Kolce sprawiedliwości

sobota, 10 sierpnia 2013

Gruzy z Kliniki Uzależnień



Dzisiejszy Kaktus jest taką małą sadzonką. Z tej zacnej ocenialni, jaką niewątpliwie była Klinka Uzależnień [*], zdążyłam uratować tylko jedną ocenkę niby jesiotra z płonącego Gribojedowa. Ocenka jest jednak tak osomna, że aż żal jej nie zaprezentować.

Analizuje die_Kreatur, która na Waszą prośbę poszukała sobie lepszego koloru

 

[3] classic-love-with-btr.blogspot.com



Pobieżny ogląd pacjenta
   Przez krótką chwilę wpatrywałam się w adres, przeczuwając, że spotkał mnie jakiś strasznie słodki romansik między nieśmiałą dziewczyną a chłopakiem z zespołu i w duchu zaczęłam się modlić, żeby to naprawdę nie było to, bo chyba bym płakała, gdybym musiała przeczytać coś w tym stylu. 
 Tak to jest, jak się za dużo pije na imprezach.

Jednak miałam wielkie obawy, że to, co przewidziałam się sprawdzi.
  
W niektórych miejscach nawet można zobaczyć znaki interpunkcyjne, ale to nie zmienia faktu, że belka to powinno być zdanie. Ty niby masz zdanie, ale nie jest ono napisane poprawnie i ja naprawdę cierpię widząc to.
Bo masz na belce zdanie ze znakami interpunkcyjnymi, a ja chcę od ciebie zdania ze znakami interpunkcyjnymi, więc robisz to źle.
Pominę fakt, że jest ono niesamowicie długie, ale to już kwestia gustu. Jednak, błagam Cię. Czy nie lepiej wyglądałoby to, gdybyś napisała tak: "Chociaż nie wierzymy w to, że marzenia się spełniają, to nadejdzie ten czas, kiedy to nastąpi."? Nie wygląda lepiej? Ja sądzę, że lepiej to mało powiedziane. #so proud   Jak na razie nie jestem przyjaźnie nastawiona do całości. Pomijając adres, bo on w sumie nie musi mieć nic wspólnego z treścią, to i tak pozostaje mi ta nieszczęsna belka. Poważnie, nie mogę jej przeżyć. Hm. Hmm.
Poza tym przed "że" stawiamy przecinek. Taka drobna uwaga, która może Ci się przydać.

 Na razie nie jest najpiękniej, ale mam nadzieję, że dalej miło mnie zaskoczysz.
4/15 pkt. 
Stan zewnętrzny
    Jeżeli mam być szczera to kompletnie nie mam tu co ocenić. Nie masz jakiegoś szablonu, za który mogłabyś dostać dobre punkty
Czy dobre punkty to coś jak "plusy dodatnie"?
Natomiast nagłówkiem jest belka, na temat której wyraziłam już swoją opinię. 
Czyli nagłówek ma być zdaniem, aha.
Liczyłam na to, że skoro jest to Big Time Rush, a jednak trochę ładnych szablonów z nimi jest, to będziesz miała coś lepszego i strasznie się zawiodłam. Całość wygląda tak, jakbyś pisała to wszystko, bo musisz. Ja, jako czytelnik, odbieram takie właśnie sygnały, gdy widzę wygląd Twojego bloga. Nie jest to zbyt dobre, nie sądzisz?
Remember kids: najczystsza z pobudek kierujących do pisania to chęć posiadania ładnego szablonu.

   Jeżeli chodzi o kolorystykę (i interpunkcję?), to jestem zdania, że "co, kto woli". 

Jak zauważyłam Ty postawiłaś na brązowy kolor czcionki. Osobiście postawiłabym na jakiś ciemniejszy odcień, żeby wszystko było na pewno widoczne, ale nieważne. Ty wybrałaś brąz, a raczej jego jaśniejszy odcień. Niech będzie. 


   Jak już mówiłam, całość wygląda jakbyś pisała treść tego bloga, bo musisz. Nie odzwierciedla Twojej pasji. Wszystko jest zrobione byleby było.
5/15 pkt.


Rozmowa z pacjentem
Teraz przechodzimy do najważniejszej kwestii. Ze względu na to, że masz na blogu ponad czterdzieści rozdziałów, to nie będę opisywała każdego z osobna, bo byłoby to beznadziejne.
Kingo, sorry, średnio sprawdzasz się jako psycholog.

 Poza tym dość długo zajęło mi przeczytanie tego wszystkiego, a chwilami było to nawet denerwujące, ponieważ dodajesz rozdziały, co kilka dni i gdy już widziałam, że prawie kończę ocenę, to Ty dodawałaś rozdział. To było potwornie irytujące, ale w końcu udało mi się skończyć.
Tak jakoś mi się skojarzyło...

   Najpierw zajmę się bohaterami. Gdy weszłam na Twojego bloga byłam zdziwiona. Nie zauważyłam żadnej zakładki o nazwie, która mnie interesowała, więc zaczęłam przeszukiwać archiwum i udało mi się odnaleźć posty, całe czterdzieści, z głównymi bohaterami. Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy zobaczyłam tam dziewięć postaci. Jednak nie na tym chcę się skupić. Wiesz, co mnie zaskoczyło bardziej? Słowa na samym dole, w których informujesz, że bohaterowie będą uzupełniani, kiedy tylko pojawią się w opowiadaniu. Nie sądzisz, że to nie ma sensu?
"Poszukiwany przez wszystkich morderca. Bardzo sprytny - aż do ostatniej chwili nie wie, że to właśnie tego sympatycznego chłopaka szukają." 

Myślicie, że złapaliście wątek?
 Nie chodzi mi już o samo dodawanie ich. Głównie chodzi mi o to, że post "Bohaterowie" znajduje się na samym dole archiwum. Jeżeli chcesz dodawać nowe postacie, to powinnaś mieć zrobioną specjalną zakładkę na ich zdjęcia i krótkie opisy, inaczej jest to niepraktyczne, ponieważ czytelnik musi się wiele naklikać, by wreszcie znaleźć szukany post, więc proponuję Ci utworzyć zakładkę.
Tak.


   Rozdziały 1-5. Chcesz mnie zdenerwować, prawda? Pominę fakt, że główna bohaterka jechała na zakończenie roku na deskorolce. Chociaż nie, jednak go nie pominę. 
Co za konsekwencja, co za zdecydowanie!

Uwaga, uwaga, nadciągają pierwsze mądrości życiowe.
Nie to, żeby coś, ale zakończenie roku to uroczystość, na którą normalny uczeń przychodzi na galowo, czyli główna bohaterka powinna mieć na sobie spódnice i jakieś pasujące buty. Chcesz wmówić czytelnikowi, że dała radę jechać w takim stroju na deskorolce? Uwierz mi na słowo, że nie da rady przejechać nawet kawałka w czymś tak niewygodnym.
Pasujące buty nigdy nie są wygodne, a spódnica to nowoczesny odpowiednik włosiennicy.
 Nieważne, przejdę już dalej. Rozdział pierwszy: zakończenie roku szkolnego, przedstawienie najlepszej przyjaciółki i chłopaka, jazda na koncert, próba gwałtu, poznanie gwiazdy. Nie za dużo tego? Poza tym nie opisujesz niczego, co mogłoby pomóc nam poznać główną postać. No i już w pierwszym rozdziale gwiazda zostaje jej wybawcą. Och, przepraszam. Oni jeszcze nie są, aż tak wielkimi gwiazdami, ale jednak jakimiś są. Idę dalej, bo za dużo napiszę o pierwszym rozdziale i się jeszcze zmęczę. 
Bo ta ocena w ogóle jest też bogata w mądrości życiowe.
Przyjaźń, przyjaźń. Ludzie znają się po pięć lat i nie nazwaliby siebie przyjaciółmi, mimo iż wiele o sobie wiedzą, a oni tak szybko się zaprzyjaźnili. Cóż za piękna sprawa. Szkoda, że muszę ją popsuć. Wiem, że to tylko opowiadanie i tak dalej, ale bądźmy realistami. Nikt nie zaprzyjaźni się z nowo poznaną osobą tak szybko.
Jeśli akurat zadajecie sobie pytanie "czy z tej znajomości może być co więcej", odpowiedź jest tylko jedna: 


  Rozdziały 6-10.(...) Dotarłam do "smutnej" sceny, gdzie Carlos jest w szpitalu. Jakież to szlachetne. 
Że szpital nie kazał mu czekać dwa lata?
Pewnie zastanawiasz się, dlaczego zaznaczyłam słowo smutnej. To wszystko jest takie... sztuczne. Żadne słowo użyte przez Ciebie (nawet ta rozpacz bohaterki) nie jest odczuwalne. Wszystko jest napisane, bo jest. To jest jakaś tragedia. Kompletnie nie czuję nastroju sytuacji, a co już mówić o opowiadaniu. Gdzie uczucia? Nie ma ich w żadnym z rozdziałów, które do tej pory przeczytałam. Zero emocji. 

Ale to nie tak, że oceniająca nie ma nic konkretnego do powiedzenia, bynajmniej. Oceniająca się zna:
Poza tym, dlaczego uszami? Jeżeli robisz perspektywy bohaterów (osobiście nie lubię tego typu opowiadań, ale nieważne), to raczej oczami, a nie uszami. Idę dalej. 

Byłaś kiedyś w szpitalu? Osoba, która dopiero wybudziła się ze śpiączki nie jest zmuszana do wstawania i chodzenia. 
Bo jak być w szpitalu, to tylko z powodu ciąży i śpiączki, Ósme Prawo Opka.

   Rozdziały 11-15.
Oceniająca znowu zachwyca konsekwencją:
Och, nie! Więcej słodkości?! Taka ilość cukru powinna być zabroniona. Czekaj... Jednak nie.



Dzięki Ci, Boże, za to, że pojawiła się ta Karolina. Wreszcie moment, gdy nie ma sielanki. Zatłuc człowieka zgniłym kurczakiem? W ogóle, co? Zgniły kurczak? Nie wpadłabym na to, ale całość brzmi zabawnie, więc jakiś plus ode mnie masz. 
Ałtorko, Pani Oceniająco - za karę zajrzycie w gugla.

Przygoda Karoliny była tak przewidywalna, że całkowicie straciłam wiarę w to, że dalej będzie lepiej. Gdy tylko przyszła z płaczem, to wiedziałam, że będzie chodziło właśnie o TO. 
Bo oni się teges ten teges no to?


   Rozdziały 16-20.

Oceniająca jest rozdarta jak gdyby walczyły w niej ałtorka i wierna czytelniczka z samozwańczą polonistką.
Życie nie jest tak idealne. Zawsze są jakieś problemy, które potrafią zniszczyć kompletnie wszystko, ale u Ciebie oczywiście jest kompletny idealny świat z cudownymi ludźmi, którzy również są idealni. Wariuję. Czekaj, to z dziewczyną było jak dotąd najlepszym pomysłem! Tylko szkoda, że ma dziewczynę, a tak się klei do "przyjaciółki".  

No i doczekałam się intrygi! Jestem przy dwudziestym rozdziale, a to dopiero pierwsza intryga w całym opowiadaniu. Coraz bardziej mnie załamujesz, nie będę miała na co narzekać.

Oceniająca umie też rzeczowo pochwalić. Zaręczam, że nic nie ciachnęłam z tego akapitu!
   Rozdziały 21-25. To zdecydowanie rozdziały, które lubię najbardziej z całej historii. Zero słodkości (nie licząc Logana i Karoliny, ale to ojtam ojtam, ma pasować do tezy) i kilka rozdziałów, gdzie nie jest pięknie jak w jakiejś bajeczce. Najlepsze, co do tej pory napisałaś. Tak, zdecydowanie.

Rozdziały 26-30.
Uwaga, znowu nadchodzą Mądrości! Załóżcie kaski, przeżegnajcie się po raz ostatni.
Jakież to miłe ze strony Sabiny. Robi za swatkę, a sama nie może sobie z niczym poradzić. Ty się chyba naoglądałaś filmu "Randka z gwiazdą". Scena z przyjaciółmi sprawiła, że całkowicie straciłam wiarę w to opowiadanie. Ta Reach w końcu go kochała, czy nie? Bo jeżeli go kochała, to nie wierzę, że tak na to wszystko zareagowała. Czyli po prostu się nim bawiła. Widzisz jakie sprzeczności teraz wprowadziłaś? Trochę realizmu. W rzeczywistości ludzie nigdy by się tak nie rozstali, ale nieważne. Podoba mi się rozdział z perspektywy Karoliny. Wreszcie mogłam choć na chwilę uciec od Sabi. Irytuje mnie ta bohaterka, ale oczywiście nie mogę się długo cieszyć jej nieobecnością. Dziwnie wykreowałaś tę główną bohaterkę.   Rozdziały 31-35.Żałosne. Swatają ze sobą innych, a sami ze sobą nie potrafią sobie poradzić. Czy Ty naprawdę widzisz w tym wszystkim sens?
Niestety nie udało mi się sprawdzić, ile lat ma oceniająca. Podejrzewam, że ta informacja miałaby kluczowe znaczenie przy rozszyfrowywaniu powyższego.
 Ja osobiście zgubiłam go chyba przy piętnastym rozdziale. (...) Widzę, że im dalej, tym gorzej. 
Bowiem im bardziej Prosiaczek zaglądał do chatki Puchatka, tym bardziej Puchatka tam nie było. Oczywiście nie dało się wrócić do piętnastego rozdziału i rozejrzeć się za sensem, bo... bo... bo nie.
   

Rozdziały 36-40.Mądrości życiowych ciąg dalszy. Tym razem poznamy definicję normalności wyprowadzoną ze statystyki:
Przecież tej całej Sabiny po prostu nie da się lubić. Chłopak, którego kocha, bije się z psychopatą, który ich porwał, a ona zamiast zareagować i mu pomóc, to podeszła sobie do ściany i zaczęła płakać. Naprawdę sądzisz, że normalny człowiek zareagowałby tak jak ona? Chyba to normalne, że próbujesz pomóc osobie, która jest dla Ciebie ważna, nawet kosztem swojego życia, ale ona woli sobie popłakać. Najlepiej niech się pozabijają, ciekawe, co by wtedy zrobiła. Usiadłaby obok nich i prosiła, żeby  wstali?


A teraz, droga Kingo, usiądź na chwilę i posłuchaj. Są bardzo różne reakcje na szok, sytuację stresową, etc. Wielu ludzi po prostu paraliżuje, niektórzy łamią się pod emocjami, inni wpadają w taką prawdziwą panikę - w każdym razie naprawdę nie każdy potrafi działać rozsądnie i zachować zimną krew. Sabinkę, gdyby była prawdziwym człowiekiem, mogłyby zwyczajnie przytłoczyć uczucia, które czuje do tego swojego chłopaka (zwłaszcza że chyba wcześniej im się nie układało najlepiej). Więc, z łaski swojej, nie wysyłaj na obserwację psychiatryczną każdego, kto zachowuje się odmiennie od Twoich wyobrażeń.


   Rozdziały 41-43. Ostatnie trzy rozdziały. W sumie to nic, co byłoby interesujące, na tyle, żebym mogła się nad tym rozczulać. 



Możesz się na mnie obrażać, ale po prostu muszę to napisać: Boże, wreszcie to skończyłam. Umieram. Z góry przepraszam, jeżeli w jakiś sposób Cię uraziłam, ale ja tylko próbuję sprowadzić Cię na ziemię, bo jak na razie to jesteś w jakimś przesłodzonym kosmosie. Proponuję ograniczyć cukier, bo tego nie da się czytać. Momentami to, aż człowieka mdli. Ale tamto TO czy jakieś inne? Poza tym wszystko, co piszesz jest sztuczne i wygląda tak, jakbyś pisała to na siłę. Tak, tak, wiemy, ma zmienić szablonik. W całym opowiadaniu nie ma uczuć. Opisujesz wszystko, ale nie odczucia bohaterów, a tego powinno być najwięcej

11/50 pkt.
Poprawność
[Zaczynamy umiarkowanie zrozumiałym wykładem na temat odstępów przy znakach interpunkcyjnych, który jednak pozwoliłam sobie wyciąć, gdyż blednie przy kolejnych rewelacjach.]

Poza tym popełniasz błąd w zapisie rozdziału. Piszesz: "Rozdział 1", kiedy powinno być "Rozdział 1.". Ta kropka ma ogromne znaczenie, ponieważ to od niej zależy jak czytelnik przeczyta tytuł. U Ciebie czyta się to rozdział jeden, a chyba doskonale wiesz, że powinno być rozdział pierwszy. Pouzupełniaj kropki.
Będę mieć w pamięci tę śmiałą koncepcję, kiedy znowu przyjdzie mi używać IVONY.

Rozdział 2.   "-ochh! Nie ma za co! Każdy na moim miejscu postąpiłby tak samo.-Odparł beztrosko, a ja uśmiechnęłam się do siebie, widząc jego śliczny uśmiech". Zwykłe "och" wystarczy. Nie musisz tego podkreślać podwojoną, ostatnią literą (btw, nie uważacie, że litera podwojona i ostatnia brzmi majestatycznie?), która sprawia, że zyskałaś błąd ortograficzny, ale twoja wola. 
Poza tym wszystko powinno zacząć się z dużej litery, ponieważ to początek zdania. Widzisz drugie zaznaczenie? Przypatrz się. Dlaczego tam jest ta kropka? Jeżeli po wypowiedzi jednego z bohaterów chcesz dodać wypowiedź narratora, to nie stawiasz kropki i wtedy "odparł" powinno być z małej litery.  I te instrukcje wcale się ze sobą nie kłócą, no skąd. 

Dodatkowo, drugi myślnik powinien mieć z obu stron odstęp, no i pierwszy wyraz też powinien być oddzielony od myślnika.
Okej. Może i jestem tępa, ale ta informacja jest tak podana, że trawiłam ją ze dwie minuty.

Rozdział 5.   "Po koncercie Carlos podszedł do mnie, oraz przytulił mnie i pocałował w policzek" - powtórzenie. Ogólnie proponowałabym sformułować to zdanie inaczej: Po koncercie Carlos podszedł oraz przytulił mnie, po czym pocałował w policzek. Brzmi o wiele lepiej.
Oszukuj się.
 
Rozdział 14.   "źniej nie będę umiała spać" - wyjaśnisz mi, jak można nie umieć spać? Bohaterka raczej nie będzie mogła spać. To zdanie naprawdę mnie załamało.
 Czepianie się wypowiedzi bohaterów jest takie przemyślane, profesjonalne i wgl!
Rozdział 16.   Czy Ty masz naprawdę (nie, lubię koloryzować), aż tak wielki problem, że nie możesz utrzymać jednego czasu? Rozdział 22.   "Nie umiałem spać" - Ty sobie ze mnie żartujesz, prawda?

Masz pewien plus za ortografię, bo nie było jej praktycznie wcale. 
Jest człowiek, jest problem. Nie ma człowieka, nie ma problemu.
 
Mam ochotę Cię udusić za brak odstępów, przy różnych znakach oraz za ten czas, który cały czas mieszałaś w niektórych rozdziałach.  Przejrzyj wszystkie czterdzieści trzy i popraw błędy.
I nie grzesz więcej.

6/20 pkt.
Wewnętrzny ogląd trzeciego oka
   Teraz powinnam przeszukiwać zakładki, ale mam problem, ponieważ Ty ich nie posiadasz, więc absolutnie nie mam czego opisywać jeżeli chodzi o ten podpunkt. A zakładka o bohaterach by się przypadała.   Masz układ z prawą kolumną i na samej górze masz licznik wyświetleń. Masz wolną wolę i masz dwie ręce. Nie mam nic przeciwko temu, skoro tak Ci się podoba, to niech sobie będzie.Później masz klasyczne archiwum. Osobiście wolę, jak jest oddzielna zakładka na rozdziały, ale jeżeli Tobie pasuje tak, jak jest, to nic nie zmieniaj. Masz wolne serce. Miej odwagę iść zawsze za jego głosem.  Następnie masz dwa linki, gdzie jest nasza ocenialnia i druga, która nie jest już dostępna pod tym adresem. Właściwie to nie masz naszego linku, a tylko tekst, więc proszę, abyś zamieniła go na link. Później mam krótką informację o Tobie oraz obserwatorów, a na samym dole znajduje się translator. Amen.
7/10 pkt.
Podsumowanie

   Największy problem masz z przecinkami (nie wklejałam ich wszystkich w poprawności, bo zajęłoby to naprawdę dużo miejsca). W niektórych miejscach go brakowało, a w niektórych był jego nadmiar. To potrzebowało naprawdę dużo przestrzeni życiowej, więc gdy wszechświat rozpłaszczył się niby guma na podeszwie buta, zdechło z braku tlenu.  Widzę, że nie jest to Twoja mocna strona, dlatego polecam Ci przeczytanie zasad jego zastosowania.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przecinek
Dla dobra Waszej edukacji pozwolę sobie dołączyć rysunek podglądowy:

Trzymam kciuki za poprawę interpunkcji!



Na deser trochę statystyki.

Płakałam: 1
Umarłam: 1
Mam ochotę cię udusić: 2
To mnie załamało: 3
Czemu mi to robisz: 2
Słodkości: 9
Cukier: 4
Cierpię, widząc to: 1
Tracę wiarę: 3
Jakież to romantyczne: 2
Mdli mnie: 2
Rzygam: 2
Nie mogę przeżyć: 1
Trochę realizmu: 5
To jakaś tragedia: 2
Zawiodłam się: 1

Ocenka żywcem kopiowana z bloga ma 5 stron w Wordzie czcionka tmr 12 przy normalnych marginesach.

54 komentarze:

  1. "Masz pewien plus za ortografię, bo nie było jej praktycznie wcale." Kocham to zdanie :D Czekałam niecierpliwie na ocenkę od czasu naszej oceny opcia oceniającej i nie zawiodłam się :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest, że wytyka takie rzeczy, jak pisane u siebie... :D

      Usuń
  2. Jeżeli mam być szczera to kompletnie nie mam tu co ocenić. Nie masz jakiegoś szablonu, za który mogłabyś dostać dobre punkty.
    Czy dobre punkty to coś jak "plusy dodatnie"?

    Nie, to te, które można wymienić na Statoil na wypaśny śpiworek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pfff, śpiworek, wiesz ile tych "dobrych punktów" trzeba by uzbierać na ten śpiworek?! :P

      Analiza spoko, ale szkoda, że ocenialnia już nie istnieje, bo nie można popracować na żywym organizmie ]:->

      Usuń
    2. Wyobraziłam to sobie. Sławna Opkopisarka idzie do kasy, gdy rodzice jeszcze tankują. Wyjmuje smartfona, po kolei wyświetlając zdziwionemu ekspedientowi oceny swojego blogaska, podlicza zdobyte łącznie punkty i pyta się, czy starczy na śpiworek. Ekspedient jest w szoku. Nagle dziewczę dostaje olśnienia i loguje się przy nim na konto gugl, żeby rozwiać jego wątpliwości.

      Sileano, loffciam cię!

      Usuń
  3. brzydki blok, co to za szablon wgl ;//// nie da sie tego czytać, żarty są nieśmieszne
    autorka powinna sie lezcyć ;////

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No brzydki blok, brzydki, nawet kredki nie pomagają... :(

      Usuń
    2. Lezcyjmy się, lezcyjmy syscy! :////
      Bloki brzytkie, bo szare! :///

      Usuń
  4. kup sobie lepiej kebab z makiem

    OdpowiedzUsuń
  5. wpanidj do mnie na blok www.smierdzace-gacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. autorka posikała sobie nogawki od spodni

    OdpowiedzUsuń
  7. gile narobiły na ten blok

    OdpowiedzUsuń
  8. kiermasz dobroczynny

    OdpowiedzUsuń
  9. klup klup klup klup klup

    OdpowiedzUsuń
  10. byłaś na otwarciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. parasola w dupie

      Usuń
    2. uśmiałam się

      Usuń
    3. hihihuhuheuheieheuehieheuhuehiheuehiehehuheiheihiahiaheuhai

      Usuń
  11. kamasutra dla óbogich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Kingo? Jednak umiesz też napisać coś zabawnego.

      Usuń
  12. źrebaczek ihaaaa

    OdpowiedzUsuń
  13. palica kuternastore blekuida gor

    OdpowiedzUsuń
  14. skisł ogórek w beczce

    OdpowiedzUsuń
  15. plastelina w nosie żyje

    OdpowiedzUsuń
  16. LOL!
    Naprawdę, to jedyna moja reakcja na komĘtarze (bo komentarzami się tego nazwać nie da) anonimka. O Borze wszechlistny, dlaczego dajesz takim imbecylom dostęp do internetu?
    Co do samej analizy - cóż, parę uśmiechów było, nie tyle, co przy morthowych ocenach, ale jednak.

    "Rozdziały 6-10.(...) Dotarłam do "smutnej" sceny, gdzie Carlos jest w szpitalu. Jakież to szlachetne.
    Że szpital nie kazał mu czekać dwa lata?"

    To było śmieszne i zarazem smutne. Wyjeżdżam do innego kraju, w Polsce się nie da w spokoju nawet umrzeć, o zdrowieniu nie wspominam.
    Pozdrowienia, o zacne Kreaturko (przepraszam, nie lubię niemieckiego. Uczyłam się - uczyłam. Potrafiłam tworzyć zdania - potrafiłam. Rodzajniki i ich odmiana są dobijające, po prostu nie ogarniałam tego. Dla mnie zero logiki, tak więc dziękuję bardzo i "Ich verstehe nicht". Podziwiam Cię wielce. że potrafisz pojąć ten język, naprawdę) i Deneve!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, naprawdę?
      Oczywiście, po "wielce" powinien być przecinek, a nie kropka. Czytaj swoje komentarze przed publikacją, człowieku, czytaj.

      Usuń
  17. Ej, co jest? Jakieś mniej kwikuśne te 3 ostatnie analizy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Pacze, pacze i nic ńje fice...
    Język polskie trudna być...

    Komentarze anonima po prostu mnie rozwaliły. Sama analiza też wywołała kilka uśmiechów, ale nie dodajecie już tych fajowych certyfikatów z karnym kaktusem. Mam na myśli to:
    http://www.pictureshack.us/images/20601_cactmorth.png
    Ja chcieć obrazek :(((((

    OdpowiedzUsuń
  19. "zakończenie roku to uroczystość, na którą normalny uczeń przychodzi na galowo, czyli główna bohaterka powinna mieć na sobie spódnice i jakieś pasujące buty" - żadnej bielizny, czy też bluzki. Spódnica, buty (pasujące) i wara od deskorolki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję Sznaucerka, drogie Panie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie lubię sznaucerak,t ak muszę się z nim zgodzić

      Usuń
  21. die-Kreaure sama pisze analizę, na blogu Deneve, bez Deneve. Pewnie było to ugadane, ale mi i tak to nie pasuje. Uwielbiałam tą analizatornię, bo była taka... Dneve. Wyróżniała się, no, Deneve. Okej, przypomina to troszkę oceniającą Kiniusię, ale chodzi o to, że po prostu, kiedy Deneve pisała sama, analizy były zabawniejsze, dłuższe, miała więcej do powiedzenia. Kaktus to BYŁ jej blog, a teraz, hm, gubi się wśród innych. I, jak zauważył pewien anonim, nie ma już typowego Kaktuszenia.
    die_Kreature, proponuję Ci założyć własną analizatornię, bo mocno różnisz się od Deneve. Przyznaję się, podoba mi się to, jak analizujesz, ale od Kaktusa oczekuję Deneve, a, jak np. założysz sobie, nie wiem, dajmy na to karne wiśnie, to od wiśni będę oczekiwała Ciebie.
    Troszku wredny ten komentarz, fakt, ale serio, irytuje mnie fakt, że Kaktus więdnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Su Shan, życzę Ci dużo blogasków do oceniania, albowiem wygląda na to, że ładnie u Ciebie będzie pachnieć kaktu... tymi, no, wiśniami na ocenialni. :)

      Usuń
    2. Su Shan, mogę się tylko podpisać pod Twoim komentarzem...

      Usuń
    3. "Cześć, jestem Su Shan, wiem wszystko o kaktusie, bo jak go raz dostałam, to szybciutko poleciałam zakładać nową ocenialnię, w nadziei, że nikt się nie zorientuje, ale wszyscy pamiętali, to jednak przyczaiłam się na chwilę i teraz założyłam jeszcze dwie, na wszelki wypadek".
      To na pewno nie jest oznaka, że ci coś więdnie.

      Usuń
    4. Te ocenialnie, to nie wypał xD
      Nie kończyłam z ocenianiem ze względu na Kaktusa, tylko ze względu na to, że Krytykarnia się no, rozpadła. Chciałam założyć nowego bloga z ocenianiem (wiśniowego), ale okazało się, że coś jest z nim nie tak, można było dodawać komentarzy, i to nie wina szablonu, bo zmieniałam parę razy na inny (i w sumie dalej nie wiem czemu g nie usunęłam O.O). Z drugim, no chcę wystartować, ale też z tego chyba nic nie będzie.
      I nie, nie wiem wszystkiego o Kaktusie, ale wiem, jak wyglądał.

      Usuń
    5. @Su Shan: die_Kreatur ma własną analizatornię. Obecnie jest ona zawieszona.

      Usuń
    6. No to w takim razie nie rozumiem, po co. Zaraz tam zerknę.

      Usuń
    7. Sileano, sorry, ale analizowani też mogą być czytelnikami i jako czytelnicy mają takie samo prawo głosu. Komentarz jak komentarz.
      ...ale bardzo prosiłabym o pisanie mojego nicku poprawnie, bez "e" na końcu.

      Deneve nie jestem i nie będę, więc tego problemu nie rozwiążemy, ale spróbuję następne analizy pisać lepiej. Sama widzę, że tej wiele brakuje do poziomu analiz Deneve.
      Współpracę natomiast nawiązałyśmy, bo obie miałyśmy analizatornie ocenialni i uznałyśmy, że lepiej będzie nam prowadzić jedną we dwójkę. Też nie wiem, czy to była dobra decyzja, jednak póki co proszę o kredyt zaufania. Nie wykluczam, że zrezygnuję z analizowania na Kaktusie.

      Pozdrawiam,
      Kreatur

      Usuń
    8. A czy ja mówię, że nie mogą? Podsumowałam tylko całą jej niedorobioną karierę ocenialnianą. Ani słowem się nie zająknęłam o jej hm, komentarzu.

      Usuń
    9. Kreaturo, pisz, pisz, pisz! Nie rezygnuj, bo to będzie strata.

      Usuń
    10. Kiedy na początku zaczęłam czytać Kaktusa, pomyślałam "eee... to nie to samo, co na zadziwiającej lekkości bytu", także nie mów, że to poziomu Deneve Ci daleko. Po prostu masz inny styl :D
      Jadzia

      Usuń
  22. Su Shan: Radziłabym intensywnie się podszkolić, zanim weźmiesz się za ocenianie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dla tego napisałam, że chyba z tej ocenialni nic nie będzie.

      Usuń
  23. Ja pragnę uprzejmie zauważyć, że w dzisiejszych czasach wszystko (pączkuje) idzie naprzód. Najwyraźniej Kaktus również potrzebował pójść naprzód, stąd rozmnożenie wewnątrz załogi. Dziwi mnie odrobinę kampania na rzecz bojkotu jednego komentarza; wszak wszyscy przecież mają prawo wyrazić swoje zdanie. I kończę swój wywód stwierdzeniem, że za dawnych czasów było lepiej, ale być może to tylko moja tęsknota za latami minionymi przyczynia się do niechęci odnośnie postępu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plague,

      "Dziwi mnie odrobinę kampania na rzecz bojkotu jednego komentarza"

      me does not compute. Nie, serio, nie rozumiem.

      Usuń
    2. Oh, pardon, czasami sam siebie nie rozumiem. Miałem oczywiście na myśli bojkot komentarza tej... nadobnej niewiasty, która jako pierwsza poruszyła temat "wątpliwych walorów płynących z obecności die_Kreatur na kaktusie".

      Usuń
  24. Kreaturko, nie zgadzamy się na rezygnację z kaktuszenia! My, Shun. ;3

    OdpowiedzUsuń
  25. Den, kiedy nowy kaktus w twoim stylu?

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze starsza notka, ale cóż... ostatnio zrobiłem się bardzo aktywny w komentowaniu różnych blogów, więc czemu miałbym siebie ograniczać:) Do mnie przede wszystkim przemówiły obrazki - bardzo fajne i trafne.

    "Pomijając adres, bo on w sumie nie musi mieć nic wspólnego z treścią (...)" - o'rly? Ja tam lubię, kiedy adres mi choć trochę podpowiada, czego się spodziewać.

    Aż się łezka w oku kręci na myśl, że nadal dzieci lubią bawić się w uczniów i nauczycieli, wystawianie ocen; tylko forma się zmieniła. Szkoda, bo jak się brało zeszyt do ręki i udawało, że to dziennik, to nikomu się szczególnej krzywdy nie robiło. / Shir.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.