby, jednak tym razem to była bliska im osoba i nie mogli patrzeć ani słuchać, jak ona krzyczy z bólu. 

Osoba taka bliska, znajomość taka długa, kilka dni, szmat czasu.

Gdy po pomieszczeniu przeszedł cichy jęk (...) 

Przeszedł cichaczem, ale że był jękiem... cóż, z góry skazany był na porażkę.

Emilka się budzi, a jej dziesięć chorób psychicznych daje o sobie znać:

– Jak się czujesz, moja namiętna? 

Jakbym jadła zupę. HE HE HE.

(borze, sucho, dajcie wody)
– Zabiję ją, niech ja tylko dorwę tę szmatę, a zabiję. A ty będziesz drugi w kolejności za to spanie z nią – warknęła słabym głosem.
– (...) wiedz, że nie miałem o niczym pojęcia, nie wiedziałem, że to ona – próbował się tłumaczyć.
– Mam to gdzieś. 

To nieważne, że był zupełnie nieświadomy tego, że Emilka to nie Emilka. Zabiję cię dlatego, że, bo tak. Nie rozumiem, dlaczego ałtorki lubią upośledzone i w ogóle ze skazą na umyśle bohaterki pozbawione samodzielności oraz jakiejkolwiek siły.


Rozdział 21

Byłam bezpieczna, ponieważ ani Lukas, ani nikt inny nie upominali się o mnie. Tylko jemy zależało na mojej osobie, a przecież myślał, że nie żyję, więc raczej całe zagrożenie powinno być wyeliminowane, ale nie.

ALE NIE. Nie no, logiczne, wiedźma Lukasa została zabita, nie złożyła mu żadnego raportu, więc Lukas z pewnością jest spokojny co do powodzenia misji i w ogóle.

Emily to, Emily tamto, Emily sramto. 

Serio. Tak w tej książce jest napisane.

Od dnia odzyskania ciała nie zapaliłam ani razu kuli, nie obudziłam ani razu feniksa, trzymałam się z dala od ognia, od wszystkiego, co mogło zrobić krzywdę Asmodeuszowi.

Przed momentem groziła mu, że go zabije.


W domu demonków pojawia się jakiś brzydki stwór. Emily, ignorując prośby Asmodeusza, wychodzi zobaczyć, co się dzieje, bo słychać krzyki. Okazuje się, że to jakiś posłannik Lucyfera. Pewnie demon, ale przecież nie jest Emilce przeznaczony, więc może być brzydki jak noc. Logiczne. Wysłannik pana piekieł oznajmia, że kobieta-ogień jest przeznaczona Lucyferowi (bijta się!) i:
– Już to wie. To, że jest tutaj, że ją ukrywacie i to... jaka jest piękna. 
Chyba nawet nie wiem, jak to skomentować.
Daenerys potrzebuje pomocy


Kiedy ktoś ostatnio próbował [pokonać Lucyfera], został nabity na słup i wisiał na nim, dopóki się nie wykrwawił przez jedną kilkucentymetrową ranę na brzuchu i dopóki jego ciało nie wyschło. 
Bo kto by się przejmował kijem, co ja gadam, palem w dupie, nie? Kilkucentymetrowa rana na brzuchu jest dużo gorsza. Niektórzy cały czas chodzą z kijem w dupie i żyją.

Nie było słychać żadnych kroków ani słów, jedyne, co się obijało pośrodku pokoju, to tykanie zegara, na które nie zwracałam uwagi. 
Ale jednak odnotowałam je w moim malutkim móżdżku, więc chyba zauważyłam. W ogóle wizja obijającego się zegara.
mindfuck


Siedziałyśmy w bezruchu, jedynie mruganie powiekami zdradzało, że nie byłyśmy posagami. 
Bo można mrugać też ręką, tak jak klaskać dupą. Logiczne.

A jedyne, co czułam w tej chwili, to uścisk w piersi. 
Serce wymieniało właśnie uprzejmości z przewodem pokarmowym.

Rozdział 22


Nasze drogi, które miały być połączone na zawsze, rozdzielały się. Jedna szła na wschód, druga na zachód. A miały iść razem, obok siebie, połączone na zawsze nierozerwalną nicią. Jednak stało się inaczej. 
Drogi się rozeszły. Zeszliśmy ze wspólnej ścieżki. Rozdzieliliśmy się. Mieliśmy być połączeni, ale Lucek nas rozdzielił. I jeszcze 20 zdań w podobnym tonie opisujące to samo.

Wiecie, jaki jest problem (jeden z wielu) tego ksioopka? Momentami jest tak durne, że aż nudne. Bo ile można czytać baboli językowych, fejspalmować nad mikromóżdżkiem Emilki i głupotą innych bohaterów, suchością dialogów, ubogością opisów i w ogóle kupą gówna (pardon my french), jaką jest ta ulotka z pizzerii. To nadaje się jedynie na rozpałkę do pieca/grilla lub nowy zestaw suchych żartów do Familiady. Chociaż nie. Są śmieszniejsze od tego gniota.

Ale wracając: dalej mamy prawie całą stronę zapisaną gównokoelhizmami pokroju pierwszego cytatu z tego rozdziału. Może oszczędzę tego wam i sobie, bo zaraz tu pousychamy, a jeszcze nie doszliśmy do creme de la creme tej opowieści. To czeka nas dopiero na końcu.
Byliśmy tylko my, nasze serca, nasze dusze, nasza miłość, którą chciano zniszczyć. Ale ona jest zbyt silna, nawet gdy nie będziemy razem, nie wygaśnie. Nikt jej nie zniszczył: ani wiedźma, ani Lukas, a już na pewno nie zniszczy jej jakiś władca piekła. 

No, co tam jakiś Lucyfer z Piekieliska Dolnego. Pyłek przecież. Asmodeusz go nosem wciągnie.

Jest panem podziemia
A to ci nowina! Ja myślałam, że piekła!
Usłyszałam, jak wszyscy oprócz niego i mnie prychnęli od śmiechu, a potem zaczęli kaszleć.
Sytuacja jak z kiepskiego sitcomu. A emocje jak na grzybobraniu. I wtf: "prychnęli od śmiechu".
EXPECTO FACEPALMIUM!


– Jak dla mnie jesteś nikim – wysyczałam, patrząc mu prosto w oczy, by poczuł, jak nim gardzę.
Patrzę, więc gardzę. Jak to będzie po łacinie? Respiciam, ita despicio? Spectaro, ergo conculo (dzięki, Nerko i Małgo!). Nie wiem. Gógl mi tak powiedział. Ktoś tu umie w łacinkę?
wyciągnęłam ręce przed siebie. Zrozumiała to bez słów, podeszła do mnie i się objęłyśmy. (...) Panowie, widząc to, podeszli do nas i objęli.
Ooooch, takie kółeczko tulających się demonów, panów piekieł i koszmarów, potwornych morderców, nieczułych złoczyńców... A, nie, to nie ta książka. Tutaj tylko fluff, dupczenie i lobotomia.
Oderwaliśmy się od siebie, mężczyźni skrępowani tylko chrząkali
Hym hym, ekhm, hm, ekhm, hym, hem, ekhm. Cofnijmy się do epoki praludzi, kiedy nie było jeszcze aparatu mowy.

Piekło. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tym miejscu. Czy to gdzieś w jakimś budynku? A może w jakiejś jaskini?
małpa nie wie, o co chodzi
– Gdzie jest piekło, znaczy wejście do niego? – spytałam, nie mogąc wytrzymać tej ciszy w samochodzie, która panowała już kilka godzin. 
– W Los Angeles – odpowiedział najbliżej siedzący Samael.
Totalnie stawiałam na Sosnowiec.

Rozdział 23

Stałam sama prosto przed wejściem na cmentarz. Trawnik był równo przystrzyżony, piękne wierzby rosły w równych odstępach, jakby je posadzono specjalnie dla tego miejsca, które otaczały. Mimo że była noc, domyślałam się, jak musiało być tu cudownie za dnia, gdy świeciło słońce.
Cmentarze takie romantyczne.
Feniks to najpotężniejsze stworzenie, nad którym panuje kobieta. Bo tylko kobiety potrafią tak rozpalać i same jednocześnie płonąć. Są stworzeniami boskimi. Stworzono je, by mężczyźni wiedzieli, co dobre, co złe, co twarde, co kruche. 
Adam zaufał Ewie.
Bardzo się pomylił.
Bardzo.

Ogólnie przyjechali na ten cmentarz i nagle zza drzewa wychodzi wielki, barczysty koleś. I przedstawia się jako anioł Raul. Bo podobno tajemniczy opiekun Emily kazał wszystkim aniołom zebrać się do kupy i bronić Emci. Trzymajcie się stołków, bo dostaniecie takiego plot twista, że obiad sprzed tygodnia spróbuje się wam wydostać górą.
W każdym razie pojawia się ten zupełnie obcy koleś, mówi, że jest aniołem Raulem, chociaż nic nie świadczy o tym, że właśnie tak jest (ale tak jest, bo tak jest i wszyscy mu wierzą, bo w sumie czemu nie) i mówi:
Jednak u nas, wśród aniołów, krąży legenda o kobiecie feniksie, która jest tak potężna, że może stać się niebezpieczna nawet dla pana piekła. 
Wszystko jasne!
– A która z nich jest prawdziwa? – spytałam z obawą. Dwie bajki, ale zawsze tylko jedna jest prawdziwa.
Emilko, jesteś już dużą dziewczynką, więc może czas, żeby cię uświadomić: Mikołaj nie istnieje, a bajki to bajki. Wiesz. Nie są prawdziwe.

Korytarz rozszedł się w kilka innych, na ścianach zaczęły się pojawiać jakieś wzory, jakby jakieś hieroglify. Nic z nich nie rozumiałam, ale niektóre miały dołączone obrazki, z których można było wyczytać, że nie urządza się tutaj „pidżama party”
Gaston nie wie, co właśnie przeczytał

Jednak największe wrażenie robił mężczyzna siedzący na środku pomieszczenia na wielkim krześle. Tronie? Nie wiem, co to miało być, ale od niego wyczuwało się władzę, śmierć, strach, zło, a także ogromny pociąg, ale mnie napawał jedynie ogromnym obrzydzeniem.
Lucyfer był tu tylko marnym dodatkiem. Władzę miał tron, tron niósł śmierć, w sercach swych wrogów zasiewał ziarno strachu i roztaczał zło. I miał też pociąg. W tym wypadku jedyny pociąg, o jakim jestem w stanie myśleć:
pociąg Tomek

W OGÓLE JAKI POWAŻNY AUTOR OPISUJE MEBEL: "NIE WIEM, CO TO MIAŁO BYĆ".
ODPOWIEM WAM: ŻADEN.

No, ale idą długim, wąskim korytarzem, doszli do tej sali z Luckiem i:
– Witaj, Emily. Czekałem na ciebie z niecierpliwością. Dzięki Tobiasowi zobaczyłem bardzo niewiele, lecz mam bardzo dobrą wyobraźnię i ona pozwoliła mi na różne fantazje z tobą w roli głównej. Ale najpierw się przedstawię, jestem Lucyfer. 
Jaki łaskawy, najpierw się przedstawił, zanim zaczął jej opowiadać o swoich obleśnych fantazjach. W ogóle mam wrażenie, że niezła kolejka się już ustawiła do Emily: Lukas, Asmodeusz, Lucyfer... nie zdziwiłabym się, jakby się okazało, że swoje prawa do Emilki zgłoszą zaraz Jahwe, Budda, Allah, Latający Potwór Spaghetti i Cthulhu.

Rozdział 24
Długie i umięśnione nogi przechodziły w idealnie wyrzeźbioną klatkę piersiową. 
Smutno tak żyć bez miednicy, tyłka, brzucha. (ej, w ogóle skąd mu się bierze pożądanie, jak on nawet penisa i jąder nie może mieć fizycznie, skoro nogi łączą się bezpośrednio z klatą? Aaa, nie, to tron był pożądliwy, zapomniałam, już wszystko ma sens)

Przy każdym jego ruchu można było dostrzec prace jego mięśni pod skórą, która okazała się jego jedynym ubraniem.
Emily na pierwszy rzut oka nie zauważyła, że Lucek jest topless. Bo linijkę niżej okazuje się jednak, że Lucek nosi dżinsy. Dlatego skóra nie do końca jest jego jedynym ubraniem.
Ale kto by się przejmował.
– Ta część twojego ciała też jest odporna? Na przykład na ogień? – Przyłożyłam dłoń do jego krocza. – Bo wiesz, mam takie fajne ogniste kule, ale na pewno wiesz, o co mi chodzi, bo użyłam paru takich na twoim sługusie. 
Emily, gdzie twoje maniery! Tak macać obcego faceta po jego męskości?!
– Wszystko w porządku? – usłyszałam przy uchu głos zmartwionego blondynka, więc kiwnęłam mu twierdząco głową.
Just a friendly reminder: mówimy nadal o barczystym demonie, jednym z panów ciemności, zła, itp.

Próbowała się wyrwać. Ale byłam bezlitosna. Nie minęło kilka sekund, a Tanya zamarła, jej oczy zostały szeroko otwarte tak jak usta. Tylko że nadal nie czułam satysfakcji, dopiero jak użyłam całej swojej siły, swojej i feniksa, i pozbawiłam ją głowy.Dopiero wtedy wstałam z niej, złapałam czaszkę za włosy i pomaszerowałam prosto w stronę Asmodeusza, który patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami, zresztą jak wszyscy zebrani. 
– Mówiłam, że ją zabiję, jak znów zacznie się do ciebie przystawiać. – Mówiąc to, położyłam głowę tej szmaty mu na kolana, a dłońmi brudnymi od jej krwi złapałam jego twarz i przysunęłam do swojej, i pocałowałam tak namiętnie, jak tylko umiałam.
No romantyczne w cholerę. Przecież to jest chore. Kto zdrowy na umyśle położyłby komuś głowę na kolanach a potem pocałował? Tu się powinno, nie wiem, po psychiatrę albo egzorcystę zadzwonić. Myślicie, że Emily miała jakiekolwiek wątpliwości co do tego, by pierwszy raz w życiu zabić człowieka? Skądże. Jest wypruta moralnie. Myślicie, że cokolwiek ją ruszyło po tym, jak zabiła Tanyę? Macie rację – nic. To ksioopko jest tragiczne w każdym calu, bohaterka to psychopatka. To. Jest. Chore.

– Ahpuch, zabierz Emily do jej komnaty
Hżbó, przynieś mi szklankę wody. Jkąmź, natychmiast podaj do stołu! (wiem, że Ah Puch to bóg rozkładu, ale no Ahpuch... plz)
Odwróciłam się natychmiast, jak tylko usłyszałam głos Lucyfera, o którym całkiem zapomniałam. 
Biedny głos Lucyfera siedział w kąciku i kwilił cichutko, zapomniany przez świat.
– Widzę jego skrzydła – wyszeptałam bezgłośnie. Na szczęście zrozumiał, widziałam to po jego minie, oczy rozszerzyły się jak pięciozłotówki
Przypominam, że Emily mieszkała gdzieś w USA, w miejscowości, która realnie jest czymś w rodzaju parafii (research trudny mocno bardzo). Ale oczy porównuje do złotówek, prawda.

Ahpuch zaprowadził mnie jednym z korytarzy do pokoju, w którym stało wielkie łoże i nic więcej. Ściany czerwono-bordowe, łóżko i pochodnie. Żadnego biurka, komody, nic. Zdziwiona rozejrzałam się jeszcze raz, ale mebli nie przybyło. Zrezygnowana podeszłam więc do łóżka i usiadłam na nim, modliłam się w duchu, by nikt tutaj nie przyszedł.Ten pokój mógł mieć tylko jedno zastosowanie, jeśli był pozbawiony mebli. Służył do zaspokajania potrzeb Lucyfera. 
Rzygacie już, czy chcecie więcej? Bo ja to sobie wykopałam studnię, ale totalnie muszę zacząć kopać drugą.

– Lucyfer jest wściekły, że zabiłaś jego najwierniejszego informatora, a do tego zhańbiłaś, całując mnie.
INFORMATOR TAK MOCNO ZHAŃBIONY! Podmioty trudna sprawa, tu nie ma nic do śmiechu.

Rozdział 25

Lucyfer nie zapomni tej sytuacji ani nie zapomni tego, że zabiłam Tanyę. Chociaż jeśli nawet mam umrzeć, to umrę spokojna, że na świecie jest o jedną dziwkę mniej. I to moja zasługa.
JAK można być szczęśliwym dlatego, że zabiło się kogoś, kto był zdzirą? JAK w ogóle można czuć radość z powodu zabicia kogokolwiek? Resztki mózgu chyba mi wysiadły właśnie.

Ale niestety, wszystkie demony w piekle liczą, że zapłodnię feniksa, i ja mam zamiar to zrobić nawet bez waszej zgody
Lukas chce jej zrobić dzieciaka, Lucyfer chce jej zrobić dzieciaka, Asmodeusz też ją rucha... Zaraz się odwodnię od tego wymiotowania.

– Nie, nie dam. Ponieważ nie mogę mieć dzieci. Jak byłam mała, miałam wypadek i musieli mi usunąć macicę, więc tak jakby nici z twoich planów. 
Spokojnie. W drugim tomie, który częściowo był publikowany na blogasku, macica magicznie odrasta. xD
Lecz w tym momencie nie mogłam zdradzić, że to kłamstwo. 
O NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, ałtorka naprawiła ten jeden, najbardziej lolkontentny błąd. ;-; Moja marna egzystencja straciła właśnie sens.

Demonki (poza Asmodeuszem) stwierdzają, że Emilce trzeba pomóc. Cichaczem wychodzą więc na powierzchnię Los Angeles, żeby znaleźć anioła Raula.

Nie miałem pojęcia, jak znaleźć Raula, mogłem tylko zrobić jedno. Udać się do Alury
Co znaczy:
Zrezygnowaliśmy jednak w końcu i podeszliśmy do jednej z budek telefonicznych. Wybrałem numer i czekałem na podniesienie słuchawki. 
– Słucham – usłyszałem kobiecy głos. 
– Alura?
Fajne mają tam budki telefoniczne. Wchodzisz i dzwonisz. Żadnej karty, niczego.

znalezienie Raula graniczyło z cudem. Przeszliśmy miasto wzdłuż i wszerz
1 302 km²

Dean nie jest pewny, czy w tak krótkim czasie to możliwe


Rozdział 26
Wróćmy do Emilki i jej gimboprzemyśleń:
Życie. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakie może być kruche, do chwili gdy prawie mi je odebrano. Mnie i moim bliskim. Wydarzenia działy się szybko i brutalnie. Nikt nie miał litości ani współczucia dla umierających. 
Mówi to osoba, która bezlitośnie zabiła jakąś babkę tylko dlatego, że wydała się jej sukowata.
Ból. Strata. Strach. Te uczucia nie odstępowały mnie nawet na chwilę.
Tanya nie jest tego taka pewna. xD

Nienawiść, zawiść, chęć niszczenia. Tym kierowały się demony Lucyfera, gdy atakowały naszą stronę. 
Nasza, jedyna słuszna, prawilna strona. Ciekawi mnie, czym kierowała się Emilka, jak mordowała. W zasadzie pewnie niczym. Bo czym może kierować się ktoś, kto nie ma mózgu?

Pewne rzeczy, które robili, nie przychodziły do mnie nawet w największych koszmarach. Śmierć demonów zdrajców była tak brutalna, tak obrzydliwa, że czułam, jak żołądek podchodzi mi do gardła wiele razy.
Przypominam, że nadal mówi to osoba, która w poprzednim rozdziale bezdusznie skatowała na śmierć inną osobę, a potem gołymi rękoma urwała jej głowę i, trzymając ją za włosy, położyła na kolanach ukochanego, którego zaraz radośnie pocałowała.

Lekko poturbowany Asmodeusz leżał na łóżku jeszcze większym od mojego i odpoczywał. Jego oddech był spokojny i powolny, klatka piersiowa unosiła się i opadała, oczy miał zamknięte, ale wiedziałam, że jest czujny. (...)Jest nieprzytomny. (mówi Awnas)
Loki ciśnie fejspalma


Dochodzi do bitwy między demonami, które bratają się z aniołami a Luckiem.
Grzmoty i pioruny pojawiały się jeden za drugim. Krzaki, które się zapaliły od piorunów, zmieniły się w chodzące kule ognia, deszcz kapiący na nas zmieniał się w potoki rzek. 
Tam w ogóle dało się poruszać?
Coś mnie pokusiło, żeby przekopiować stronę z pdfa do Worda. Nie pożałowałam. Okazało się, że czcionka jest rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów (Word wykrył ją jako Arial 18). Po zmniejszeniu do TNR 12 z interlinią 1.0 okazuje się, że jedna strona pdfa to nawet nie 1/3 strony w Wordzie. Ale do czego zmierzam: dzieje się ta niesamowita, jakże, och, jejku, ważna bitwa. W końcu ścierają się z panem piekła, nie?
No. Ścierają się na jakiejś połowie strony z Worda.

A teraz obiecany plot twist, który już za momencik wywinie wam żołądki na lewą stronę:
Chciałam ruszyć mu [Asmodeuszowi] na pomoc, ale zobaczyłam na niebie kolejną postać, tylko że widziałam jej skrzydła. Nie musiałam długo myśleć, żeby zgadnąć kto to. 
– Nie rób tego! To twój opiekun, on pomoże Asmodeuszowi – krzyknął Raul, gdy zobaczył, że wytworzyłam kulę ognia. Wtedy zamarłam. Mój kto?Nigdy w życiu nie wpadłabym na to, że Lukas może być moim opiekunem, że to on chce mnie uratować. 
Ba dum tss! Lukas jest opiekunem Emilki! Walić to, że jeszcze przed chwilą próbował ją zabić! Srać na logikę! Bić sens!
To nie mieściło się w głowie. Nie miałam czasu o tym myśleć, bo poczułam zapach siarki
Primo: faktycznie autorka nie miała czasu o tym myśleć, bo głupie to tragicznie.
Secundo: zapach siarki = kisiel w majtkach na polu bitwy?
Tertio: nie, nie będzie "po trzecie".

Mowa o Lukasie:
Oczy miał ledwie otwarte, niebieska tęczówka straciła blask i stała się jakby matowa.
Głupia! Wpatrywałaś się w szklane oko!
Lukas walczył z Lucyferem. Lucek zadał mu śmiertelny cios i na łożu śmierci Lukas wyznaje (przygotujcie wiadra):
Jestem twoim ojcem. To dlatego widzisz moje skrzydła, to też potęguje twoją moc jako feniksa.  
Przypomnijcie sobie, że Lukas chciał zrobić Emily dziecko. Nie ma za co.

Nigdy, ale to nigdy nie chciałem, by stała ci się krzywda, nie zrobiłbym ci krzywdy jako niemowlęciu ani teraz. Wiem, że różnie to okazywałem, ale to, jak wybrałaś demona, a nie mnie, przypomniało mi o twojej matce i zabolało równie mocno jak wiele lat temu, tylko że tym razem zostały zranione moje ojcowskie uczucia.
Hiddleś nie może uwierzyć

Lukas wyzionął ducha, gdy tylko Emilka mu wybaczyła. Niestety Lucyfer żyje nadal i Emilka postanawia z nim walczyć:
Pozwoliłam feniksowi się przemienić i przejąć kontrolę nad ciałem. Wiedziałam, że jesteśmy jednością. Tak jak nigdy. Płomień otaczający mnie stał się niebiesko-biały. 
Mam dwie teorie. Albo Emilka podpisała dobry kontakt na gaz od Rosjan i to on płonie w takim kolorze, albo zaraz osiągnie drugi poziom super Saiyanina.
Drzwi, za którymi krył się feniks, były tylko otwarte w połowie. Gdy ich dotknęłam, zobaczyłam prawie, jak wielki płonący ptak leci w moją stronę i uderza w moje ciało, które wygięło się w łuk, a z gardła buchnął płonący krzyk. 
Emily ma mnóstwo talentów. Na przykład jest połykaczem ognia.

Ciekawi was, jak autorka opisała walkę z samym Lucyferem?
Nie wiedziałam, co robię, widziałam jedynie z boku ciosy zadawane przeze mnie, kule ognia lecące w niego, a także wielkie strumienie światła. Gdy przestał się ruszać, przestałam; stałam nad nim, patrząc z przyjemnością, jak uchodzi z niego życie.
Właśnie tak.
No dobra, jest jeszcze jedna linijka o tym, jak Lucyfer zadaje ostatni, rozpaczliwy cios Emily, która upada na ziemię.
Nad sobą zobaczyłam klęczącego Asmodeusza. Cały we krwi, ale żywy. O to mi chodziło od początku.
Watson niedowierza

Rozdział 27 - OSTATNI. CHWALMY PANA, CTHULHU CZY W CO TAM WIERZYCIE.

Pod koniec ostatniego rozdziału, kiedy Lucek zadał cios (i uciekł!), a Emily upadła na ziemię, wpadła w śpiączkę. I teraz nadchodzi ten najokropniejszy przenajobrzydliwszy rozdział.
Ogólnie na początku mamy pierdololo o tym, że oh, smóteg taki wjelky, bo Emilcia niepszytomna, czeba obudzić, czeba działadź!


Czekał, aż Emily się obudzi, nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł się zanurzyć w jej ciele, poczuć jej smak. 
Nieważne, że mógłby się ucieszyć, że jego ukochana się obudzi, wróci do życia itp. Czekał głównie na to, żeby zanurzyć w niej wacka.


Wiedział, że gdy tylko się obudzi, on to wykorzysta, a raczej ją wykorzysta w każdy możliwy sposób. 
David Tennant fejspalmuje

Nie mam komentarza.


Będzie powoli w niej budził namiętność, aż będzie błagała, by ją porządnie przeleciał, ale wtedy on poprowadzi ją na granice rozkoszy i gdy tam się znajdzie, on przerwie.
Ktoś tu chyba oglądał słabe pornole i próbował napisać do nich fabułę.
Do pokoju wchodzi Awnas:


– Dziękuję, postaw na stoliku. – Wskazał ręką mebel stojący niedaleko łóżka, na którym leżała jego ukochana, a jednocześnie starał się ukryć widoczną gołym okiem erekcję. 
– Potrzebne ci jakieś bzykanko…

. . . - - - . . .
ratunku!

Przygotujcie się, bo teraz nadejdzie najbardziej obrzydliwa scena w całej książce. Totalnie nie wiem, jak to poszło do druku. Jeśli jeszcze ktoś myśli, że warto "wydawać się" w Novae Res – niech natychmiast wyjdzie. Poważnie. W rogu macie czerwony krzyżyk i takie tam.
Przypominam: Emily leży zupełnie nieprzytomna. Jest w śpiączce.
– A może tego jej potrzeba? – Obrócił się do niego z błyskiem w oku.
Tak. Potrzeba jej dymanka w czasie śpiączki. Na pewno.


Masz rozbudzić jej zmysły, postarać się, by obudził się w niej ogień, no, wiesz… rozgrzać ją swoim narzędziem 
Loki wątpi, że to na poważnie

Skrajna dziecinność nazewnictwa narządów rozrodczych w tym opku to jakaś porażka. Podpalić ten syf i przywalić toną gruzu to za mało.


– Masz na myśli, że mam ją…? – Resztę zdania powiedział mimiką twarzy, która dokładnie pokazywała to, co chciał zrobić
Jak pokazać mimiką twarzy, że chce się kogoś wydupczyć? Bo chyba nie chodzi o sugestywne uniesienie brwi, co?
Awnas wychodzi, a Asmodeusz zamyka pokój na klucz.
A w szczególności jedna część jego ciała prezentowała się niczym stalowy drąg gotowy do ciężkiej pracy.
Czujecie tę ubogość słownictwa i wulgarność?
Teraz szybka lekcja z przedmiotów ścisłych:
Delikatna woń fiołkowego płynu, którym Kate umyła brunetkę, unosiła się, tworząc lekko słodkawy zapach.
Od dziś woń tworzy zapach. Postanowione.


W końcu koszulka nocna została rozerwana, jej poły rozchyliły się na boki, ukazując nabrzmiałe piersi ze sterczącymi brodawkami. 
Z opisu wynika, że Emily mogła być w czasie laktacji.
– Obyś bawiła się równie dobrze jak ja – wyszeptał i zaczął całować jedną z jej piersi.
Ogólnie koleś całuje po cyckach nieprzytomną laskę i wypieprza z takim tekstem. Nie wali wam to ciężkim gwałtem i psychopatią?


Powoli, namiętnie zostawiał mokre ślady, by w końcu złapać całą w usta i zacząć mocno ssać i przygryzać. 
Po pierwsze: niech mi ktoś wytłumaczy, co jest namiętnego w lizaniu się i obślinianiu?
Po drugie: Emily najwyraźniej była płaska jak deska, skoro Asmodeusz wziął całą pierś do ust. Albo Asmodeusz ma naprawdę imponujący rozstaw paszczy.


Biorąc między wargi drugą pierś, dłoń zsunął na żar między jej nogami. 
Żar.
Między nogami.
Emily w pochwie miała bowiem saunę.


Czuł, że jest gotowa go przyjąć, ale wstrzymał się.
Musiał być pewny, że Emily ugości go należycie i że zdąży wyciągnąć ciastka z piekarnika na czas. Bo jak to tak, przyjmować gości bez ciastek?


Dlatego odnalazł najczulsze miejsce na jej ciele i zaczął je mocno pocierać, po chwili jednak przeniósł dłoń niżej i wsunął dwa palce. Kiedy nimi kilka razy mocno poruszył, z ust dziewczyny wydobyły się ciche jęki, które były dla niego jak najwspanialszy dźwięk na świecie. 
Krótka instrukcja uprawiania miłości oralnej: tu wystarczy potrzeć, tam pociągnąć, possać, wsadzić palce i o, jest.


– Weź mnie – usłyszał słaby głos przy uchu.
Jim już nie może
Rozsunął jej nogi, położył się na niej i wszedł w nią jednym sprawnym ruchem. Czuł, jak przyjemnie ciało Emily obejmuje jego członka. 
To jest tak słaby harlekin, że nawet nie doczeka się kioskowej sprzedaży za 5 zł. Tutaj lepsza jest nawet Kejt Mihalag, której arcydzieUa sprzedają w Oszą za 7 zł.
Czuli przyjemnie bolesny ucisk w podbrzuszu, który spełniał obietnice osiągnięcia najwyższego szczytu, osiągnięcia rozkoszy, jaka nigdy wcześniej nie była im dana.
To totalnie brzmi jak opis kogoś, kto mocno wstrzymywał sraczkę i nie mógł znaleźć ubikacji.


Wybuch, który nastąpił nieoczekiwanie, poczuli w każdej komórce.
Mówiłam, że sraczka?

Ale w ogóle to przeświadczenie lasek, które penisa widziały tylko w Internetach, ukrywając się przed mamą, że seks to takie motylki i całuski, i że z ukochanym dojdzie się za pierwszym razem i w pełnej synchronizacji.
LOL.


Gdy się delikatnie poruszył, usłyszał przy uchu cichy jęk i mocniej oplatające go nogi.
Nogi oplatały go tak głośno, że sąsiedzi wezwali Policję.


A my… my ułożymy sobie życie tak, jak chcemy. 
Tak, na pewno, Lucyfer nadal żyje, a oni będą bawili się w dom. :D

Na zakończenie pociśniemy koelhizmem:


Jej przeznaczeniem było, jest i zawsze będzie trwać u boku Asmodeusza. Połączeni w szczególny sposób, nie zostaną rozerwani. Przetrwają tylko razem, ze swoją miłością, która da im wszystko, czego zapragną. Razem z przyjaciółmi czeka ich jeszcze wiele, ale co? Tego nikt z nich nie wie. Zobaczą w przyszłości, która ukazuje się w jasnych barwach.


Koniec
Koniec
Koniec
Pardon my french: KURWA, NARESZCIE.

Z tej wspaniałej okazji pocisnę prywatę: jeśli komukolwiek podobała się ta książka, jest debilem lub ma ciężki uszczerbek na umyśle. Trudno mi traktować poważnie osoby, które czytają ten chłam i się nim zachwycają. Nie wiem, jak można przetrawić z uśmiechem taką kupę syfu. Nie wiem, jakim cudem w ogóle to przeszło. Zawsze wiedziałam, że Novae Res bierze 90% odrzutów, ale myślałam, że przy czymś takim jednak spasują. Ale nie.

Teraz kilka słów wyjaśnienia (czyli to, co najczęściej się tu pojawiało). Ostatnie miesiące spędziłam na ratowaniu swojego licencjatu (hehe, i tak bronię się we wrześniu), bo okazało się, że nie mogę napisać ostatniego rozdziału, bo sprawozdanie ze stanowiska, o którym piszę, uwaga, właśnie powstaje. Poza tym miałam też po drodze sporo innych prywat i naprawdę, naprawdę siadałam do analizowania Demona, ale po tym, co sami tu przeczytaliście, możecie mi wierzyć: mózg mi parował i domagał się przerwy po dwóch stronach tego syfu.
Nie wiem, czy nie zrobić sobie przerwy – najprawdopodobniej wrócę do analizowania ocenialni. Powstała piękna fuzja i lolkontent jest tam zacny, właściwie jedna ocenka jest tam materiałem na jednego kaktusa. A, jeszcze jedno. Bym zapomniała! Nie może się obejść bez naklejki:


Szanowna Dominiko, wręczam na twoje ręce tego oto wspaniałego kaktusa za najbardziej gówniane opko, jakie kiedykolwiek czytałam. Uwierz mi. To wyczyn.

Czekam na pozew.

124 komentarze:

  1. Nie sądziłam, że się doczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, możesz mi wierzyć. ;)

      Usuń
    2. Żebrzę o plusiki, wybacz: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/232459/demon-zadzy/opinia/27200249#opinia27200249
      Trzeba się wybić wyżej niż ta lasia z opinią z ośmioma gwiazdkami.

      Usuń
    3. MASZ MÓJ MIECZ
      I MÓJ TOPÓR
      I MÓJ PLUSIK!

      Usuń
    4. Specjalnie dla Ciebie Degausser odkopałam hasło na lubimy czytać i dałam plusa. Niech ludzie wiedzą co to jest za szit.

      Usuń
    5. Dziękować :3. Mam najwięcej plusików już, zbawiam świat! :D

      Usuń
  2. Ile stron ma ten ksiunszek, że wyrobiłaś się w 6 części? o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PDF coś koło 370, ksiażka 301, ale czcionka jest tak absurdalnie duża, że hehe.

      Usuń
  3. Przeczytałam to i zaraz idę wymiotować, a potem schować się i udawać, że tego nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta namiętność podczas jedzenia zupy <3
    Chociaż zupa była gorąca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko zupa miała prawo emanować namiętnością! (przynajmniej nie waliła siarką :D)

      Usuń
  5. O, jak dobrze w końcu przeczytać nocię <3 A na powrót do analiz złych ocenek też czekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wspólnymi siłami sporo się już nazbierało, będzie w czym wybierać. :D

      Usuń
  6. Jej, czekałam na ostatnią część analizy i zanim cokolwiek skomentuje powiem tak - Deneve wielki szacun, że dałaś radę! Naprawdę podziwiam Cię, że miałaś tyle wytrzymałości psychicznej by to w ogóle przeczytać, nie mówiąc już o sensownym komentowaniu. Ja ledwo dawałam radę czytać zamieszczone tu cytaty, a co dopiero całość... Aż bym Ci chętnie porządną flaszkę wódki postawiła, żebyś miała na odtrutkę.

    Co do analizy... Nadal nie mam pojęcia o czym ta książka właściwie jest. Wszystko jest opisane tak bez ładu i gramatyki, że czasem gdyby nie Twoje komentarze to nie wiedziałabym co się w tej książce właściwie dzieje. Tam w ogóle jest jakaś fabuła? Bo wygląda jakby posklejać jakieś wycinki opowiadań w jedno i to jeszcze tak na chybił trafił... Straszne...
    Muszę też przyznać, że ze wszystkiego najbardziej zniesmaczył mnie nie gwałt, nie jakieś chore relacje, ale postawa Astmodeusza, który w Emily widzi (pardon za wulgarne określenie) worek na spermę. I że facet, który cierpi nie dlatego, że jego dziewczyna jest w śpiączce, ale dlatego, że nie może jej porządnie przelecieć i ciągle mu stoi, jest tu przedstawiany jako ktoś kochający, wielka prawdziwa miłość i w ogóle. To jest straszne. Ohydne! Sprowadzanie miłości do "muszę się spuścić bo mam chcicę" jest tak skrajnie odrażające, że brak mi słów...
    Jeszcze do niedawna naprawdę współczułam autorce. Naprawdę! Uważałam, że dziewczyna ma przerąbane bo wydała gniota pod swoim nazwiskiem i że musi być bardzo nieszczęśliwa skoro tak wulgarnie przedstawia miłość. Teraz, po tym fragmencie nie jestem w stanie jej współczuć. Wręcz przeciwnie i bardzo przepraszam za personalny podjazd, ale ona powinna się leczyć. To co ona tu opisała jako miłość jest tak skrajnie obrzydliwe, tak chore, że normalna ona być nie może.
    Niedobrze mi po tym. Tak samo jak niedobrze mi kiedy otwieram stronę Wydymona na takim choćby lubimy czytać i widzę te wszystkie równie chore recenzentki, które twierdzą, że książka jest romantyczna... Brak słów.

    Zaczynam się nakręcać, więc żeby bardziej nikogo nie obrazić lepiej już nic nie będę pisać. Przepraszam za podjazdy personalne, ale moja psychiczna wytrzymałość ma swoje granice (tak jak mój żołądek :/).
    Deneve... Nie wiem jak Ty, ale ja czuję potrzebę by sobie porządnie trzasnąć. Zapraszam do mnie na flaszkę w celach terapeutycznych. :)
    Jeszcze raz - podziwiam, że dałaś radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co... co do tego "dałaś radę", to wkleję Ci moją ulubioną copypastę:
      "My Grandfather smoked his whole life. I was about 10 years old when my mother said to him, 'If you ever want to see your grandchildren graduate, you have to stop immediately.'. Tears welled up in his eyes when he realized what exactly was at stake. He gave it up immediately. Three years later he died of lung cancer. It was really sad and destroyed me. My mother said to me- 'Don't ever smoke. Please don't put your family through what your Grandfather put us through." I agreed. At 22, I have never touched a cigarette. I must say, I feel a very slight sense of regret for never having done it, because that book gave me cancer anyway." :D

      Jak mieszkasz gdzieś blisko Torunia, to kto wie, kto wie, uważaj na życzenia, lubią się spełniać. ;)

      Gwałt w ostatnim rozdziale był już wielokrotnie szeroko dyskutowany. Nie potrafię pojąć, jakim cudem ktokolwiek w ogóle potrafi uznać to za dowód miłości i uczucia. W życiu nie czytałam nic paskudniejszego, w dodatku przedstawionego w tak niewinnym świetle.

      Co do współczucia: dużo osób zarzucało mi, że pastwię się nad autorką, bo ta jeździ na wózku... okej, tylko że niepełnosprawność ruchowa nie równa się niepełnosprawności umysłowej. Też nie jest mi żal, bo jazda na wózku, złamana ręka czy brak nogi nie jest przyzwoleniem na wypisywanie tak szkodliwych debilizmów, jak to robi szanowna Pani Dominika.

      Usuń
    2. Haha, ale jakoś się nie dziwię. Mnie już sama analiza wykończyła.

      Bardzo daleko... :( A specjalnie przyjadę do Torunia! I przywiozę Ci jakieś wysokoprocentowe lekarstwo dla duszy. ;)

      Jakby nie patrzeć to były dwa gwałty, bo jeszcze z tą wiedźmą co przejęła ciało Emily (czy co to tam było). Najgorsze i najobrzydliwsze było to, że autorka wprost pisze, że Asmodeusz miał chcicę taką, że normalnie chyba zaczynał już cierpieć na priapizm i myślał, żeby sobie ulżyć - nie ważne czy z kobietą nieprzytomną, nieżywą czy z dziurą w płocie. Obrzydliwe. Co trzeba mieć w głowie by coś takiego pisać? I co trzeba mieć w głowie by czytając uważać to za romantyczne?

      Akurat niepełnosprawność fizyczna nie jest wytłumaczeniem. Zawsze gdy coś takiego słyszę, podaję przykład jednego z moich idoli - Stephena Hawkinga, który nie jest w stanie nawet samodzielnie mówić, a ma niesamowity umysł.
      Jeśli już współczuć czegokolwiek Dominice to tego jak bardzo jest skrzywiona psychicznie i jak chore treści propaguje. To powinno się leczyć! Nikt z otoczenia albo rodziny nie jest w stanie jej uświadomić jak bardzo obrzydliwe jest to co ona pisze? Może ja jestem dziwna, ale gdyby ktoś z mojego otoczenia - czy to z rodziny, czy znajomy publikował takie rzeczy to obawiałabym się czy wszystko z nim w porządku. Naprawdę brak słów.

      Usuń
    3. No! Ale ałtorki i fanecki i tak będą się spuszczać nad tym, jakie to romantyczne. Przeraża mnie to, że ideał faceta, to koleś, który nie patrzy na zdrowie ukochanej, tylko myśli o tym, jak by tu poruchać i się zaspokoić. Tym bardziej, że Dominika jest jakoś w moim wieku (rok różnicy chyba, góra dwa). Rzyg, rzyg, rzyg.

      Ja wiem, że niepełnosprawność nie jest usprawiedliwieniem - po prostu niektórzy strasznie wycierają sobie tym pyski, mówiąc, że oooo, niepełnosprawni tacy pokrzywdzeni, nie wolno krytykować, bo będą smutni. Ja też jestem pokrzywdzona z wielu powodów, niekoniecznie niepełnosprawności, ale nie szukam z tego powodu taryfy ulgowej.

      Nie chcę bawić się w psychoanalizy itp., bo to niezbyt ładne, ale podejrzewam, że otoczenie autorki nie powie jej, że to chore, bo z góry klepią po główce i akceptują oraz aprobują wszystko, czym córka/siostra się zajmie. Bo przecież ma zainteresowania i chęci do życia - okej, cieszy mnie to, ale niech to nie szkodzi innym. Bo te treści naparwdę są bardzo szkodliwe. Żal tylko, że autorka jest totalnie nieodporna na konstruktywną krytykę, bo całą zwyczajnie ignoruje. Jeśli komentarz nie jest peanem pochwalnym jej opka, to nie otrzyma się odpowiedzi. Polecam obczaić komcie po lewej stronie na jej fanpage'u. Dopóki ich autor zadawał niegroźne pytania, Dominika odpowiedziała, kiedy komentarz zamienił się w krytykę - cisza. Smutne to strasznie.

      Usuń
    4. Po przeczytaniu twojego komentarza, Tish, zajrzałam na LC i dostałam zawału. Z tego wszystkiego zaczęłam czytać Wydymona i piszę reckę, coby ludziom oszczędzić szkód finansowych oraz psychicznych.

      Usuń
    5. Przy czym ten ideał się powtarza w większości "super romantycznych książek". Mam wrażenie, że teraz większość dziewczyn będących nastolatkami i młodymi dorosłymi są pod tym względem jakoś dziwnie skrzywione...

      Każda wymówka dobra, prawda?

      Też wolę się w to nie bawić, tak samo jak nie lubię robić podjazdów personalnych, ale czasem nie daję rady zachować pewnych uwag dla siebie. Po prostu nie umiem pojąć takich sytuacji i autentycznie mnie to przeraża. Może to wina dziwnego podejścia do osób niepełnosprawnych w stylu: nie ważne co robi, ważne by nie sprawić przykrości?
      Smutne jest też nie odróżnianie krytyki, która może pomóc od zwykłego hejtu. Z jednej strony to przykre, z drugiej nadal czuję zbyt duży niesmak po tej książce...

      Degausser, jak zobaczyłam te opinie na lubimy czytać to byłam w szoku i było mi wręcz wstyd, gdy widziałam, że formalnie dorosłe osoby pisały takie bzdury. Sama miałam chęć założyć sobie konto tylko po to by napisać coś o tej książce.

      Usuń
  7. Jaka fuzja, jakich ocenialni? Co się dzieje, gdzie się to dzieje? Ja mam rozgrzebaną magisterkę, ja muszę poczytać coś odmóżdżającego (nie żyje w internetach od miesięcy mocno)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniałych ocenialni! Shibuya, Ostrze Krytyki, Niebieskim Piórem... no i Oceny Opowiadań.
      http://wspolnymi-silami.blogspot.com/

      Usuń
    2. Polecam! Znieczula mocno bardzo!

      Usuń
    3. Och, dzięki, niech no tylko skończę ścibolić Bardzo Ważny Akapit i siadam do czytania!

      Usuń
    4. Siadaj, siadaj, bo to śmietanka ocenkowych blogów :D

      Usuń
    5. Tam ocenia Elektrownia! <3

      Usuń
    6. pomackamy też by wypadało ocenić. Tam niektórzy ludzie myślą, że pozjadali wszystkie rozumy i już nie tylko w kwestii pisowni języka chcą decydować, ale i wyznaczać schematy wg których wolno kreować fabułę, a wg których nie; jakie tematyki są fajne, a jakie obrzydliwe.

      Usuń
    7. Zgadzam się, ktoś powinien się tym zająć. Może rząd?

      Usuń
    8. Nie no, pomackamy to tylko Cthulhu i ewentualnie może Bóg? Tak żeby katolików nie urazić.

      Usuń
    9. Te z OO to tam produkują, aż im się klawiatury trzęsą... Zapomniałam, że tam w ogóle są, ups.

      Usuń
    10. Jeszcze czekam na pierwszą ocenę Leny.

      Usuń
    11. Obczajcie sobie lepiej nową ocenkę na Wszechstronnych.

      Słynna i kontrowersyjna Conchita Wurst – pozwól, że się po prostu nie wypowiem na ten temat, choć znoszę (toleruję osoby innej orientacji, koloru skóry, religii i w ogóle) takich ludzi bez przymykania oka, mam nawet dobrego znajomego homoseksualistę.

      Twoje zdanie, że dziecko w tak młodym wieku to błąd, co oni mają w głowach by uprawiać seks bez zabezpieczeń jest drażniące. Są pary, które starają się o dziecko od lat, nie mogą go mieć, a taka nastolatka jak wpadnie to zawsze ma opcję by oddać to dziecko ludziom, którzy go pragną.

      Jeśli zaś chodzi o politykę, o wojny i Rosję, która grabi sobie Ukrainę jak ja zabieram ser z pojemnika by dać go na kanapkę, to powiem Ci, że dobrze im tak. Może i mam tak jakieś fragmenty ukraińskiej krwi, bo dziadek jest stamtąd, ale czy ktoś pamięta UPA?


      Mój jedyny komentarz brzmi JA JEBIĘ.

      Usuń
    12. Co do Ukrainy: JUŻ DAWNO MÓWIŁAM, ŻEBYŚMY JĄ SOBIE PODZIELILI! LWÓW ZAWSZE POLSKI ONEONE1111!!!! XD

      Potem zabierzemy Wilno. Plan doskonały.

      Usuń
    13. Co ty, Leleth? Autor tej ocenki to łaskawy pan.

      Usuń
    14. Ta, a później Niemcy upomną się o Wrocław.

      Usuń
  8. Podsumowanie zawartości tej ksiONRZki brzmi tak: https://missdkvm.files.wordpress.com/2014/10/wat.jpg
    Dziękuje Den, zrobiłaś mi dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy jakikolwiek obrazek jest w stanie podsumować to, co jest w tej ksionrzce :c

      Usuń
  9. Gratulacje za dotrwanie do końca, Deneve. Ja bym się zerzygała po pierwszej stronie i wyrzuciła do kosza.
    Zastanawia mnie, co siedzi w tej ałtorce, że skłonna była napisać takie sceny jak gwałt na nieprzytomnej kobiecie? Co ona widzi w tym i w innych porąbanych rzeczach normalnego? Co ją w tym zachwyca i co zachwyca wszystkich tych, którzy przeczytali i uznali, że jest to dobra opowieść? Serio, jak widzę inne recenzje na internecie pełne plusów dla demonka to mam ochotę się powiesić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przykład ta: http://recenzjemystic.blogspot.com/2014/09/przedpremierowo-dominika-szaomska-demon.html XD

      Usuń
    2. Jak już wydałam miliony monet na tego gniota, to stwierdziłam, że chociaż przeczytam do końca. ;-; Ale sama byłam bliska wymiotowaniu, soł... ;)

      Usuń
  10. deneve pluję ci w twarz. Jak możesz być taką szmatą co??? Dominika włożyła całe serce w tą książkę a twój blog to gówno.. Widać że nie znasz się na literaturze bo za mało przeczytałaś książek w życiu i pisze się "książek" a nie "ksionrzek". Weź się doucz może co? Ja prdl jesteś jakaś pojebana na prawde ;/ życzę ci żebyś zdechła bo jeszcze nigdy nie spotkałam tak nie życzliwek kurwy w blogosferze. Zazdrościsz Dominice bo wydała książkę i spełnia marzenia a ty co? pewnie nic w życiu nie napisałaś , śmieszna jesteś laska hahah Doucz się i sama coś napisz i nigdy nie krytykuj lepszych od siebie!!!!!!!!!! z Dominiką piszemy już do blogspota i ci to gówno skasuje zobaczysz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika daje świetny przykład. Nie dość, że pisze gówna, to jeszcze zamiast przeprosić gdzieś, przyznać się do błędów i postarać o poprawę, woli zatrzeć wszystkie ślady zbrodni. W tym momencie besztanie Deneve to jak szlachtowanie duchownego na spowiedzi, gdy daje ci możliwość pokuty i wytyka błędy. :D

      Usuń
    2. A ja bym się takich czytelniczek i obrończyń wstydziła. xD

      ~ Baton

      Usuń
    3. I teraz pytanie: czy troll czy komuś żyłka pękła?

      Usuń
    4. Najpierw myślałam, że troll, ale sądząc po tym, co jest w ksioopku myślę, że koleżanki mogą być podobne do autorki. ;)

      Usuń
    5. Troll, czuć w znakach interpunkcyjnych.

      Usuń
    6. Nie ma to jak dodawać sobie samemu komentarze. Żałosna jesteś.Czyżby Twojego blogaska za mało osób odwiedzało i chcesz sensacje wywołać?

      Usuń
    7. Tak, bo dzięki reklamie na dole zarabiam grube hajsy za wejścia. :c Odkryliście sekret!

      (ps srsly? Naprawdę myślicie, że mam aż tak nudne życie, żeby sobie komcie trzaskać? :D obvious troll is obvious)

      Usuń
    8. Coraz więcej tych obrończyń. Na ostatni odcinek analizy każda pozostawi coś po sobie. :D

      ~ Baton

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Jak dobrze, że komcie przychodzą na maila, pozwólcie, że przekleję jego treść:
      "Nowy komentarz do posta "Demon żądzy 6/6 - Atak namiętności, zmysłowa zupa ..." dodany przez Mystic :

      Widocznie masz bardzo nudne życie. Trzeba mieć sporo wolnego czasu, aby pisać takie "cudeńka". Tylko ludzie ograniczeni bawią się w ten, a nie inny sposób. Znając Tobie podobnych ludzi, Twoje życie ogranicza się do dwóch punktów: nauka i dom. Później cały jad, który gromadzisz w sobie wylewasz na swoim "blogasku", myśląc, że w ten sposób zostaniesz doceniona.

      :D Witamy, trollu! :D

      Usuń
    11. Ooooch, blogasek "książka mój świat", na którym była recenzja Demonka. Pszypadeg? Nie sondze.

      Usuń
    12. No, pewnie trafiła po wyżej podanym linku.

      Usuń
    13. Dziękuję za reklamę :)

      Usuń
    14. No, nieważne, jak mówią, byle mówili.

      Usuń
    15. Przepraszam, że się wtrącę, ale "piszemy już do blogspota" <3 To lepsze niż pozew :D Deneve jesteś moją Wyrocznią/Boginią/Ideałem/Mistrzem itd. Dłuższy i bardziej merytoryczny komentarz soon. Łif macz low <3

      Usuń
    16. Jej, jakież to słodkie było ^^

      Usuń
  11. Czytam analizkę właśnie, Dencio. Zdałam łacinę, mam Małgo u boku, to ci napiszem! :D
    Spectaro, ergo conculo.
    #historiasztukimocno

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam słów. Kocham cię za tę analizę. Dostaniesz ode mnie ładne gify.
    Indiana, wincyj, no i wincyj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 również przesyłam miłość przez kabelek!

      Usuń
  13. Den, no nie mam słów po prostu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle czy aż tak dobrze? :D

      Usuń
    2. Rozbroiłaś mnie, totalnie. xD Komentarze, o matko. :) Więc... jedno jest złe, drugie jest dobre, w tej kolejności powstania. Hah...
      spaliłabym się żywcem ze wstydu, mając takie rzeczy w swoim tekście i pokazując je ludziom, a młodzi jeszcze się z tego uczą... To mnie boli najbardziej. Dokąd zmierza nasz swiat? xD Pytanie...

      Usuń
  14. Deneve twoje oceny są boskie, zgadzam się w zupełności. Najpierw Dominice nie wyszło z książką, to przerzuciła się na recenzje i tam niezbyt udolnie udaje recenzentkę...
    Macie adres dominika-szalomska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Naucz się wylogowywać z konta przed dodaniem anonima, co? :D

      "Nowy komentarz do posta "Demon żądzy 6/6 - Atak namiętności, zmysłowa zupa ..." dodany przez Mystic :

      Grafomani już tak mają...

      ~~Gąska"

      Usuń
    3. Ale - zaraz, zaraz. Czy ty właśnie pocisnęłaś swojej koleżance, Dominisi? :D Nazwałaś ją grafomanką? :D

      Usuń
    4. Widzę, że mnie wyprzedziłaś. Niestety, blogspot nie oferuje możliwości "edytuj".

      Grafomani już tak mają... Krytykują, a sami nie mają pojęcia o podstawowych zasadach...

      ~~Gąska

      Usuń
    5. Dominika ma wśród znajomych "prawdziwych przyjaciół" :D Ciekawe czy wie o tym?

      Usuń
    6. Przyjaciele? Raczej obrończynie! Uderz w stół, a nożyce się odezwą!! Idealnie pasuje :)))

      Usuń
    7. Mystic, wystarczająco się już ośmieszyłaś. Wyjdź.

      Usuń
  15. "Oddechy szybkie i urywane, w pokoju robiło się duszno i parno."
    Czemu wyobraziłam sobie simsowe seksy w samochodzie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tam szyby parują, żeby nie było widać? :D

      Usuń
  16. Pozwolę sobie zwrócić uwagę na ogniste kule Lucyfera. Dziękuję.

    Płaczę, chrumkam i odjeżdżam w nope-pociągu (tym z lokomotywą Tomkiem i tronem, co też ma pociąg)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Czarna krew leciała długo, skapując na ziemię obok niej." A moja wyobraźnia poleciała jeszcze dalej. Wyobraziłam sobie sponiewierany skrzydlaty erytrocyt desperacko rzucający się z krawędzi rany bo źle się czuje we własnym ciele (Emilki ciele znaczy) i nie chce w nim żyć enymor. Nie dziwię mu się :(

    OdpowiedzUsuń
  18. O losie, skwikałam się nieźle, chociaż żałuję, że część analizy czytałam przy obiedzie. ;---------------------------------;

    OdpowiedzUsuń
  19. "A co, jeśli on ubrał... spodnie Emily?!"

    A w co je ubrał? W sweterek z reniferkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa! Teoretycznie wiem, że ubiera się siebie, a spodnie się wciąga/nakłada, ale zawsze gdzieś wcisnę tego babola. Dzięki za czujność! :D

      Usuń
  20. Podziwiam Cię za to, że chciało Ci się to czytać...łooo, gdzie tam tylko czytać, ale jeszcze przeanalizować i opatrzyć tak obszernym komentarzem.
    Od dziś jesteś moim mistrzem

    OdpowiedzUsuń
  21. Wysyłajmy to Dominice, pls

    http://kwejk.pl/obrazek/2379053/nie-ma-czasu.html

    OdpowiedzUsuń
  22. DEN, WYŚLIJ MI TĘ KSIĄŻKĘ, URZĄDZĘ JEJ STOS POGRZEBOWY Q.Q

    Plasiam za capsa, nie mogłam się powstrzymać. To ksioopko jest zabójcze, przebrnęłabym przez nie tylko z dużą ilością alkoholu, no naprawdę, już przy analizie miałam ochotę rzygać. Z chęcią pomogłabym ci w kopaniu drugiej studni. Może nawet i trzeciej. :3

    OdpowiedzUsuń
  23. Bądźcie czujni ! Nowa ocenialnia już powstaje:
    http://slowa-na-ostrzu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Korci mnie żeby kupić sobie tę kombinację liter zapisanych na papierze (bo książką tego nie można nazwać). Jak kiedyś pomyślę że moje blogaskowe opcio jest do kitu, otworzę na byle jakiej stronie przeczytam kawałek i... wyślę swoje opcio do NR. (I bede pisarkom sławnom na cały świad).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co, na chomiku jest ebook do pobrania za free, szkoda piniondza

      Usuń
  25. Widzieliście? http://dominika-szalomska.blogspot.com/2015/07/wydanie-demona-zadzy-w-novae-res-plus.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kutwa. Mocną artylerię wyciąga. Litościwą do zwymiotowania.
      Szkoda debiutu, no ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
      Niech to będzie dla nas - tych, którzy wciąż mają go przed sobą - lekcja. Do wykucia na pamięć. Z gównianego materiału bata nie ukręcisz. Nawet z pomocą gównianego wydawnictwa.

      Usuń
  26. A mi tam pociąg kojarzył się z Flying Pussyfoot, ale szkoda, że bohaterów nie odwiedził Rail Tracer. Mogło skończyć się tak miło...
    Dopóki nie zobaczę tego czegoś na własne oczy, mam zamiar udawać, że to tylko internetowe opko (ile czasu może to leżeć na półkach w księgarniach?). Podziwiam za przeczytanie - gdzie wysłać medal z kartofla? :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Omatkozcórką przenajświętsza.
    Den, gratuluję bardzo dotrwania do końca!
    A teraz idę kwilić cichutko w kąciku...

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasami zastanawiam się, co ja z moim życiem robię. Już dawno mogłam napisać ksiunrzkę i mieć fejm, wystarczy jakiś paranormalny romans z gejseksami lub gwałtem. Ja rozumiem, że nie każdy potrafi pisać super poprawnie, gramatykę i i interpunkcję zawsze da radę poprawić... ale logikę?! Jak można wydać taki gniot, który nie ma sensu, decyzje i reakcje bohaterki merysójki są nieadekwatne, akcji prawie żadnej... najbardziej zawsze rozkładam ręce jak czytam opisy emocji... Po gwałcie, zamiast płakać, Emcia pływa w rozkoszy. Po morderstwie, Emcia się raduje, chociaż nic nie wskazywało, że jest psychopatką. Strasznie mnie to irytuje, kiedy bohaterzy nie reagują naturalnie! Odbiera to realizm postaci.

    OdpowiedzUsuń
  29. Straszliwa rzecz... Nie rozumiem dlaczego NR zdecydowało się to wydać. Ok, do tej pory drukowali głównie słabizny, ale to już przesada. Wzięli tekst, przepuścili przez automatyczną korektę i podpisali się pod nim nie znając treści, czy co? Pewnie wielu autorów kiedyś trafiło na stronę NR i zostało skuszonych niezłym designem oraz zachęcającym formularzem kontaktowym. Każdy taki potencjalny pisarz powinien zostać ostrzeżony, że wyżej wymieniona oficyna wydała jeden z najpodlejszych shitów na rynku. Zgroza.

    Lolicia

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczętami z fuzyjki można zająć się kiedy indziej. Ich oceny ostatecznie nie są takie złe. Ja bym utarł nosa tym, którzy mają gdzieś wszelaką krytykę, porady i na dodatek selekcjonują komcie.
    http://recenzowisko-blogow.blogspot.com/
    Jakim cudem przez tak krótki okres czasu oceniono tam w żałosny sposób 69 ocen? Przez 4 miesiące? To daje wynik 69 pokrzywdzonych autorów zgłoszonych blogów!!! Deneve, poratuj je swoją wiedzą, bo biedaczki blogują na nieświadomce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Coś mi przeglądarka świruje i usuwa komcie :( no to jeszcze raz:
      A ja tam czekam na recenzję naszej Fuzji ;) jestem ciekawa, co Deneve naskrobie, pewnie będzie to wielgachny, motywacyjny kopniak dla nas. Tej Twojej ocenialni nie znam, ale znam tę:
      http://urocze-oceny.blogspot.com/
      i też dziewczyny nie mają się czym popisać ;)

      Usuń
    3. Choć te urocze-oceny są wygrzebane z ciemnej czeluści internetów, to mamo, to jest takie dobre. Cytaty na belce o miłości, uroczo śmiecham. Nic tylko iść popcorn robić po dalsze wrażenia.
      Szkoda, że tylko jedna ocenka - i to jakiś czas temu, byłaby z tego niezła hodowla kwiotków.

      Usuń
    4. Właśnie coś mi się kojarzy, że jeszcze kilka perełek tam było, tylko dziewczyny chyba ze wstydu zamknęły się pod ziemią :) jednak przykład Anonimka lepiej zrobi Ci dzien :)

      Usuń
  31. Kocham! <3 Życzę powodzenia w życiu prywatnym, szerokiego uśmiechu (zawsze mam taki jak czytam Twoje recenzje) i przede wszystkim mocnej głowy do tego shitu. Trzymiej się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  32. Kaktus wciąż istnieje, nie wierzę! *.* To niesamowite, naprawdę. Deneve w formie, aż się łezka w oku kręci T.T
    Całusy,
    Ferhora (Kompania Przysięgłych)

    OdpowiedzUsuń
  33. Taka piękna recenzja Q.Q

    Dawno nie czytałam czegoś tak poruszającego!

    OdpowiedzUsuń
  34. Mózg mnie boli po przeczytaniu już tych krótkich urywków "Demona". Podziwiam Cię za tę analizę i za przebrnęcie do końca przez tę... książkę. Naprawdę podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam Cię, Deneve.
    I nie rozumiem, jak w ogóle można ocenić pozytywnie to...coś, bo książką chyba nazwać tego nie można.

    OdpowiedzUsuń
  36. Są książki złe i kwikogenne. Są też książki, takie jak ta, złe i wkurwogenne.

    Nie umiem wybrać kto jest bardziej obrzydliwy, Asmodeusz-Psychopata-I-Gwałciciel czy Emily-Psychopatka-Morderczyni Dx .

    Ich spojrzenia były w siebie wpatrzone, nie odrywali od siebie oczu.
    Spojrzenia, które się wpatrują. Aha. Tak w ogóle zauważyłam, że nawet ja bym dużo z tych rzeczy lepiej napisała, a nawet się nie interesuję pisaniem jako takim :v .

    Lucyfer w dżinsach sprawi, że kwikłam srogo :D A w ogóle to Emilka czuła do niego pociąg czy obrzydzenie, bo sama sobie przeczy w jednym zdaniu?

    I to-to ma jakichś fanów, którzy Ci wysyłają pogróżki? Serio??? Co mają ludzie, którym się to podoba w głowach?

    MaiCroft

    OdpowiedzUsuń
  37. Lubię to. Mieciu Mietczyński byłby dumny.
    Tak sobie pomyślałem, że rozsądniej będzie zapoznać się z tym dzieuem od końca, może właśnie tak należy czytać tę ksiunżkę? Jednak nie! Zgubiłem wątek i nie wiem nawet, czy Kosmateusz kocha Emilkię i dlatego ją gwałci, czy seksi się z tą wiedźmą, która mieszka w jej ciele. Somebody help me.

    A tak wo góle wiecie, że Demonika pisze kolejne opko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze się z lektury tego nie wyleczyłam, ugh. Oby przerwała w połowie.

      Chociaż - pewnie fanki czekają, także co my tu możemy...

      Usuń
    2. Przy tym pinsiąt twarzy g(r)eja i brzask to prawdziwe arcydzieła literatury współczesnej są.

      Usuń
    3. Głupio trochę, ale chyba wypada się zgodzić. Nawet rumienienie się co stronę i 'dupa blada' wysiada przy tutejszej żondzy.

      Usuń
  38. Japierdolęorzeszkurwa. Wytrwałam gdzieś do połowy. Śmiałam się jak opętana, aż się oplułam, ale przy piekle w Los Angeles rozbolała mnie głowa. To jest zło, bardzo złe zło. Deneve, podziwiam cię.

    OdpowiedzUsuń
  39. http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/2015/05/dyskusja-krytyka-reakcja-autora.html
    Widzieliście? Dyskusja o krytyce i autorach, gdzie udziela się Dominika. Bardzo... oryginalne. ;>

    OdpowiedzUsuń
  40. PO WIELU TRUDACH BRONIĘ SIĘ W KOŃCU WE WTOREK, JEŻUŚMARJA, CZYMCIE KCIUKI I FOKLE, BO NIE WIERZYŁAM, ŻE DO TEGO DOJDZIE ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asmodełusz czymie. Ja także. Powodzenia!! ^.^

      Usuń
    2. Den, gadaj, kobito, jak poszło!!! Tylko same dobre wieści proszę. ;)

      Carly

      PS Więź poczułam, bo sama się broniłam kilkanaście dni temu. :) Toteż tym bardziej chcę wiedzieć.

      Usuń
    3. Obroniłam się na 5 :D
      A Tobie jak poszło? :)
      (wracam po Coperniconie, jutro znajomi wyjeżdżają, składam papiery na magisterkę itp. i znowu zacznę żyć w Internetach ;P)

      Usuń
  41. Mam pytanko o co chodzi z tym opowiadaniem? Jakoś nie jestem w temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzę, że to jakiś burzliwy temat.

      Usuń
    2. Babka pisała to na blogu i była typową aŁtoreczką. Dostawała jakieś komentarze do fanełów (pewnie sama sobie je pisała ale jeden hoj), a krytykę po prostu olewała ciepłym moczem, jak robi większość tfórczyń z potencjiauem. Potem postanowiła wydać opeńko. Oczywiście każde normalne wydawnictwo z redaktorem mającym chociaż minimum gustu odrzuciło by to arcydzieło, ale obecnie to nie problem, wystarczy sięgnąć do kieszeni. Nowałe Rez za co łaska kilka tysi zajęło się ukazaniem tego tforu światu.

      Kobita niepełnosprawna, czego jej bardzo współczuję. Ale z pofiejści po prostu bije na parseki seksualna frustracja. AŁtorka opisuje (sic!) gwałt (sic!) jako coś romantycznego i całkiem normalnego w związku. Przedstawia mężczyzn jako zwierzęta z wieczną chcicą, a kobiety jako worki na spermę. I nie byłoby w tym nic złego, bo są takie książki. Ale ona opisuje taki stan rzeczy jako coś NORMALNEGO. Takich ludzi kreuje na romantycznych i kochających. I jednoznacznie daje do zrozumienia, że o związkach, seksie, relacjach z drugą osobą wie tyle co hot dwunastka która dopiero odkryła blogspot i pisze fanfika o ju$$$tinku.

      Nie wspominając już o jej kanonicznie ałtoreczkowej reakcji na wszelką krytykę.

      Mam nadzieję, że pomogłam xx

      Usuń
    3. Okej, dzięki teraz wiem o co chodzi.
      Nie rozumiem jak oni mogli chcieć to wydać?? Nie rozumiem.

      Usuń
  42. PIERWSZY ROZDZIAŁ JUŻ 4 PAŹDZIERNIKA! ZAPRASZAMY! - http://hogwartshore.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. JUŻ JEST! PIERWSZY ROZDZIAŁ DOSTĘPNY NA - http://hogwartshore.blogspot.com/
    ZAPRASZAMY!

    OdpowiedzUsuń
  44. O jaaa... o.O A ja skrobiąc sobie tekścik, który można byłoby potem spróbować pocisnąć do wydawnictwa, martwię się o jego jakość xD Literatura wydawana przez wydawnictwa wciąż kojarzy mi się z pewnego rodzaju prestiżem i poziomem, choć już dawno zostało mi udowodnione, że gnioty równie chętnie przyjmują (i nie piję tu wyłącznie Novae Res - Super Nova też ma spektakularne wpadki, podobnie zresztą jak i multum innych wydawnictw...)

    OdpowiedzUsuń
  45. Cześć.
    Jestem tu pierwszy raz.
    Chyba przeczytam wszystko :P
    "pierdololo" - piękny wyraz, prawie mnie zadusił.
    W życiu się tak nie okwiczałam jak świnka jakaś :P
    Dzięki Ci za to, żeś jest.
    Szkoda, że nie wiesz już co analizować, ale po prostu chciałam Ci napisać, że robisz to najlepiej! Kurfa, naprawdę.
    :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.