Kolce sprawiedliwości

piątek, 27 września 2013

Kolce krytyki... znaczy, Ostrze Krytyki! [1/2]

Tak, wiem, mnie się tu nie spodziewaliście.
Jeśli to Was pocieszy - ja też się tu siebie nie spodziewałem, ale zaproponowano mi napisanie kaktusa, a jak wiadomo, pisanie kaktusa to +10 do sławy, +100 do lajków na fejsbuku i +1000 do porównywania do Deneve. No to się nie zgodziłem.
Jakby ktoś nie kojarzył - jestem Q i kiedyś zajmowałem stanowisko Anonimowego Kontrolera Ocenialni. Fucha była fajna, bo polegała na pisaniu naprawdę kiepskich ocenek do różnych ocenialni i patrzenie, czy ktoś wyczai trolling. A jak nie wyczaili i przyjęli do ekipy, to się ujawniałem na stronie głównej. Miało to swoje zalety - tj. było fajnie - i wady - tj. było fajnie dopóki admin nie skasował notki, czyli średnio jakieś dwadzieścia minut.
Zmieniłem więc miejscówkę i teraz robię gościnnie w kaktusach. Nie przedłużając więc...
...kaktus idzie do Elektrowni oraz Nessy z Ostrza Krytyki! Tak, wiem, to równie zaskakujące jak wiadomość, że następny Doktor będzie białym mężczyzną. Czemu kaktusa dostają akurat te oceniające, a nie cała ekipa? Cóż, wydaje mi się, że wyróżniają się one - nie tylko poziomem ocen, ale też podejściem do krytyki. Ale o tym niżej.

Elektrownię poznajemy po raz pierwszy, gdy zostaje ona stażystką i już pierwsza jej ocena ma spory współczynnik wywoływania fejspalmów (co najmniej trzy Morthy, przyjmując że 1 Morth = 1 fejspalm na jedną stronę tekstu).

Adres bloga – intrygujący. Chociaż mało zrozumiały i według mnie graniczy z lekkim usiłowaniem nowości.

Co jest złe. Wychyl palec spoza tłumu, a Elektrownia go ogryzie, zobaczysz.

Z tego, co rozumiem, to Twój Nick jest powiązany również z jego adresem, ale słowo ‘antler’ przez większość będzie odczytywane jako ‘łopata’.

To jest mniej więcej miejsce, gdy spadła na mnie iluminacja, nirwana i "O fortuna" zabrzmiało w mej głowie. Zapomnijcie o wszelkich religiach świata - jedynym bóstwem, które należy czcić, jest Elektrownia, albowiem siedzi ona w głowach wszystkich ludzi i WIE, po prostu WIE, co myślą. Niestety, dotyczy to tylko osób, które nie znają języka angielskiego i używają przy tym naprawdę dziwnych translatorów, ale hej - może po prostu ma taki target? Jahwe na swój naród wybrany wziął Izraelitów, Elektrownia - dysgooglistów, to prawdopodobnie się nie zazębia, więc nie wchodzą sobie w paradę.

Belka  - również interesująca. Porusza problem współczesnego społeczeństwa, gdzie wszyscy uważają, że są w wielu dziedzinach mistrzami tylko dlatego, że trochę poczytali. 

Khem, khem, jak później się dowiemy, samej oceniającej to nie dotyczy.

Ogólne odczucia – i tutaj niestety muszę odjąć punkty. Uważam, że Polska jest pięknym krajem, że język polski może nie jest doskonały, ale potrafi zachwycić. Powinniśmy go rozwijać i chronić przed zanikiem, już i tak wystarczająco słów nigdy do słowników nie powróci. Czemu więc wszystko jest po angielsku? Jeżeli chcesz prowadzić bloga anglojęzycznego, to pisz całość w tym języku dla odbiorców z innych krajów. Skoro notki piszesz po polsku, to i większy szacunek z mojej strony miałabyś, gdybyś sentencje, tematy i podstrony również pisała w naszym ojczystym języku. 

Coś mi się wydaję, że ja na szacunek Elekrowni nie zasłużyłem - w końcu jestem literką niepolską. Może to był prawdziwy powód, dla którego odmówiła mi oceny? Ale serio - rozumiem, blogi to sirius biznes (hjehje, angielski, hjehje), gdy piszesz złą notkę na blogu, to umierają kotki, jak spamujesz, to pieski, a jak robisz ortografy, to irańskie dziewczynki przeprowadzają sobie wzajemnie aborcję wieszakiem... ale tekst na belce jako wyznacznik szacunku do danej osoby? Powiedziałbym, że to odważna teza.

Nagłówek – Jeleń, ptaszki, szkieletorek i serduszka. Szczerze, nie wiem, co ten nagłówek miał przekazywać, ale moim zdaniem jest odrobinę bez sensu. Naciapane czymś, czy to krew, czy atrament – nie jestem w stanie powiedzieć. Całość się nawet ładnie komponuje, co nie zmienia faktu, że dla mnie jest bez przesłania.  
 (Szkieletorek. W tym momencie pozdrawiam mieszkańców Krakowa)

Oceniająca nie widzi przesłania = przesłania nie ma. Moim zdaniem po prostu nie ogląda odpowiednio dużo telewizji, więc w porządku, wytłumaczę. Elektrownio, jeśli to czytasz - jest taki serial, gdzie za głównym bohaterem chodzi wielki, zrobiony w CGI jeleń, z takim rozłożystym porożem. I on jest trochę jak łotewskie zimnioki - halucynacją. Ale nie z niedożywienia, bo o odpowiednią dietę naszego bohatera dba akurat pewien doktor, regularnie karmiąc go ludziną.



Ogólnie – Ocena byłaby wyższa, gdyby nie angielski w tle, którego nie jestem w stanie przeboleć.

To się fachowo nazywa ksenoglossofobia. Trust me, umiem używać Google'a.

Styl – Dość dobry, chociaż zdarzają się problemy interpunkcyjne.

Które, tak jakby, nie należą do cech stylu.

Również masz skłonność do budowania zbyt długich zdań, które są ciężkie w czytaniu, ułatwia je jedynie długość notek, ale według mnie to też nic dobrego.

Czyli jest źle. Ale dobrze. Ale źle. To już trzeci poziom incepcji, Eames, schodzimy dalej?



Udzielać pomocy potrafiłam od zawsze (…) W kołysce również? Lekka niespójność tekstu z rzeczywistością, jeżeli wszystko ma brzmieć realistycznie to i informacje powinny być zgodne z prawdą nawet w takich mankamentach.

Mankament - wada, błąd, usterka. Czyli błąd musi musi przekazywać prawdę, nawet jeśli istotą błędu jest właśnie to, że jej nie przekazuje. Wiecie, może za jakieś tysiąc lat nazwą to Paradoksem Elektrowni i będą rozkminiać na lekcjach filozofii, ale jak na razie ja piszę - sztuką jest w jednym zdaniu przyczepić się do czegoś bez sensu i jeszcze walnąć prawdziwy błąd.

W następnej notce z jednej strony pytasz, kto głupi wybiera się jeszcze na stomatologię, a w następnym zdaniu mówisz o długości kolejek do nich. Z tego wynika, że Ci "głupi ludzie" wybierają chyba odpowiedni kierunek, skoro na usługi dentystów zawsze był i zawsze będzie popyt.

Stomatolog nie bardziej fikuśna nazwa na dentystę, naprawdę.

(…) beznadziejnego humana (…) Znowu Twój biol – chem dobry, reszta be. I kimże starasz się być w tym momencie pisząc bloga, jak nie kolejnym "beznadziejnym humanem"? Z jednej strony pokazujesz brak szacunku do tej grupy społecznej, a z drugiej sama się w nią w tym momencie wpisujesz, zdecyduj się, proszę.

Tutaj zdanie jest urwane, ale w komentarzach pod notką autorka bloga wyraźnie tłumaczy, że chodziło jej o to, że klasa humanistyczna w jej szkole nie cieszy się dobrą opinią, z powodu niskiego poziomu nauczania. Tak też wynika z postu.


Ogólne podsumowanie – czasem napiszesz coś mądrego, czasem nie (to nadal tylko subiektywna opinia). Z niektórymi rzeczami nie potrafię się zgodzić, szczególnie z Twoim przerostem ego i ocenianiem wszystkich z góry.

W przeciwieństwie do pokory oceniającej, która ocenia bloga WCALE nie oceniając przy tym jego autorki. Ale wiecie co? Kij z tym, gdyby normalnie przeprosiła, gdy rozgorzał flejm. Ale nie. W komciach, w odpowiedzi na zarzuty, czytamy:

Ile razy mam pisać, że nie oceniam personalnie autora tylko to, co zostało napisane?

W zasadzie to chyba kolejny rekord: nie tylko Elektrownia nie wie, co czyta w języku angielskim i w języku polskim, nie wie, co widzi na nagłówku, ale także nie wie, co sama napisała.

Czego Wy wymagacie? Żebym oceniała literki, bo nie bardzo rozumiem?

No mogłaby ocenić niektóre literki, na przykład mnie. Q jest taką ładną literką, ma dzyndzadełko na dole i w ogóle, a ocenić nie chciała. A do powyższej listy można jeszcze dopisać: Elektrownia nie wie, czego ludzie od niej chcą.

Dalej w komciach rozgrywa się dyskusja. Komentowałem ją, więc po prostu wkleję tu kawałki swoich komentarzy wraz z komentarzami Elektrowni, ponieważ musiałbym i tak dwa razy pisać to samo - jeśli ktoś już to czytał, to przepraszam i pokornie proszę o pominięcie fragmentów.

Że 'większość osób tak to odczyta'. Na takie pamiętniki nie zaglądają raczej osoby powyżej dwudziestego roku życia, raczej osoby ze słabą znajomością języka angielskiego, dla których będzie to niezrozumiałe.

Pani oceniająco, link do badań, które to stwierdzają, bo inaczej to sobie pani może gdybać, kto na tego bloga zagląda. Ja sobie mogę powiedzieć, że zaglądają głównie anglojęzyczni leworęczni mulaci i co? A nawet gdyby zaglądali tam sami ludzie upośledzeni umysłowo, to nie powód, aby dostosowywać do nich treść bloga, bo, tak jakby, zazwyczaj pisacz przyjmuje za założenie, że ma czytelników na tyle inteligentnych, że potrafią przetłumaczyć jedno słowo z langłydża.

Na ten fakt trochę za późno, czytałam, że starasz się zmieniać, co nie zmienia faktu, że podkreśliłaś ten fakt, czyli do Twoich negatywnych stron mam się nie odnosić w ocenie? Wybacz tę potwarz, powinnam pisać o samych pozytywach.

Pani oceniająco, pani w ogóle nie powinna pisać o zaletach i wadach ocenianej, ponieważ ocenia pani tekst, a nie robi psychoanalizę ocenianej. Zaświadczam, da się analizować tekst autobiograficzny bez tykania autora, ale niestety - to trzeba umieć, a jak ktoś nie umie, to tyka.

I mój faworyt:

Jest 'opinia na temat tekstu', gdzie to zamieściłam. Jeżeli o bohaterce opowiadania byłoby, że jest leniwa, to też bym to oceniła. W tym momencie bohaterką tego opowiadania jesteś Ty.

Niniejszym informuję, iż nie oceniała pani opowiadania, tylko pamiętnik. Rozumiem, że mogła pani tego nie zauważyć, albowiem wymaga to czytania tekstu ze zrozumieniem.

Poznajemy też genialny zabieg, stosowany przez Elektrownię:

Dziękuję za wnikliwą ocenę tekstu, widocznie nie jestem aż tak głupia skoro poświęciłeś tyle czasu na ocenę i odpowiedź do tej rozmowy.

To bardzo chytry zabieg myślowy, ponieważ cokolwiek napisze komentator, oznacza to, iż tekst jest mundry.

W każdym razie, po zamieszczonych przeze mnie komentarzach Elektrownia strzeliła focha który odbił się echem po Galaktyce, a gdy zgłosiłem do niej swojego blogaska... dobrze, to było dla jaj... ale gdyby zrobiła porządną ocenkę, to bym podziękował. Naprawdę. W każdym razie, odmówiła.

Z jakim uzasadnieniem?

Ponieważ mnie nie lubi i uczestniczę w spisku, który miał na celu ją ośmieszyć. Bo, oczywiście, złe komcie pod jej ocenkami wcale nie świadczą o tym, że pisze ona kiepskie ocenki, tylko to spiseg. Nie wiem do końca kogo, ale pewnie reptilian, bo jaszczury się we wszystko wkręcą, takie jest życie.

Drugą ocenkę Elektrowni zaczniemy od dopisku na samym końcu:

Zastrzegam ocenę jako w pełni subiektywną i liczę na odpowiedź.

Odpowiadam więc - pisanie ocen w pełni subiektywnych jest jak czyszczenie wanny żywym kurczakiem: niby można, ale po co?

Adres bloga – Podoba mi się, nawet bardzo. Niecodzienny, a przy tym nie wydaje mi się naciągany, do tego nakierowuje na przemyślenia o tych wszystkich dziwnych rzeczach, które mogły się przytrafić.

Adres bloga brzmi deusexmachina, więc jest bardzo wyraźnie nie po polsku. Ale oceniającej się podoba. Czyżby wyklęty był jedynie język angielski? Albo po prostu to powalająca konsekwencja...

Dopiszmy do listy: nie rozumie po angielsku, nie rozumie po polsku, nie rozumie na co patrzy, nie rozumie co sama pisze i jej rozumowanie podlega jakimś dziwnym regułom, których nikt nie ogarnia.

Cała ocenka to zapis tego, czy Elektrownia się zgadza z autorem bloga, czy jednak się nie zgadza. Pomocne to niczym guma balonowa podczas ataku zombie i w zasadzie cały ten tekst można skrócić do blebleble nie wiem, jak się ocenia, to poplotę coś na temat tego, aby autor był większym optymistą.

Przechodzimy do następnej oceny:

Świat przedstawiony – jest Twojego autorstwa, co mnie cieszy. Szkoda, że nie jest za dobrze zarysowany. Nie wiemy, gdzie bohaterka żyje. Polska, Ameryka, Niemcy?

Zajrzałem do opowiadania. Jego bohaterowie noszą takie imiona jak Gees, Javier, Quinn, Orsey. No pewnie, że Polska!

Muszę jednak przyznać, że ta ocenka jest o niebo lepsza niż poprzednie, chociaż nadal przypomina prawdziwą ocenę w równym stopniu, co encykliki papieskie książkę kucharską. Wynika to jednak z tego, że Elektrownia fabułę ocenia wybitnie powierzchownie, a z tego trudno wyszczególnić śmieszne cytaty, idziemy więc dalej:

W adresie bloga słowo „twórczość” kojarzy mi się raczej z opowiadaniami, a pierwsze, co widzę, gdy do Was wchodzę to recenzja – zupełnie nie pasuje mi to do nazwy. Osoba, która do Was trafia jest zainteresowana zupełnie nie tym, co znajduje i prawdopodobnie zawód, który jej w tym momencie sprawicie będzie działał na Waszą niekorzyść – osoba po prostu zrezygnuje z choćby przejrzenia treści.

Elektrownia tu po raz kolejny popisuję się swoją boską mocą - wie, co pomyśli każdy, wchodząc na bloga. Zaskakującym zbiegiem okoliczności pomyśli to samo, co Elektrownia.



Tracicie wiele na stylu, ponieważ Wasze zdania są tragicznie długie.

To może komuś sprawdzić problem. Całe szczęście, że nie są długie i po angielsku, wtedy komuś mogłaby eksplodować głowa.

W poście „kolejny randomowy rysunek” również piszecie, żeby nie zwracać uwagi na kolorowanie, ponieważ jest ono robione na odczepnego. Poczułam się trochę… olana przez autorkę posta?

...proszę, nie informujcie jej, że słowo "randomowy" to bardzo spolszczona angielszczyzna. Mogłaby być kolejna afera.

I dochodzimy do podsumowania stażu Elektrowni! Co napiszą właścicielki bloga na temat jej ocen? Że są skrajnie subiektywne, więc bezużyteczne? Że są płytkie? Że nie na temat? Że obraża autorów ocenianych blogów?

No dobra. I tak wiemy, że to Ostrze, Elektrownia przeszła więc staż i teraz będzie oceniać nasze blogi. Ale CZY NA PEWNO?

Oto odmowa oceny mojego bloga:

   Jak Bóg mi świadkiem – zabierałam się do tego bloga cztery razy, jednak za żadnym nie potrafiłam się zmusić, żeby podejść do niego obiektywnie i z dystansem. Autor kilkukrotnie rozpoczynał nieprzyjemne dyskusje na Ostrzu, zamierzenie drażnił oceniające, osobiście poczułam się przez niego obrażona. Uważam, że moja opinia się dla Pana Q nie liczy, a jedynie wywołałaby kolejne  prowokacje z jego strony. 
     Lubię oceniać, jednak do tej kategorii nie łapie się zbieranie odgórnie planowanych pretensji ze strony osoby, która się zgłosiła. Nie chciałabym, żeby ocena i mój wolny czas poszły na marne. 

I tu przysięgam na wszystkich bogów prasłowiańskich i życie mojego drogiego Raula, że nie napisałem żadnego więcej komentarza do postów Elektrowni niż te, które przytoczyłem wyżej. I wszystkie, jakoś tak dziwnie, orbitowały wokół treści jej ocenek. Jak widać jednak sama oceniająca jest przekonana, że powodem złych komentarzy nie są złe oceny, a zaplanowany spisek.

I za to właśnie dzisiaj dostanie kaktusa. Nawet nie za to, że jej opinie na temat blogów powinny trafić do Wikipedii pod hasło "Jak nie pisać ocen". Dostanie kaktusa za to, że pomimo tego wszystkiego poważa, że ona wszystko robi dobrze, a świat się uwziął.

No więc uwziąłem się, masz Elektrownio tego kaktusa i noś go dumnie.


 *

1. Tak, wiem, kaktus krótki i zupełnie nie jak Deneve.
2. W następnym odcinku będzie Nessa, jak łatwo przewidzieć. 
3. Przepraszam za hermetyczne gify :)

80 komentarzy:

  1. "a jak robisz ortografy, to irańskie dziewczynki przeprowadzają sobie wzajemnie aborcję wieszakiem..." Serio? Trochę to niesmaczne, mogłabyś sobie takie coś darować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czemu aborcja wieszakiem miałaby być bardziej niesmaczna niż zabijanie kotków...

      Usuń
    2. Ja się zaśmiałam, więc nie dla wszystkich jest to niesmaczne.

      Zacny kaktus. :)

      Usuń
    3. Popieram, też mi się gęba uśmiechnęła.

      Usuń
    4. Kaktus naprawdę piękny i w ogóle, cały czas mi się mordka cieszyła ale no... ten żart o irańskich dziewczynkach mogłeś sobie darować. Może i jestem za delikatna, ale no cóż. Kaktus ogólnie świetny, powinieneś zostać na stałe, jednak proszę Cię. Na przyszłość daruj sobie tego typu żarty, bo na przykład mi na chwilkę zrobiło się słabo.
      Pozdrawiam i czekam na kk!

      Usuń
    5. Kaktus dobry i kwikaśny, żart o irańskich dziewczynkach niesmaczny.

      Usuń
  2. Współczynnik wywoływania fejspalmów zdobył me kolczaste serce.
    ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat przeróbka mojego bardzo starego żartu. Mam jeszcze inne jednostki :)

      Usuń
    2. Oj, już byśta sięodczepili od biednego Mortha, toż on nawet z shibuyi odszedł.

      Usuń
    3. Morth to w sumie jedyny zkaktusowany, który poddał się resocjalizacji... ;)

      Usuń
  3. Ja się tam Nessy nie mogę doczekać. Będzie fajnie!
    PS - ja chcę takiego kaktusa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałam pozdrowiona <3

    OdpowiedzUsuń
  5. To Łopata się również wypowie. Kaktusik piękny, już zawsze będę traktować halucynacje Willa jako niedobór ludzinki. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Się czepnę: Jahwe na swój naród wybrany wziął Izraelitów. Izraelczycy to dopiero od 1948 roku. ;)
    Za sprawą zdjęcia Szkieletora samotna łza nostalgii zakręciła się w czeluściach mojej potylicy i migocząc zwiewnie, opadła korkociągiem na dno duszy., spoczywając pośród bursztynowych mankamentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech. Nie wiem, czy się gdzieś chwaliłem, ale jestem najprawdziwszą nogą z historii. Jakiejkolwiek.

      Usuń
  7. przecież naukowo udowodniono, że ci z humana są Gorsi. Ale Chómaniździ gardzą nauką xD
    Fantastyczna analiza i jeszcze linkusie do flejmusia, zaraz idę poczytać. Nasuwa się pytanie, gdzie się taka ulungła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Elektrownię - nie wiem, obstawiam Czarnobyl. Jeśli o analizę - ostatnio mam wprawę, bo trafiają mi się same złe książki do recenzowania, a taka ocenka to trochę jak zła książka...

      Usuń
  8. Więcej niż 3 Morthy... :D Zacny kaktus.
    Co to za serial od jelenia?

    OdpowiedzUsuń
  9. A czy więcej niż 3 Morthy to lama?

    OdpowiedzUsuń
  10. Kaktus inny niż te denevesowskie, ale to wcale nie znaczy, że jest zły. Wręcz przeciwnie, jest moc (w końcu mówimy o Elektrowni)!
    Prezydencie, można liczyć, że zostaniesz tu na stałe? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, jak będę stać z czasem - bo mam ocenki, recenzje, opko i tzw. życie prywatne. No i czy Deneve z Kreaturką pozwolą, bo się nie pytałem...

      Usuń
    2. Głupi jesteś. Jakie życie prywatne? To się expi, czy coś?

      Usuń
    3. Taki dodatek do Simsów.

      Usuń
  11. Teraz to już na pewno Elektrownia Ci ocenki nie wystawi, drogi Q.

    OdpowiedzUsuń
  12. AAAAAAAAAAAAAA. Doczekałam się!!! *_* Lecę czytać! Dziękuję Prezydencie Internetów! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny kaktusik. Aż mam ochotę zgłosić się do kochanej Elektrowni po ocenkę.

    CZEKAM NA WIĘCEJ!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG! Wiedzieliście, że Elektrownia jest na studiach i ma dwie prace?! Normalnie szok *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straciłam wiarę w wartość swojego wykształcenia ,_,

      Usuń
  15. Należał się kaktus, zdecydowanie. Od headdeska wywołanego oceną bloga "morphine-for-deer" wciąż mam dziurę w biurku. A to porządne biurko było. ;(

    "Aborcja wieszakiem" również dla mnie jest niesmaczna. Te ginące kotki czy pieski - to są w pewnym sensie utarte zwroty, stare jak sam Internet, więc łyka się je gładko - w przeciwieństwie do żartów z irańskich dziewczynek.

    Wszystko inne - trzymało poziom. Nie mogę się doczekać drugiej części.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Te ginące kotki czy pieski - to są w pewnym sensie utarte zwroty, stare jak sam Internet, więc łyka się je gładko - w przeciwieństwie do żartów z irańskich dziewczynek."

    Lenn: Jeju, jeju. Jakby Ęternety od lat powtarzały żarty o irańskich dziewczynkach, to tak samo by ci się utarły, więc nie dramatyzuj. Nie ma to jak wybiórcza wrażliwość, jak już się tak czepiamy. ;)

    Q, mam nadzieję, że zagrzejesz tu sobie miejsce. (Kocham Cię za gifka z Hannim!) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Kawały o łotewskich chłopach też mnie z lekka dynerwowały, ale potem się przyzwyczaiłem.

      Usuń
    2. Shun, może i wybiórcza wrażliwość; w każdym razie na "krzywdę dziewczynek" jestem na tyle wyczulona, że wątpię, żeby kiedykolwiek utarły mi się podobne żarty - tak, jak nie "utrą" mi się nigdy żarty na temat gwałtów czy Holocaustu, do znalezienia w necie nie od wczoraj. Nie dramatyzuję, po prostu mam prawo uznać żart za nieśmieszny i napisać o tym.

      Usuń
  17. <3333
    Q, proszę, pisz tu częściej :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Kinderko: Dobrze, że ci się słabo nie robi na myśl o martwych zwierzętach. *zatroskana mina*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jak to tak, płodzika, dziecko nienarodzone wieszakiem?!

      A taki kot to, meh, tu się kopnie, tam kamieniem rzuci, ogon podpali... A potem taaaaaka sława na kwejku!

      Usuń
    2. Tfu, nie na kwejku, tylko na gimbazie.

      Usuń
    3. Drogie Shun Camui i Sileano.
      Pewnie myślicie, że jestem oddupystronyznającą się bloggerką, która połechtana wizją zławy w oceanosferze postanowiła okazać jaka jest wrażliwa i uczuciowa. Mam nadzieję, że nie macie racji. Chodzi mi tylko o to, że o martwe pieski i kotki niech czepiają się ecolodzy i Dżoana Krupa. Nie jestem ani jednym ani drugim, a szkoda, Dżoana ma porządaną przeze mnie od wielu lat figurę. Każdego dotyka co innego, i kłopot jest w tym, żeby w wypowiedziach nie dotknąć nikogo. Mnie uraziło akurat to i, korzystając z przysługującego mi prawa, wypowiedziałam się na ten temat. Acha, Shun, dziękuję za troskę, ale jestem dużą dziewczynką, myśę więc, że poradzę sobie na tym złym, krągłym świecie.

      Usuń
    4. I się zaczyna...
      Mnie również nie spodobał się dowcip o irańskich dziewczynkach, a prawo do aborcji popieram stuprocentowo. Żart nie spodobał mi się, bo wizja przez niego wywołana była obrzydliwa. Zabijanie piesków i kotków również mi się nie podoba. Urażona się nie czuję, po prostu dreszcz obrzydzenia mnie przeszedł i tyle.

      Usuń
    5. "Każdego dotyka co innego, i kłopot jest w tym, żeby w wypowiedziach nie dotknąć nikogo."
      Czekajcie... to analizatornie w końcu są od tego, by "kopnąć w tyłek" nie znające się na rzeczy oceniające, czy nie? Bo się gubię.

      Usuń
  19. Kinderko, wiesz, to może być dla ciebie szok, ale wcale o tobie nie myślę.

    Chciałabym się tylko dowiedzieć, kim są ci ecolodzy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ecolodzy to akurat moja własna wariacja na temat ekologii. I tak swoją drogą. Ja do Ciebie kuluralnie, a ty do mnie z taką szyderą. Ja wiem, że trudno jest się utrzymać na powierzchni zławy, ale wydymaj sobie rękawki do pływania w oceanosferze kimś innym, nie mną.

      Usuń
  20. Świetna analiza, jedna z lepszych ostatnio (gusta i guściki). Całe internety się modlą, żeby Q został na Kaktusie, serio. Już nie mogę się doczekać drugiej części analizy...

    OdpowiedzUsuń
  21. Lenn, czyli mam rozumieć, że żarty o zabijaniu zwierząt są według ciebie akceptowalne?

    Aha. <= W takim razie jedyny komentarz na jaki mnie stać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te konkretne, tutaj, w porównaniu z tym o aborcji wieszakiem? Owszem. Widzisz, żarty o zwierzątkach przynajmniej nie wchodziły w drastyczne szczegóły. Gdyby Q napisał, bo ja wiem, o wydłubywaniu pieskom oczu za pomocą drutu, też by mnie to odrzuciło.

      Usuń
    2. Lenn - idealne podsumowanie sprawy.

      Usuń
    3. Lenn - trafiłaś w sedno sprawy.

      Usuń
  22. Dołączam się do modłów.
    Zacny kaktusik, oj zacny - czekam z niecierpliwością na część drugą.
    Czekam również na ocenkę mojego blogaska. Zgłosiłem się do Elektrowni, więc będzie grubo :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, panie Q, Masoński może o coś zapytać? Bo w sumie też zawsze żył w przekonaniu, że stomatolog i dentysta to jedno i to samo (mama stomatolog, a taki głupi Mason :c ) - szperało i szperało i w końcu w dziwnym miejscu znalazło tylko to, co mogłoby różnicować (jednakowoż Polski nie dotyczy):
    "W niektórych krajach jest jednak różnica między dentist a stomatologist. Dentist ma niższe kwalifikacje od stomatologist np. może leczyc zęby z próchnicy i zakładac wypełnienia ale już chirurgii stomatologicznej nie wolno mu wykonywac. To coś jak u nas licencjat do magisterki." - czyli według tego w Polsce rolę dentist pełni asystentka stomatologiczna (bo może robić ściąganie kamienia/piaskowanie/wypełnienia/"odwierty", ale nie wolno jej już wykonywać zabiegów borowania lub leczenia kanałowego) - to jak w końcu z tym będzie? :<

    PS - podobajo mnie się Morthy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi wiadomo, dentystą jest lekarz, który ma uprawnienia do leczenia zębów i przyległości (dziąseł, niektórych chorób podniebienia), natomiast stomatolog ma uprawnienia rozszerzone praktycznie do całej twarzoczaszki (w konkretnych przypadkach).

      Z drugiej strony jestem pewien, że o tym czytałem, ale nie pamiętam, z jakiego źródła - jednak zdecydowanie nie było ono internetowe. Mogę poszukać po opracowaniach medycznych i o historii medycyny. A zważywszy na fakt, że większość książek mam starych, możliwe, że mi się wiedza zdezaktualizowała i będę musiał się sromotnie przyznać do błędu, bo Wiki mówi, że to jednak to samo ;___;

      Usuń
    2. Powszechnie rozumie się to jako synonimy, natomiast po wejściu Polski do Unii Europejskiej nazewnictwo oficjalne trochę się zmieniło, żeby ujednolicić z innymi państwami, gdzie jeden ma więcej uprawnień od drugiego.

      Melomanka

      Usuń
  24. Ja to wczoraj zostałam zjechana przez Elektrownię, że się o ocenę upomniałam x.x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli odkryje, że zostawiłaś komentarz TUTAJ, to pewnie w ogóle tej oceny nie dostaniesz XD

      Usuń
    2. O niej, co ja wtedy biedna pocznę? Może jeszcze ześle mnie do Hadesu lub wygna gdzieś het, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów? Bez tej oceny moje życie straci sens D:!
      A tak serio, to się do niej zgłosiłam nie wiedząc, że będzie odmawiać ocenienia bloga, tłumacząc się osobistą niechęcią do kogoś/czegoś. Co ją to obchodzi, gdzie zaglądają ludzie, którzy się do niej zgłosili?

      Usuń
  25. Kinderko, dziękuję za oświecenie w kwestii mojej suaffy. Jeju, jeju, czuję się spełniona. *3*
    Serduszko, ja ani nie jestem blogerką, ani nie działam czynnie w tak zwanej oceanosferze, jestem tylko Komcionautką Z Nienacka, tak więc twój argument jest inwalidą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To twoje zdanie i, co chyba oczywiste, nie zgadzam się z nim. KAŻDY zaczynał swoją drogę do sławy od szyderczych, aczkolwiek bawiących ludzi komentarzy. Więc tak, Kochanie Ty moje, ciesz się doznaniem oświecenia, zupełnie jak w Blues Brothers. Może na dobre Ci wyjdzie.

      Usuń
  26. Troszku gubisz się w zeznaniach. Raz piszesz, że już jestem suaffna, innym razem, że dopiero jestem na drodze do celu, łamiąc mi moje serducho. Tak się nie robi! ;___;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, wybacz moja Ty! Ładnie Cię proszę, nie wtykaj palcy w moją teorię, bo tym tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, iż po prostu szukasz posłuchu. Jako że nie uśmiecha mi się prowadzenie konwersacji, które prowadzą do nikąd, to możesz czuć się jako ta wygrana, bo mnie nudzi ta rozmowa.
      Pozdrawiam

      Usuń
  27. I zostawisz mnie samą? ;____; *wystawia twarz do miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą byłaś*

    Pozostaje mi upaść na kolana i czekać, aż srebrzysty krąg księżyca rozpłacze się nade mną w postaci rzęsistego deszczu, który skąpie mnie całą, do suchej nitki.* Bo do morza troszku mam daleko i żadna fala mnie nie dosięgnie i nie rozbrzmi męski krzyk pełen bólu i rozpaczy po mojej utracie.

    *kurtyna*

    *A zważywszy na dzisiejszą temperaturę, zejdę na zapalenie płuc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przyjmuj tego tak do siebie! Naoglądałaś się za dużo Zmierzchu (co, jeśli nie ogarniesz, jest obelgą). A jeśli szukasz takiej dhramatycznej sceneri, to zapraszam do siebie, mam blisko jeziorko. Trochę brudne (legendy mówią, że szambiarka robiła tam dłuuuuugie postoje), ale z braku laku chyba się nada.

      Usuń
  28. *nimo Szuna, ostały się po niej jeno rozrzucone kartki papieru*

    Di ęt.

    #tyledużokryształowychłezrozpaczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto płacze, ten płacze. A papier się przyda, w kibelku już mi się skończył ;(

      Usuń
  29. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wydrukowała swoje opcio. :3

    OdpowiedzUsuń
  30. A kiedy nastąpna część?

    OdpowiedzUsuń
  31. Okej, Panie Litero, miło się kaktusa czytało. Gęba mi się śmieje, z żartu o irańskich dziewczynkach też. *Oh, ja drań!*
    Elektrownia, Elektrownia... Ho ho ho! Aż mam ochotę zgłosić się do niej po ocenkę, ciekawe co powie. c":

    OdpowiedzUsuń
  32. 1. Oceny zupełnie obiektywnej się napisać nie da, więc można pisać TYLKO oceny subiektywne. Jak rozumiem wszelkie recenzje uznaje Wielki Liter za zbędne, bo opierają się one na wyłącznie subiektywnej ocenie dzieła? Ciekawe pogląd...

    2. Zwrot "deus ex machina" jest znany zarówno w oryginale jak polskim tłumaczeniu "Bóg z machiny". Powiem więcej: sporo cytatów z łaciny funkcjonuje w oryginałach! No jej, jak oceniana może nie równoważyć znajomości kilku cytatów ze szpanowaniem obcym językiem, no ojejej.

    3. Używanie obcego języka, a używanie wyrazów pochodzących z niego i spolszczonych to, tak jakby, nie to samo. Wiem, szoczek.

    4. Skoro Liter taki wielki i genialny, to mógłby chociaż RAZ przejrzeć ocenę przed wysłaniem do wstawienia. Raz postawił na ślepą autokorektę, raz zjadł wyraz. Skoro się czepiać to na całego.

    5. TAK, żart o aborcji był niesmaczny.

    Generalnie to radziłabym Literowi znaleźć inny sposób na uzupełnianie braków w spodniach niż anonimowe wyżywanie się w internecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzekł anonim, który e-penisa ma tak długiego, że cały Internet zajmuje

      Usuń
  33. Widzę, że trochę już nieaktualne (trochę? 3 miesiące w Internecie to trochę?!), ale jednak postanowiłem się odezwać, bo Kakutsa odkryłem niedawno (a już polubiłem). Generalnie, o ile Twój debiut na NAKW mi się bardzo podobał, to tutaj chyba poleciałeś zbyt mocno argumentami ad personam (kwestia pułapki, jaką sam na siebie zastawiłeś - ocenianie ocenialni na podstawie tego, jak się odnieśli do Ciebie i Twoich blogów). Puenta już była taka... bardzo osobista.
    Jeszcze jedna rzecz. Jako osoba, ceniąca precyzję wypowiedzi, nie mogę tego przemilczeć. Piszesz w jednym komentarzu: "Mankament - wada, błąd, usterka. Czyli błąd musi musi przekazywać prawdę, nawet jeśli istotą błędu jest właśnie to, że jej nie przekazuje". Raczej istotą "błędu" w tym rozumieniu jest niezgodność ze stanem oczekiwanym, a nie z rzeczywistością, por. błąd ortograficzny, wadliwa ocena, usterka sprzętu. Wydaje mi się, że tutaj powinno się wytknąć - znów - nie zrozumienie zasad języka polskiego, bo "Udzielać pomocy potrafiłam od zawsze (…) W kołysce również?" można polecieć dalej - przed narodzinami również? Równie dobrze można by się uczepić, jak ktoś mówi "burza w szklance wody" - serio, a niby jak ta burza się tam znalazła? To jest raczej problem udosłownienia frazeologizmów, co swoją drogą jest tak bardzo częste, i tak bardzo smutne. Niemniej jako całość czytało się dobrze, niektóre porównania masz bardzo ciekawe, malownicze (mycie wanny kurczakiem mnie urzekło) i wiele uwag trafnych. / Shir.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że Twój komentarz odnosi się do Q?
      Pytam, bo nie wiem, czy mam na niego odpowiadać :P
      Głównie przez to, że też brałam udział w jednej z analiz na NAKWie, a ta analiza nie była pisana przeze mnie ;)

      Usuń
    2. To raczej było do Q, w końcu to on szoruje kurczakiem po wannie :)
      A jeszcze jeśli można wiedzieć, w której to analizie na NAKWie brał udział Q, bo jakoś to przeoczyłam...?

      Usuń
  34. Tak, to było do Q, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś na mój post odpowiedziała, jeżeli się z nim nie zgadzasz :) Chyba przeoczyłem Twój debiut na NAKWie, możesz napisać, w której analizie debiutowałaś?
    Pollala - Q debiutował bardzo niedawno, bo w analizach 240 i 241, tych o karierowiczu Lokim i nierozgarniętym traperze Thorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tylko przez moment myślałam, że może pomyliłeś osoby ;)
      A jeśli chodzi o mnie, to analiza nr 210, o ile mnie pamięć nie myli.

      Usuń

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.