Kolce sprawiedliwości

sobota, 15 listopada 2014

Demon żądzy 2/6 Trędowaci, księżyc w samochodzie i zbliżenie całkowite

Autorką książki jest Dominika Szałomska, nie roszczę sobie żadnych praw do jej treści – tekst powstały na blogu jest wyłącznie analizą krytyczną dzieła ww. autorki.



Szykujcie się, moi drodzy, na kolejną dawkę żenady i bólu. A nawet bulu, jeśli wolicie.



A na początek funfact:

Funfact #1 Ałtorka Wydymona napisała do mnie, po tym, jak "rozstała się" z poprzednią betą po dwóch postach na forum NAKWy, z pytaniem, czy będę jej betą. I mówiła mi, że to dla mnie wielka szansa, bo ona mi PODZIĘKUJE w tej książce, a poza tym to wymaga lojalności i miałam jej przyrzec, że nigdy nikomu nie powiem o tym, co betuję i nigdy nie pokażę nikomu niebetowanego tekstu. Jak widzicie, z oferty nie skorzystałam, a szkoda, bo pewnie pracodawcy waliliby teraz do mnie drzwiami i oknami.

(tak naprawdę ta analiza to wyładowanie się przez to, że zmarnowałam życiową szansę)

Mam nadzieję, że nie poumieraliście przez powyższy tekst ze śmiechu i dotrwacie do analizy, ale ostrzegam: przygotujcie sobie wiadro lub głęboką miskę na wymioty, bo będzie obrzydliwie, albowiem wild sceny-prawie-seksu appears.


Rozdział 3



Emily, wraz z AsmodeŁuszem, wybierają się w podróż życia, chcąc uciec przed Lukasem, świrniętym aniołem. W tym celu Emilka leży na tylnej kanapie cuchnącego samochodu (ale ogólnie to nie dajcie się zwieść, AsmodeŁusz jest piękny, pachnący i bogaty) i nie wygląda przez okno, bo a nuż Lukas by ich dopadł. No, w każdym razie Emilka nie wie, gdzie jadą, ale:
(...) jednak po minie Asmodeusza widziałam, że ma jakiś konkretny plan.
Wiedzcie, że AsmodeŁusz nie jest tu tym złym, więc niestety nie zdradzi nam swego złego planu. Nie zdradza go też Emilce, bo po co. Ot, jadą w ciemno i tyle.
Okazało się, że ojciec został zabity w moim pokoju, który wyglądał jak po przejściu tornada.
To naprawdę ciekawe, że ojczulka Emily nie było przez długi, długi czas – nasza heroina zdążyła przecież wziąć relaksującą kąpiel z bąbelkami (nie bójcie się, jest klasycznie i opkowo, w tej ksiunszce zawsze, jak ktoś robi kąpiel, to wlewa różne pachnące płyny, aż żal mi serce ściska, bo u siebie mam tylko prysznic!), a pojawia się w momencie jej wyjścia na bal i zupełnym przypadkiem trafia na Lukasa, który go zabija. Kwik.
zostałam wsadzona do pierwszego z brzegu samochodu, na którego wygląd nie zwracałam uwagi...
Jo, jasne. Ale na pewno był czerwony i sportowy.
Podróż trwała pomimo ciemnej nocy
Bo przydrożne latarnie i auta posiadające reflektory nie istnieją.
Na niebie widziałam pojedyncze gwiazdy i księżyc, który wypełniał wnętrze samochodu.
Halo? Macie duże auta? ... Tak? To dobrze, ale wie pan, bo mi chodzi o takie, do którego mógłbym zapakować księżyc!
Czekaj!– Zdezorientowana...
Korekta niestety przeoczyła brak spacji.
– Czy wy nie możecie mieć normalnych imion? Asmodeusz, Awnas? I Samael. No, chłopcy, błagam was! – Wyrzuciłam ręce do góry wzburzona, po czym pozwoliłam im swobodnie odpaść na moje biodra.
Trędowata, ani chybi.
 Po chwili złapał mnie za ramiona i podniósł do góry.
Tak na wszelki wypadek, jakby można było kogoś podnieść w dół.

Rozdział 4

Okazuje się, że Wydymon chce posiąść duszę Emilki, a Lukas pragnie zmajstrować jej dzieciaka, a później zabić. Czy chodzi o samo poczęcie – nie nam to wiedzieć, ale biorąc pod uwagę "logikę" opka, śmiem twierdzić, że może chodzić jedynie o wydymanko, bo o nic guempszego tej książki nie posądzam. No, chociaż mamy taki problem, że heroina musiałby się w Wydymonie zakochać, ażeby duszę jego posiąść. A wtedy umrze. Bikos fak ju, dats łaj.

Na szczęście bohaterka szybko zapomina, że w klubach są zalani i obrzydliwi mężczyźni, którzy tylko czekają, aż będą ją mogli wykorzystać i zawiera Wydymonem pokój, pieczętując go pocałunkiem:
delikatne pocałunki przemieniły się w namiętne, dzięki iskrze, która pojawiła się, gdy tylko się dotknęliśmy.
Albo któremuś brakuje uziemienia, albo jest jakieś spięcie na listwie...

Baj de łej – Wydymon nazywa Emilkę "moja namiętna" – czujecie dziwne podobieństwo do grejowej "wewnętrznej bogini"? Bo ja tak.

(...) wpadł mi do głowy pewien pomysł. Nie wiedziałam, na ile procent jest możliwy do zrealizowania, ale bardzo chciałam go wcielić w życie. Im dłużej o nim myślałam, tym bardziej mi się podobał. Miał sens.

Niemożliwe! Czyżby  w końcu coś, co będzie miało tu sens?!

Teraz abstrakcja artystyczna:
Z uchylonego pomieszczenia wypadało światło.
Ciekawi Was ten pomysł, co to niby miał mieć sens?
– Chcę zabić Lukasa (tego anioła – przyp. Den).
What...
Demonki, które wydają się mieć więcej rozumku od głównej bohaterki, starają się jej wytłumaczyć, że koleś może mieć super moce i w ogóle zabicie go może nie być zbyt łatwe, a ostatecznie na ten jakże przemyślany oraz sensowny plan sam Wydymon się nie zgadza, na co Emilka rzuca oschle:
– Nudziarz!
No pewnie, bo zabicie kogoś będzie takie QL i fokle. Jeszcze przed chwilą rozpaczała, bo ktoś ją porwał, ale to trwało ledwie ułamek chwili, bo oto nasza heroina postanawia przewodzić demonkom i zabić Lukasa. xD
Jak na zawołanie, Emilka nagle zapada w sen, bo oto Lukas zechciał wejść do jej głowy!

Rozdział 5

A teraz przykład dialogów oraz inwektyw wspinających się na najwyższe poziomy realizmu:
– Nie moja wina, mogłaś skorzystać z ostrzeżenia i przyjść do mnie (po tym, jak zabił jej ojca – przyp. Den), a nie wyjeżdżać z tym robakiem. – Jego głos podnosił się z każdym słowem. Ostatnie prawie że wykrzyczał.
Lukas jest tak mroźnym aniołem, że nawet... A zresztą, zobaczcie sami:
– I tak zginiesz z moich rąk jak każda inna. – Uśmiechnął się zimno.
Oczywiście Emily jest bardzo mądra i decyduje się zdradzić swój sensowny plan Lukasowi. Tak na wszelki wypadek, żeby zdążył się przygotować: 
– Chyba że będę pierwsza i to ja zabiję ciebie.
Zwróćcie uwagę na element zaskoczenia – odgrywa on bowiem ważną rolę.
Lukas zbywa jednak Emilkę śmiechem:
Jeśli złowrogi śmiech istnieje, to taki on właśnie miał.





szarpnięciem odepchnął mnie od siebie.
#dafuq

Jednak Emilka nie daje sobą pomiatać i szybko odpowiada kolejną wyszukaną inwektywą Lucasowi:

– Jesteś walnięty i to cię pogrąży. (XDDD) Jeszcze nie znam mojego daru, ale czuję, że będzie to coś, co pomoże cię unicestwić.
A właśnie, wspominałam, że każda typowa Emilka, która ma gen Ewy, ma też DAR? Nie? No, to właśnie wspominam. Niestety, Lucas mówi jej, że nie posiada daru! Ale nie dajmy się zwieść! Wiemy przecież, że to ma uśpić naszą czujność! To taki zabieg, żeby potem nikt się nie spodziewał, jak bohaterka okaże się... Wiecie już czym? Ja wiem, bo jestem kilka "rozdziałów" do przodu. Huehuehhauhauhuahua (ZŁOWROGI śmiech!).
W każdym razie we śnie Lukas uderzył heroinę, łamiąc jej żebro. Och, a przecież mówili, że we śnie nie może jej nic zrobić. To skoro złamał jej żebro, to, nie wiem, nie może też jej zabić, albo, skoro już o to w książce chodzi, zapłodnić? Hę?
Kiedy Emilka się budzi, AsmodeŁusz informuje ją, że może jej pomóc. Jak? Och, może uleczyć żebro! Problem w tym, że Emilka musiałaby mu... oddać kawałek duszy. Tak, moi drodzy. Dusza jest jak tort. Można ją pokroić na kawałki i komuś oddać. Albo, idąc tropem Voldemorta, zrobić z niej horkruksy.


– A jak odbywa się to przekazanie dusz?
Zapytała Heroina i rozdział się skończył, ale nie szkodzi, bo w Rozdziale 6, AsmodeŁusz odpowiedział:

– Rozbieramy się i bardzo namiętnie kochamy.
I nie, nie jest to z mojej strony żart.
W każdym razie w pokoju znowu robi się ciepło (i wali zgniłym jajem), a heroina postanawia się zabawić:

Nasze twarze były oddalone od siebie o milimetry, nie wiem, co mnie podkusiło, ale kiedy zobaczyłam jego usta tak blisko moich, odruchowo wysunęłam koniuszek języka i dotknęłam jego dolnej wargi, przejechałam po niej od jednego kącika do drugiego.
W dole brzucha robiło się coraz goręcej od pożądania, które między nami panowało.
A może zbierały się tam gazy... i siarka?
Wiedziałam już, dlaczego był akurat takim demonem, działał na kobietę jak gorąca czekolada lub kąpiel.
Przepraszam, może mi ktoś powiedzieć, co ja, do cholery jasnej, czytam?
Ustami zjechał z moich warg, przeniósł się na policzki, szyję, dekolt. Zostawiając za sobą ścieżkę wilgotną od pocałunków.
E tam, po prostu się ślinił.
A, no i przypominam, że Emilka ma cały czas złamane żebro, jakbyście zapomnieli.
Ręce wsunęłam w jego czarne włosy i przyciskałam do swoich piersi, które kąsał przez materiał.
Przynieście mi wiadro. Będę rzygać. I nad sceną seksuf, i nad przyciskaniem włosów do piersi.
Asmodełusz na szczęście przypomina sobie, że Emilka ma złamane żebro, więc żeby ją wyleczyć... gryzie ją w nie. Tag. Właśnie tag. Poczekajcie, wyjdę, bo we wiadrze kończy się miejsce.
No, w każdym razie Asmodełusz przekazał jej kawałek tortu, tzn. swojej duszy. I tłumaczy Emilce, że:
– Tak odbywa się przekazywanie dusz. Tylko żeby odbyło się w pełni, musi dojść do całkowitego zbliżenia. Oboje musimy osiągnąć orgazm.
Idę po drugie wiadro.
Emilka strzela jednak focha, bo obraża się, że Demonek nie chciał się poseksić, tyko uleczyć jej żebro, ale ją uspokaja:

– Wstrzymaj się, kochaniutka. Niech żebro spróbuje się zrosnąć. (to uleczył ją, czy nie?) A ja muszę iść wziąć zimny prysznic, jeśli pozwolisz, bo za bardzo na mnie działasz – mówiąc to, wskazał na wybrzuszenie w spodniach, od którego szybko odwróciłam wzrok.
ZAKAZANE SŁOWO: P-E-N-I-S.
No. I Wydymon postanawia wyjść, niestety Emilka nadal jest wściekła, więc rzuca w niego... popielniczką. A dokładnie trafia. W głowę. I prawie Wydymona zabija! Za karę rozkazano Emilce siedzieć w pokoju. I Emilka rozmyśla o swoim życiu i o Wydymonie. A potem zasypia:

Jednak nie pomógł nawet sen, bo śnił mi się Asmodeusz i jego usta, dłonie, a nawet wybrzuszenie w spodniach.
Tak.
Awans... to znaczy Awnas, przydupas Wydymona, przychodzi do Emilki i każe jej za karę biegać. Na bieżni. W sali treningowej, która znajduje się pod ziemią (?). I ma biegać, aż jej pozwoli przestać. Ale wraca wściekły (na Awnasa oczywiście!) AsmodeŁusz, krzyczy, a potem zabiera Emilkę do pokoju oraz łazienki, w której przygotowuje jej wspomnianą wcześniej, klasyczną, opkową kąpiel:

Posadził mnie na sedesie, a sam podszedł do wanny i zaczął napełniać ją wodą. Wlał do niej różnych płynów, od których powoli robiła się piana, a w pomieszczeniu unosił się delikatny, słodki zapach owoców, dzięki którym całe ciało się rozluźniało.
A nie przypadkiem dzięki zapachowi, a nie owocom ciało się rozluźniało? Chociaż, co ja tam wiem, ta demoniczna magia, może i wrzucił jej tam jakieś owoce i chciał zagotować kompot z Emilką w środku...

Koniec rozdziału szóstego.

44 komentarze:

  1. O matko kochana -.-. Co ja czytam? Tego nie da się ogarnąć bez porządnej dawki wódki, serio.
    Współczuję, że musiałaś to czytać i w sumie to nie wiem, kto kupuje taki chłam. Stawiam na to, że pewnie zakochane w Cullenie nastolatki, które nigdy w życiu nie miały w dłoniach dobrej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto kupuje taki chłam? Np. ja, po to, żeby to zanalizować. :D

      Usuń
  2. Ile jest jeszcze rozdziałów? I proszę, dodawaj te analizy, będące światłem w mym szarym i mdłym życiu (och, jak pięknie) częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 27 rozdziałów w sumie, każdy ma jakieś 5 - 7 stron. :)
      Mimo że rozdzialiki są krótkie, to nie mam czasu siadać do tego częściej, a czasem nawet, o zgrozo, nie mam też ochoty katować się tym dzieUem :P

      Usuń
  3. http://media.tumblr.com/tumblr_m4c81k4YL01r8yaog.gif

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybie oczy i tępy wyraz twarzy. Prawie jak Emilka!

      Usuń
  4. Jezu...
    Kiedy nawet mi brakuje słów, oznacza to, że... ała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20:28? Z przyszłości jesteś?!

      Usuń
    2. No przecież jest już po 20:30, co nie? ._.

      Usuń
    3. A nie, to mój komputer jest w przeszłości. Nevermind.

      Co do analki, matko! Jaka ta Emilka wkurzająca, ale to chyba przez ten marysuizm i szpanerską kwestię "Nudziarz!". Nie wiem, czego się spodziewałam po Demonie, skoro będziemy mieli gwałt przedstawiony jako przejaw miłości, to i boChaterka musi być odpowiednia...

      Usuń
    4. "Analka" brzmi zaskakująco dobrze w odniesieniu do tej książki.

      Usuń
  5. "Okazuje się, że Wydymon chce posiąść duszę Emilki" "No, chociaż mamy taki problem, że heroina musiałby się w Wydymonie zakochać, ażeby duszę jego posiąść. A wtedy umrze." "Problem w tym, że Emilka musiałaby mu... oddać kawałek duszy." "No, w każdym razie Asmodełusz przekazał jej kawałek tortu, tzn. swojej duszy."
    Nic nie rozumiem! :'( Kto ma komu oddać duszę, kto komu fragment duszy przekazał i kto umrze gdy jedna ze stron przejmie całą duszę drugiej? :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trudne, bo Demon chcę posiąść jej duszę – i wtedy ona ma umrzeć. Ale potem Wydymon jej tłumaczy, że jak ona da mu swoją duszę, to on da jej swoją i będzie okej i nikt nie umrze, będzie fajnie, chodź na seksy. Aaaale potem zaraz się okazuje, że jak ugryzł ją w żebro, to dał jej KAWAŁEK swojej duszy, żeby ją wyleczyć. Aha i jeszcze ten kawałek do niego wróci po 24 h, bo ona nie dała mu kawałka swojej...
      Tak. Chyba tak jest.

      Usuń
    2. Cooo ;_;. Teraz to jeszcze bardziej skomplikowane.

      Usuń
    3. To po 24h jej żebro samoczynnie się złamie? I po co mu jej dusza, skoro najwidoczniej nie chce jej wsadzić do słoika ani sprzedać na czarnym rynku (no bo przecież jakąś musi zachować)? Czy jest możliwość odebrania duszy a nie dokonania zamiany (gwałt?)? Czy Emilka powinna teraz ugryźć Wydymona, żeby dokonać trwałej wymiany? Czy on oddał jej kawałek duszy z żebra? Gdzie ona go sobie wsadziła, czy to było złamanie otwarte i przez dziurkę część jej duszy uciekła i powstało wolne miejsce? Czy dusza może się sprężać i rozprężać jak powietrze (Wydymon nie ma teraz za mało?)?
      Czym głębiej w las, tym więcej pytań... ;_;

      Usuń
    4. Po kolei ._.
      1. Nie, to żebro jest cały czas złamane (podobno), ale jego kawałek duszy ma to wyleczyć (podobno).
      2. Po co? To opko, po to, żeby mieć. Tak było od wieków!!! (to znaczy tak tłumaczy wydymon).
      3. Chyba nie ma takiej możliwości, żeby przekazać duszę w całości, oboje muszą mieć orgazm... :c
      4. No nie, powinna się z nim seksić, bo musi go doprowadzić do orgazmu, a on ją, wtedy się wymienią.
      5. A jeśli oddał jej kawałek duszy z nogi? Czy zamiast żebra odrośnie jej kolano? O.o
      6. Może jak ją ugryzł, to ta dusza, tak jakby przez niego wyrzygana, wchłonęła się w jej pory jak krem Nivea? :c
      7. No teraz to nie wiem, może jest tak, jak po oddaniu krwi? Niby masz za mało, ale jakoś się uzupełnia? Ale co w takim razie, jak ten kawałek duszy od niej wróci? T-T

      Usuń
  6. Posadził ją na sedesie, jakby miała dwa lata i uczyła się sikać na nocniczku. To ksiopko zaczyna zahaczać o pedofilię.
    Poraża mnie ogrom uczuć Emily po śmierci ojca - choćby i buca, wtedy mogłaby chociaż czuć ulgę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj na to, co będzie później. .___.

      Usuń
  7. Asmodeusz działa na kobietę jak kąpiel, więc po co chce się z heroiną kąpać? Przesz wystarczy dotknąć albo buchnąć siarą :o Inna wersja: może ona już nie czuje zapachów przez wszechobecną siarkę i dlatego niet kąpieli i wystarczy jej wydymon? Ale w takim razie czym dla niej będzie kąpiel i wydymon jednocześnie? Dwupakiem? Prysznicem? Łaźnią? Czy można się wykąpać ale tak bardziej?
    Węszę głębsze przemyślenia.
    I czemu ona biega na bieżni ze złamanym żebrem bez kawałka duszy? ;|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie z naddatkiem duszy...

      Usuń
    2. Dobra, naddatek duszy nadal brzmi źle. Żebro posklejane duszą?

      Usuń
  8. "Bo auta posiadające reflektory i przydrożne latarnie nie istnieją"

    Nie widziałam nigdy auta z przyczepionymi przydrożnymi latarniami (wypadki drogowe się nie liczą!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh God, mózg mi się lasuje od czytania Wydymona i coraz częściej urywa mi od podmiotu... Już poprawiam :)

      Usuń
  9. O mateczko, to jest piękne. Pojęcia nie miałam, o co chodzi z tym całym „Demonem Żądzy”, ale bardzo ładnie proszę - powiedz, że to wersja z opka, a nie książka (nie zabijaj wiary w wartość książek). No bo przecież niemożliwe, że TAK to wydali.
    Wiem, czemu na okładce ktoś polał się benzyną! Chce dokonać samospalenia jak Denethor, bo wstydzi się za treść wewnątrz tworu (bo chyba nie ma co zakładać, że pod jego drzwiami czekała zgraja orków, nie?).
    Ej, dedykacja za najdłuższe komcie jest świetna - muszę się spiąć i pomarudzić ludziom, żeby poszli się wydawać (a nóż widelec dostanę dedykację). Taka motywacja! LOL, żenada...
    „Wyrzuciłam ręce do góry wzburzona, po czym pozwoliłam im swobodnie odpaść” & „ Po chwili złapał mnie za ramiona i podniósł do góry.” - co się czepiasz, ręce jej odpadły, a on chciał być miły i jej podał (zapewne również przyszył).
    Co do przekazywania duszy - toż ja myślałam, że to Emila będzie płacić tą duszą za leczenie (Voldi by zapłacił za zabicie Pottera, w ogóle to byłby świetny środek płatniczy), a tu nie... czyli duszyczka demona (fajnie wiedzieć, że ją mają) działa jak plaster, dobrze wiedzieć. A może bohaterka zwyczajnie płaci w naturze? Wolałabym już iść do szpitala...
    A propo Penisa - przypomniał mi sie bohater, który nazywał się Panis (angielski autor, to i biedny nie wiedział, co za imię zapodaje).
    Dobra, czy w tej książce serio jest napisane Wydymon? Czy tej autorce wszystko kojarzy się z dymaniem?
    A miałam nie komciać... muszę być twardsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to wydali. Mnie też to boli. Łączmy się w bulu i beznadzieji :/

      Usuń
    2. A., jak się wydam, to Ci napiszę dedykację, Twoje komcie zawsze są najdłuższe!!! :D
      No ale... "penis" to też po angielsku "penis". Zdaje mi się, że wiedział, co pisał xD. I serio nie słyszałaś wcześniej o Demonie?! http://blogowy-sznaucerek.blogspot.com/2013/07/mondrosci-rzyciowe-ogien-i-komunikacja.html

      Usuń
    3. PS Komcie też sobie poczytaj. Sławne "Zaszczyt, tylko taki negatywny" i "Ja ci nie karzę szukać trumny" <3. Łezka mi się w oku zakręciła.

      Usuń
    4. Nie no, czyli świat zwariował...
      Ach, już zacieram łapki! No to szoruj do wydawnictwa :P
      A bo ja myślałam i biednym, prostym "dick" i jakoś tak... no cóż, to i tak nie była zbyt ambitna książka.
      Oj no nie słyszałam, bo mi się nie chciało badziewi czytać (dalej mi się nie chce, ale fragmenty to co innego). No, ale teraz czuję się zobligowana, lecę czytać :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Musisz. Koniecznie. Bo teraz to wstyd na całą blogosferę... :D
      - den z telefonu

      Usuń
  11. Brawo! Nie mogłam przestać się śmiać ;) Nie mogę się doczekać kolejnej części ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Halo? Macie duże auta? ... Tak? To dobrze, ale wie pan, bo mi chodzi o takie, do którego mógłbym zapakować księżyc!" - bardzo lubię!

    Boję się czytać fragmenty tej książki, bo pewnie Wydymon ukrył tam jakieś kawałki duszy i będzie musiał też coś odgryźć, żeby nie było za dużo seksów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że NR ciężko pracuje na swoją wątpliwą reputację. Zdecydowanie wybrało dobrą drogę aby się pogrążyć.
    Zaraz, a gdyby on chciał duszę faceta...Och, wait. Lepiej się w to nie zagłębiać.
    Emily pozwala się wywieźć i macać obcemu facetowi, liże się z nim i nie ma żadnych zastrzeżeń, a wręcz przeciwnie, podoba jej się to? Aha. Nie potrafię inaczej tego skomentować.
    Opkowe zadowolenie przez główne boCHaterki z własnych, durnych pomysłów i fochy za próby słusznego wyperswadowania ich można odhaczyć.
    Też zawsze czytałam to jako "Awans" i, szczerze mówiąc, tak mi się bardziej podoba.
    A w Asmodeuszu nie widzę nic demonicznego, z wyjątkiem imienia. Zapach zgniłych jaj ani ciągły pociąg seksualny nic nie znaczą. Demon Żądzy... Ciekawe co w tym czasie robi Demon Abstynencji.
    Swoją drogą, wciąż się zastanawiam czy funkcja automatycznego wykrywania koloru ust bez patrzenia na nie głównej heroiny była płatna czy też dołączono ją za darmo w pakiecie super mocy? I czemu akurat wiśniowe? Suche usta wcale nie są wiśniowe.
    Lady N.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem zdania, że czym mniej uwagi poświęca się złej literaturze, tym lepiej. Głupota szkodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, wszystko jest dla ludzi, włącznie ze złą literaturą. :D

      Usuń
  15. Ależ to cudne jest! Szczególnie do serca przypadło mi żebro. Miałam kiedyś dwa złamane i ból był taki, że aż wymiotowałam. A ona się do seksowania zabrała. Fascynujące! Podnoszenie do góry również, prawie tak dobre jak cofanie tyłem.
    No i jest dowód na władanie mocą: "Nasze twarze były oddalone od siebie o milimetry, nie wiem, co mnie podkusiło, ale kiedy zobaczyłam jego usta tak blisko moich".
    Jak inaczej mogła zobaczyć te usta przy swoich z twarzą oddaloną o milimetry? Musi moc miała albo jakiś peryskop.
    Co by nie miała, tekst cudny. Dawno już się nie popłakałam ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  16. "delikatne pocałunki przemieniły się w namiętne, dzięki iskrze, która pojawiła się, gdy tylko się dotknęliśmy.
    Albo któremuś brakuje uziemienia, albo jest jakieś spięcie na listwie..."


    To nie uziemienie ani spięcie. To talent!

    https://www.youtube.com/watch?v=Cvn7brInYP0

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko, a ostrzegałaś... Nigdy już nie jem przy czytaniu ksionrzek... NIGDY. To jest zbyt obrzydliwe. Świetny kaktus!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.