Kolce sprawiedliwości

sobota, 1 listopada 2014

Demon Żądzy 0/6 [Okładka]

Jako że najwcześniej w poniedziałek uda mi się odebrać ksiunszkem, to analizować niestety zacznę dopiero od przyszłego tygodnia. Pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczę, no. Zastanawiałam się, czy okładkę wepchnąć w pierwszą analizę, czy może teraz. Ostatecznie stwierdziłam, że jednak okładka jest na tyle kwikaśna, że poświęcę jej osobną notkę.


Cudo, które widzicie powyżej, jest ostateczną okładką dla autorki (przynajmniej tak głosi nazwa w linku, możecie to sprawdzić u źródła, nie kłamię). Co widzimy na pierwszy rzut oka? Niewątpliwą pikselozę. To jednak nie jest winą autorki, ani żadnego graficzyny (ale spokojnie, jest też inna, do której się przyczepię). Po prostu blogspot lubi zjadać jakość. Ale do rzeczy... widzimy postać, która wygląda, jakby ktoś wylał na nią wiadro oleju. I w dodatku nieporadnie zakrywa rączką usteczka, jakby miała (ta postać) świadomość straszliwego łojotoku na twarzy w momencie, w którym ktoś robił jej zdjęcie. Chociaż z drugiej strony ta mina wygląda trochę jak: ups, spierdziałem się, mam nadzieję, że nikt nie poczuł. Poważnie, powiedzcie, że mam szaletowy humor, ale nic innego w tym momencie nie przychodzi mi do głowy.

Co dalej – mamy na twarzy efekt rozmycia. Całość wygląda tak biednie, że już chyba skatowanie tego obrazka topazem wypadłoby lepiej. W sumie chyba to rozmycie najbardziej potęguje wrażenie niekończącego się wiadra łoju wylewanego na postać. No, ale! Odczepmy się od cery. Nie każdy ma idealną, prawda? (chociaż demon seksu – domniemany, bo jeszcze nie zagłębiłam się w tę pasjonującą lekturę – mógłby jednak o swe lico zadbać... Chociaż nie wiem, może kogoś tłusta cera świecąca się niczym latarnia morska kręci).

To, nad czym zamierzam pastwić się dalej, to płomienie. Aż się prosi o odpowiedni hasztag na fejsbuku: #ratunkupłonąmioczy lub: #ktośzepsułmitęczówkęwgimpie czy też: #umyłemwłosybenzyną – bo płoną też, żeby nie było, tłuste włosy.

Idźmy jeszcze dalej. A co mi tam, niech mnie ten demon opęta! (a może Demon żądzy?! TAK, PRZECZYTAŁEM GO CAŁEGO) Zajmijmy się teraz pikselozą i nieumiejętnym wycinaniem obrazków, które na tej okładce chyba najbardziej krzywdzą oczy.

Fragment okładki – detal
Mamy tu piękne (blech!) zbliżenie na... rety, nie wiem. Fragment pióra (?), które najprawdopodobniej było kanciasto wycięte (już różdżka w fotoszopie lepiej załatwiłaby sprawę) i zostało rozmyte z myślą: a może nikt nie zauważy.

Fragment okładki – detal

Niestety dalej grafik nie był już taki pomysłowy, bo tutaj mamy widoczną piękną pikselozę powstałą w wyniku autowycinania i bez żadnych poprawek. Podejrzewam, że podobną robotę można sklecić w łindołsowym pejncie. Ale może ja się nie znam. Może miało być hipstersko i nowocześnie.

Fragment okładki – detal

Przywalmy się jeszcze do samego oka, bo w sumie czemu nie? Mamy tu bowiem... Półprzezroczyste pióro. Mujborze. Nawet nie mam siły tego sensownie skomentować. Gdyby tylko ktoś zechciał płacić mi za takie graficzne koszmarki, to byłabym bogata.

Przenieśmy się teraz na tył okładki. Pozwólcie, że zacytuję fragment opisu, wzbogacając go o swoje komentarze: 
„Demon żądzy” to niezwykła opowieść [zauważyliście, że autorka każdego blogowego opka mówi o swoim tforze jako o niezwykłej opowieści?] o odkrywaniu kobiecej tożsamości [zwanej także znikającą i pojawiającą się macicą, chociaż ja nazywam to imperatywem opkowym], własnej wartości [przypominam, kobieta feniks, nie pachnie Wam to 101% Mary Sue w Mary Sue?] oraz darów natury [łał, mam macicę!], w które nie zawsze warto jest uwierzyć [a może jednak nie?].
Fragment okładki – detal
 THRILLER. Za sjp.pl:
 thriller[czytaj: triler lub triller] film lub książka o sensacyjnej akcji, przepełnionej atmosferą grozy i niesamowitości; dreszczowiec
Yeah, sure.

Mamy jeszcze informację (ostrzeżenie? groźbę?), że ksiunrzka zawiera w sobie treści o charakterze erotycznym. Czyli klasyczne ssanie sutków i (to niestety nie w pierwszej, ale drugiej już tak) gwałty na osobie pogrążonej w śpiączce (BLEEEEH!).

W każdym razie na okładce podobno jest Asmodeusz, co sugeruje nam sama Autorka w swoim wpisie na blogu (tak, ja też jestem zdziwiona, że to nie kobieta). Chociaż może powinnam jednak napisać Fapsmodeusz, bo to jeden z tych bohaterów, o których autorki rozpływają się, pisząc peany o ich zajebistośći... 

Podsumowując: jakby mi ktoś w jakimkolwiek wydawnictwie zaproponował wydanie mojej książki z taką okładką, to wolałabym wydać książkę bez okładki.

35 komentarzy:

  1. Boru wszechlistny, jak ja popieram każde słowo analizy samej okładki! Jak ją pierwszy raz zobaczyłam, moja estetyka zaczęła zawodzić i nadal nie skończyła, już przywykłam do wycia w tle podczas wykonywania czynności porannych i nie tylko.
    Naprawdę, na okładce jest facet? Byłam święcie przekonana, że to nasza główna, uber-feministyczna (tu wstawcie gorzki śmiech) boChaterka, w końcu nawet na szabloniku Demona Rzondzy jest jakaś pseudo-ruda dziewoja eksponująca cyca, włosy jej płoną, więc logika na to wskazuje. To nawet wygląda, jakby pozowała kobieta, na bora!
    I ktoś tak samo jak ja nie rozumie, czemu to cholerne nie-wiadomo-co na okładce oblano benzyną czy innym olejem. Chyba, że to pot ma być, bo się zgrzało po zaspokajaniu rzondzy. Ble, fuj, zostańmy przy benzynie. Żeby się lepiej paliło. Tych tragicznych piór to się nawet nie da skomentować.
    Że tak napomknę, tam jest coś o walce o "kobiece wartości"... Czy ja mam pokraczną logikę, czy zdaniem aŁtorki wynika z tego, że każda kobieta ma prawo do bycia gwałconą w czasie śpiączki i reszty pakietu? Bo jakie inne "kobiece wartości" są w Demonie? Ach, no tak. Macica. I rozwijające się w niej feniksowiedźmodemonocoś.
    Meine Gott.












    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat z blożka autorynki: "Poniżej wklejam Wam cały projekt okładki i obyście nadal kochali Asmodeusza jak ja :D"
      No to chyba Asmodeusz, co? :D
      feniksowiedźmowiedźminodemonoczłowiekocoś. Tag. Jestem ciekawa ogromnie, jak ta sprawa została "rozwiązana" w książce. xD

      Usuń
    2. Asmodeusz jest dżender. Bardzo dżender. I w ogóle przeżyłabym tę ksiunszkę lepiej, gdyby w ten pokręcony, patologiczny świat aŁtorynka nie wkręcała imion prawdziwych demonów. ;_;
      Ja wiem, ja wiem! Kolejny zanik macicy ex machina. Dobre to na wszystko. xD

      Usuń
  2. na okładce jest FACET?! O_O Z wyregulowanymi BRWIAMI?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżender! "Poniżej wklejam Wam cały projekt okładki i obyście nadal kochali Asmodeusza jak ja :D"
      No to chyba fapsmodeusz, co? :p

      Usuń
  3. (łiii, kaktus!)

    Okładka jest przestraszna, owszem, ale aŁtorka ksiopka niestety chyba nie miała tu wiele do powiedzenia (NR i tak robi łachę w ogóle wydając cokolwiek, trudno zatem spodziewać się po nich pofatygowania się o dobrego grafika), więc nie wiem, czy pastwienie się nad nią nie jest już zbytnim okrucieństwem. :P (szczególnie, że nawet wiele dobrych książek miało pecha do okładek...)

    Niemniej jednak moje oczy bolą. Ta kompozycja, ten skład fontu, to oko na grzbiecie (!)... Ała. Nie pojmuję, co ludzie tworzący takie potworki mają w głowach. Ale może taka okładka działa na target, kto wie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aŁtorka relacjonowała na fejsie, że było chyba z 5 podejść różnych grafików do jej okładek... Jeśli ta była najlepsza ze wszystkich, to można tylko załamać ręce. xD

      Usuń
    2. Eno, jak się wydałam w Novae Res, to ich poinformowałam, że chcę taką okładkę, którą na moje zlecenie mi zrobiono poza ich wydawnictwem, to tylko psioczyli, że strasznie mroczno i gotycko (sceneria zimowa z siwym koniem, lolololol, tyle mroku, wow). Więc jakby się ałtorka uparła, to by przemogła porządną okładkę!

      Usuń
    3. Ej weź się nie przyznawaj, że się tam wydałaś, bo będę musiała zerwać naszą blogową znajomość. ;/ Bo taka znajomość może mi zepsuć fejma w sieci!

      Usuń
    4. Oj smuteczek. *idzie chlipać w kącie*

      Usuń
  4. Thriller
    ...
    ...
    ...
    Przepraszam, nie umiem tego inaczej skomentować.
    Okładka mnie boli, na początku myślałam, że te pióra(?) to są szpony. I taki wtf, że to są pióra. Aha. Może to taka metafora, że to pióra feniksa albo co? ALBO PO PROSTU NIE ROZUMIEMY WYŻSZEJ SZTUKI, MIERNOTY INTELEKTUALNE, TFU.
    I ej, to serio jest facet? :DDD Ja byłam pewna, że to jest główna boCHaterka. Czy coś. Człowiek się całe życie uczy.
    Okładka mnie zniszczyła, już się cieszę na analizę treści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam, że to jakieś szpony są :C Przynajmniej osamotniona nie jestem.

      Usuń
    2. Ale to wygląda jak szpony. Feniksa, powiedziałabym nawet. :< Bo to by pasowało do kontekstu, jak sobie tę okładkę tak analizuję. Tylko nie kumam tego rozmnożenia oka postaci. Może to jego trzecie oko? :D
      I wiem dlaczego tak te usta zakrywa! On już wie, że po lekturze tej ksiunrzki ani Den, ani my nie będziemy już tacy sami. I to go tak... nie wiem co mu robi, jest zaszokowany. *drama* (chociaż Twoja interpretacja, Deneve, jest zabawniejsza)

      Usuń
  5. 1. To jest facet? ;_;
    2. To nie są szpony? ;_;
    3. To oko na grzbiecie przyprawiło mnie o dreszcze.
    Ta okładka musi trafić do kanonu potwornych okładek. I dopiero się zorientowałam, że to-to usta dłonią zasłania, myślałam, że zakneblowane ma :x
    Tyle pytań, żadnych odpowiedzi. Dobrze, że nie horor erotyczny, to bym się nogami jak nic nakryła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to mimo wszystko może być horror. Nie erotyczny i niekoniecznie jako gatunek literacki...

      Usuń
  6. Jakby mi ktoś chciał wydać moje dzieua z taką okładką, to wolałabym kulkę w łep ;-;

    OdpowiedzUsuń
  7. A może to jest jakiś pro Demon Żądzy, który potrafi wzbudzać pożądanie pomimo tłustej skóry, oczu z gimpa i wyglądu jakiejś randomowej laski?

    OdpowiedzUsuń
  8. A no przecież, że facet, nie ma manikjuru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli obgryzł(a) paznokcie?!

      Usuń
    2. To nie jest prawdziwą kobietą :P

      Usuń
  9. Den, trzymam kciuki, żeby to opko nie wyżarło Ci mózgu i żebyś dała radę je skończyć! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do tego thrillera:
    a) sensacyjna akcja - czytanie "Demona" na pewno przyprawi nas o sensacje żołądkowe;
    b) atmosfera grozy: z każdą stroną będziesz się bać coraz bardziej, co aŁtorka jeszcze wymyśli. Może nie? :D
    c)niesamowitość: bo to przecież NIESAMOWITE, jak można coś takiego stworzyć i, jeszcze lepiej, wydać. Tak do ludzi z tym, no to jest dopiero niesamowite...

    I to naprawdę jest MENSZCZYZNA na okładce? Serio? Rly? To już ja bym się lepiej nadawał. :///

    OdpowiedzUsuń
  11. Krytykując to dzieło już z poziomu okładki igrasz z ogniem. Co w przypadku samego tworu oznacza, że narażasz się na odwiedziny wydymona w czasie snu w celu symulacji kiepskiej sceny erotycznej. Ale spokojnie, jeżeli w środku scenki rodzajowej zamiast różnych kwiatów rozkoszy, Drzewców i tego typu wyłuskanych sezamów powiesz "penis" odegnasz zło, bo to słowo magiczne, którego właśnie obawiają się tępe demony harlequinów.
    A oprócz tego jestem z tobą ręką, nogą i każdą z macek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "WYDYMON"! O BORZE, TYLE RADOŚCI MAM, DZIĘKI

      Usuń
    2. Przyszły Niemce i pozamiatane. Nakryłam się nogami przez tego komcia.

      Usuń
    3. Mnie bardziej interesuje, czemu Niemiec ma macki .___.

      Usuń
    4. Bo Niemce to zło w najczystszej postaci jest.

      Usuń
    5. Prawda. Rzut germańskim słownikiem boli tak samo jak rzut cegłą. A skąd i czemu macki nie powiem, bo zlecą się kandydaci na przeszczep albo kłusownicy i biedna będę.
      A co do szponów/piór to ja myślałam, że to po ataku Wolverine'a, bo kolorystyka też odpowiednia.
      A w ogóle, zauważyliście to "Na pozór zwykła dziewczyna Emily"? Ehehehe. He. Hehe.

      Usuń
  12. Może ten Asmodeusz z okładki tak się świeci, bo w piekle trochę za ciepło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. em, lajkuje komentarz wyżej.

      Usuń
  13. A mi tam nikt nie wmówi, że to twór jakiegoś grafika jest. Toż to sama Demonika musiała w pajńcie sklecić i teraz ściemnia! Już ja ją przejrzałam!
    A tak fokle to też byłam pewna że to szpony są ^^.
    Rose

    OdpowiedzUsuń
  14. http://www.youtube.com/watch?v=sDNcW6FTgBw
    Jest jeszcze trailer do tego dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie, to nie moze byc Azmodeusz! Widzialam Azmodeusza w Diablo, ma glowe mrocznego kota, z ktorej wyrastaja pajecze nogi! I nikt mi nie wmowi, ze jest inaczej!

    A tak na magrinesie: Azmodeusz to demon Algebry i Astronomii. Moze glowna bohaterka tak lezala w spiaczce, bo miala nadzieje na odpuszczenie egzaminu z Algebry jeden, ale przyszedl Azmodeusz i wtloczyl w nia... odpowiednia porcje wiedzy. Znajaca nagle odpowiedz na kazde pytanie egzaminacyjne az po doktorat bohaterka nie mogla przestac orgazmowac z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem dlaczego Ale okładka kojarzy mi się z twarzą ałtorki. Tak bardzo się cieszę że ktoś zabrał się za komentowanie tego czegoś. Nie czytałam ale mam w planie. Idealny przykład do projektu na uczelnie :-P mimo że byle przyjaciółki radziły że wydanie jest bezsensowne jednak ich nie posłuchała ałtorka (wiadomości z pierwszej ręki xd) jestem ciekawa jakie są podziękowania :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie to samo wrażenie: te same brwi, ten nos.... Pod tym kątem oczy już nie tak łatwo ocenić, ale no wygląda zupełnie jak ałtorka, tylko z niemożliwą ilością filtrów i kolorków.

      Usuń

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.