Kolce sprawiedliwości

czwartek, 15 sierpnia 2013

Cookies... oh, wait! Cactus for... Katte!

Hej! Oficjalnie jestem na wykopaliskach, nieoficjalnie zdarza nam się dostać przepustkę, by na dzień lub dwa odchamić się w domu. Odpoczęłam, a że oficjalnie jestem hejterem i nie mam życia, stwierdziłam, że w ciągu dnia wyrobię się (nie wyrobiłam się) zaskoczę Was nowym kaktusem solo (mam nadzieję, że Kreaturka się nie obrazi).

Pogrubienia są (jakby co) robione przeze mnie, żeby zwrócić na coś uwagę, a kursywy to "dopowiedzenia" do wypowiedzi oceniajONcych. A w nawiasach kwadratowych moje dopiski, żebyście się czasami nie pogubili.

Dziś porywam Was w podróż pełną ostrych halucynacji, niczym po zjedzeniu bigosu babci Gieni  dokładnie tej samej, która wczoraj zbierała do tego bigosu jakieś grzyby. Ponadto poznacie wiele prawd objawionych, będzie dużo fantastyki i fantazjowania, niepoprawności ortograficznej i fokle zapraszam, grzech nie przeczytać (reklama: kup pan cegłę). Ogólnie całość powali Was... na nogi! (tak, celowo to napisałam, czemu? scroll down!)

PS Kaktus pisany całkiem na trzeźwo. Naprawdę. Nie kłamię!
Dzisiejszego Kaktusa otrzymuje *fanfary*
KATTE z cookies-for!
GRATULUJEMY!

Mieliście kiedyś, po zjedzeniu zimnioka, tak ostre halucynacje, by zastanawiać się, dlaczego pewne ocenialnie biorą na staż, a potem na oceniającego kogoś, kto do tej roboty się zupełnie nie nadaje? To nic. To nic, naprawdę, są gorsze przypadki halucynacji i (podobno) takie rzeczy przytrafiają się na trzeźwo...

Post powitalny Katte:
Zawsze wyobrażam sobie, jak wyglądałby nasz świat, gdyby zaistniała w nim magia, gdyby po ziemi przechadzały się elfy, a na niebie latały smoki.
Podejrzewam, że świat wyglądałby jak Manhattan po inwazji Chitauri, ale ogólnie proponuję przestać jeść zimnioki niczym łotewski chłop.
najchętniej spędziłabym w Zakopanym całe swoje życie.
W zakopanym czym? W Zakopanem jak już. Taka faneczka gór, a poprawnie nazwy zapisać nie potrafi. Jeju. To tak, jakby zaraz przyleciał tu ktoś i zapytał, kiedy następny koncert Nirvany. Albo i gorzej. Nie wiem.
Kolejnym moim powołaniem jest… historia. Już wyobrażam sobie miny, jakie strzelacie do monitora. Nie wiele jest osób prawdziwie kochających naszą cudowną, polską i przesiąknięta tradycjami historię.
Moja mina wyraża aktualnie zażenowanie spowodowane tym, że taka osoba studiuje. Nie wiem, czy to odzwierciedla wyobrażenia oceniajONcej, ale no... Wiecie, sama studiuję coś powiązanego z historią i trochę mi przykro, bo Pani Prodziekan ma rację z tym, że coraz mniej ludzi na studiach potrafi się wysłowić, czy też "wypiśmiennić" w ojczystym języku.
No i szkoda, że Katte nie kocha rodzimego języka jak tejże nieszczęsnej historii... której, notabene, język jest częścią #alecojatamwiem.
Jak oceniam:

Cóż, moim zadaniem nie jest wytknięcie Wam błędów graficznych, czy niepoukładanych i chaotycznych zakładek. Owszem, ma być estetycznie, lecz nie jest to najważniejsze.
To już ja ocenię, przyglądając się długości oceny treści i graficzkuf...
Mimo iż czytam Fanficki
Fanfiki do wuja pana! Ile można ten błąd wytykać ;____; 


[02] Ocena: krolestwo-zjednoczonych-mysli

Już na samym początku mamy przemyślenia głębokie niczym wyschnięta studnia... zaraz, a może suche, a nie głębokie? Nieważne. Paczta państwo, oceniajONca chodzi na rękach, bo:
Adres powalił mnie na nogi.
Kwikłam.
[nadal chodzi o adres] Jest oryginalny, oddzielony myślnikami,
LOL. A czym ma być? Gwiazdkami oddzielony?
Każdy potrafi wpisać w Google hasło - sentencje -
Śmiem w to wątpić!
Widzę, że Ty jednak postanowiłaś być kreatywna.
 I zaraz dowiecie się, dlaczego!
Napis jest autorstwa Dr. Housa –
Masz napis autorstwa jakiegoś tam Dr. Housa? Jesteś oridżinal (tfoje oczy, hipnotajzin, masz imocje zajebistom i takie tam).
Ale jak masz napis Dr House'a, to już nie, pamiętaj.
– jak zapewne można się domyśleć, głównego bohatera serialu o tym samym tytule.
 Domyśleć znaczy skończyć, dokończyć o czymś myśleć. Domyślić się, znaczy coś odgadnąć. 
Sama sentencja jest dosyć ciekawa i zmusza człowieka do myślenia nad nią.
kopirajt mój ofc. ale wiecie, chcecie, to kopiujcie ;)

Ocenka fabuły:
O fabule nie mogę nic powiedzieć konstruktywnego.  Dlatego ci ją streszczę. Pewnie nie pamiętasz już, o czym pisałaś wcześniej.
Tak, moi drodzy, dalej mamy klasyczny przykład strzeszczania fabuły kilku one-shotów i krótkich opowiadań. Bo tak.
W ocence świata oceniajONca zaprzecza samej sobie, ale do tego człowiek chyba zdążył się przyzwyczaić...
Każde miejsce powinno być opisane bardzo dokładnie, rzucając nam minimum światła na otoczenie.
To w końcu powinno być przedstawione dokładnie, czy nie? Bo nie ogarniam tej kuwety egzystencjalnej...
Ty przedstawiłaś to bardzo wąsko, ponieważ ścisnęłaś tak naprawdę przestrzeń do minimum. Nie ma w tym inwencji twórczej. Cmentarz który przedstawiłaś w pierwszym parcie wydaje się bardzo realistyczny oraz jak przystoi na miejsce – mroczny.
Cooooooooooo... Najpierw Katte rozwodzi się nad tym, że przestrzeń ściśnięta jest do minimum, a potem chwali autorkę za dobry opis cmentarza. WTF...
Prócz samego przedstawienia głównej sceny, mogłaś dodać charakterystyczne elementy takie jak brukowane aleje, wysoki mur czy nawet opisać kilka innych grób dla wzmocnienia odbioru. Szkoła kojarzy się wszystkim uczniom z klatką.
Polska język trudna być, idź opisz kilka grób dla wzmocnienia odbioru.
A ostatniego zdania nie wyrwałam z kontekstu. Przysięgam.
Mimo wszystko w opowiadaniach powinny występować rozmowy bohaterów, żeby tekst nie był zbyt monotonny oraz nudny.
Katte radzi... znaczy każe. I sypie mondroźdźiami w dodatku. Nie masz dialogów w opku? Tekst nie ma prawa bytu. 
Są one [opisy bohaterów] bardzo starannie napisane, sprawiają wrażenie stworzonych płynną ręką
budujesz piękne zdania, które powoduje chęć czytania.
Po pierwsze: słyszałam, że na ciastkach przed publikacją oceny na blogasku, wrzuca się ją na forum, żeby inni mogli ją zobaczyć. I nikt nie wyłapuje takich kwiatków?
Po drugie: słyszałam, że oceniają tam studentki... możliwe, ale to chyba studentki nieogarniające języka polskiego.
Po trzecie: słyszałam, że często praktykuje się tam rozbebeszanie opowiadań podczas oceny z czystego lenistwa... tak piszą na swoim forum, radząc jednej z oceniających, by pominęła część treści, w końcu wszyscy tak robią, żeby się nie zamęczyć.
Dlatego zastanówcie się dwa, albo i trzy razy, zanim zgłosicie się tam do oceny, no, chyba że dla lolcontentu. To co innego. Wtedy macie moje błogosławieństwo!

Na potwierdzenie moich słów macie komcia, w którym autorka zastanawia się, dlaczego Katte nie oceniła wszystkich postów znajdujacych się na blogu:

(...)

Na początku może zacznę od frustrującej mnie rzeczy - dlaczego w ocenie ani razu nie zwróciłaś uwagi na opowiadanie "Kapitulacja"? Zaskoczyłaś mnie tym odrobinę i aż nabrałam wrażenia, że post ten usunęłam. Ale jednak wszystko na swoim miejscu jest, więc nie rozumiem?
Na co Katte odpowiada:
Katte 5 kwietnia 2013 19:16
Witaj, przepraszam z góry że odpowiadam tak późno, ale jestem bardozo zajętą osobą i trudno jest mi znaleźć odpowiednią ilość czasu.  
Cóż, jeśli chodzi o opowiadanie, które pominęłam to gdybym miała na każdym blogu wszystkie opowiadania przeczytać to nie starczyłoby mi czasu na życie. Wiem, jest to krótka publikacja, ale nawet parę zdań jest już przytłaczającą ilością
 Krótko: chcecie mieć opko rozbebeszone, jak rozjechany kot? Idźcie do Katte.
e) Styl pisania i oryginalność



Sama przyznałaś , że nie ma logiki w Twoich publikacjach, występuje brak spójności - a mimo to piszesz zdecydowanie bajecznie. Urzekasz swoją płynnością w budowaniu zdań, starannie dobranym słownictwem, a przede wszystkim prostotą.
Cofnijmy się na moment do oceny fabuły, bohaterów i kreacji świata przedstawionego... Jak widać, tutaj Katte rozpływa się nad opkiem, a wcześniej, za w.w. podpunkty przyznawała 5/15 pkt. Pozdrawiam. Widzę dobry towar tam mają. 


[4] Ocena: oszukac-smierc

Na początku oceniajonca rozdrabnia się i cieszy, bo ktoś jeszcze pamięta o M&A i fokle radość niesamowita, bo takie opko się do niej zgłosiło.
Ogólnie ocenka wyglądu ogólnego ciągnie się jak guma od majtek mojej babci.
Generalnie odczuwam wrażenie, że Katte nie bardzo wie, gdzie powinna "wstawić akapit". Często zaczyna nową myśl, ale nie zaznacza tego, bo po co? Dlatego tekst wydaje się jednym zwartym blokiem i ciągnie się w nieskończoność.

Katte znajduje też w tym opowiadaniu walkę o miłość... chociaż takowej nie ma.
Przeczytałam rozdział kilka razy, żeby mieć pewność co do treści.
Widzicie, tu przeczytała KILKA RAZY, ale u Was rozdziały pominie, bo tak.
Spodziewałam się romansiku Sakury z Sasuke lub Hinaty z Naruto,
Co z tego, że na szablonie są podobizny Itachiego i Sasuke, nie?
Niesamowicie opisałaś walkę między Naruto a Sasuke oraz późniejsze wtrącenie różowowłosej kobiety.
Zielonoocy, rózowowłosi, szatyni, bruneci, teraz nie tylko w opkach! Ałtoreczkowego ględzenia szukaj także w paczkach z kiepskimi ocekami! Do wygrania kaktus w oku i miejsce w loży suafy na sznaucerku (to jeszcze do ustalenia).
Bardzo szybko jednak przeszłaś do uwolnienia więźniów oraz ułaskawienia Uchicha. Dla mnie zbyt szybko, czytelnik ma wrażenie, że akcja pędzi jak pociąg!
Na pewno nie PKP...
Sasuke, który jest torturowany, a po chwili zostaje zwolniony z więzienia pod przymusem pozostania w wiosce.
Czyli, że Sasuke musi się zwolnić z więzienia, bo jak nie, to dostanie szlaban na wychodzenie z wioski, tak? LOL.
Ponieważ przedstawiłaś zupełnie inaczej towarzyszy Wioski Liścia
I czego się śmiejecie, towarzyszu?!
Jest to całkiem świeże spojrzenie na mrocznego Sasuke, radosnego i pełnego życia, beztroskiego Naruto, oraz ciągle spokojną, ale agresywną Sakurę.
TAK.
Ponieważ ładnie opisujesz miejsca jak mieszkanie czy walka w lesie
Walka w lesie to miejsce, remember, kids. 
Tutaj jestem zachwycona. W opowiadaniu wszystkiego jest po równo, ani za dużo, ani za mało. Tyle ile trzeba – tyle jest. Mówię tutaj o dialogach, opisach, przedstawieniach. Co prawda większość dominują opisy (...)
Weź się może zdecyduj .____. 

Dalej autorka ocenianego opowiadania zwraca Katte uwagę na to, że nie powinna lać wody we wstępie, kiedy zachwyca się istnieniem opek o tematyce M&A, piękny przytyk mamy także przy ocenie szablonu, która, zdaniem Nikumu jest za długa.

Na co Katte odpowiada, że coś, co zdaniem Nikumu jest niepotrzebnie, ona koniecznie chciała umieścić w ocenie; wszak to pierwsze wrażenie i trzeba to uwiecznić. Co z tego, że autorowi ocenianego bloga nic to nie da? No właśnie.
Dodatkowo mamy standardowe: "nie potrafisz przyjąć krytyki i reagujesz nerwowo na każdy jej przejaw" (parafrazując oczywiście!). W zasadzie brakuje już tylko "w prawym górnym rogu masz krzyżyk, weź go kliknij i sczeźnij w kanałach".

[08] Ocena: corkamocy
Niestety, szablon wcale nie powalił mnie na nogi, dalej stoję na rękach!,
 Tutaj Katte bardzo długo narzeka na szablon, by na koniec dodać:
Jednak na pocieszenie dodam, że możesz wykorzystać motyw kobiety, którą masz na blogu, ponieważ ma w sobie coś urzekającego.
To jak powiedzieć: Twój pies zdechł, ale możesz zatrzymać jego zwłoki.
Dobre opowiadanie posiada – a przynajmniej powinno – dobry prolog.
Moje nie ma prologu w ogóle. Jestem skończona.

W całej ocence mamy kwiatki pokroju "przyczajone miejsce", coś, co nie jest przewidywalne, lecz przewidujące, powalanie na nogi i takie tam.
Nazywanie też Laery kobietą, to troszkę nie pasuje do całości
Bo w rzeczywistości jest mężczyzną, czy do opowiadania przyczepią się zagorzali genderyści?

Później oceniajonca staje się już zwyczajnie monotonna:
Musisz wczuć się troszkę w rolę, w bohaterkę.
(...) 
Musisz sobie droga Oliwio uświadomić pewne realia, wczuć się po prostu w życie.

Sądze, że Katte mogłaby zacząć pisać piosenki... czy coś:
Widać, że robisz małe postępy, to najważniejsze by do przodu iść.
Albo może lepiej nie...?
Robisz więcej opisów, niż na początku, trochę więcej akcji się pojawia czy to właśnie w postacie bójki podczas snu.
 Wytłumaczy mi ktoś sens tego zdania?
Przeskoczyłam kilka rozdziałów, lecz zdołałam połapać się we wszystkim.
Pewnie, bo opowiadanie to jak Moda na Suksces. Odcinek 21435, Ridge otwiera drzwi, odcinek 21440, Ridge zdejmuje buty i wchodzi do salonu. Taka sytuacja, a może i akcja, mówię Wam.
Co prawda, rozdział był jak gdyby przewidujący, ponieważ zabójstwo rodziców, skrywana tajemnica przez przybranych rodziców, aż w końcu Laera dowiaduje się o swoim pochodzeniu i wyrusza by zgłębiać naukę i magię.
Logika tego zdania bije mnie po twarzy.
Strasznie krótkie rozdział opublikowałaś. Domyślam się, że był to celowy zabieg wprowadzenia czytelników w napięcie, to bardzo mi się spodobał.
Chyba naprawdę nikt tego nie czyta przed publikacją...

Zdaje się, że Katte ma jeden utarty schemat dla wszystkich opowiadań:
Najpierw rozwleka się nad adresem i szablonem, opowiadając o nich więcej niźli o bohaterach czy fabule. Później już iście szablonowo i standardowo mamy teksty o tym, że biedna oceniajonca nie dowiedziała się z danego rozdziału zbyt wiele i trzeba w rozdziale dać więcej informacji, bo tenże nie wnosi nic do fabuły. Koniecznie musi też pojawić się tekst o postępach...
Stosujesz odwieczne tematy, przez co Twoje publikacje są troszkę jakby schematyczne i nudne.
Cokolwiek znaczy tekst o odwiecznych tematach.
Najczęściej twoje zdania są nielogiczne, brakuje im spójności, co utrudnia czytanie.
Przewidujący rozdział, krótkie rozdział opublikowałaś i w ogóle.
Ale co ja tam wiem, nie? 
Leżą u Ciebie znaki interpunkcyjne oraz ortograficzne, dlatego proponuję byś zaczęła albo pisać w Office, który poprawia błędy, albo znalazła sobie dobrą betę.
Pomińmy już fakt, że coś takiego, jak znak ortograficzny nie istnieje... 
Najwięcej robisz przy dialogach.
WAT?!


[10] Ocena: gdy-noc-zapadnie

[chodzi o adres] Wchodzę, ponieważ zostałam zachęcona. Bo jakbyś mnie nie zachęciła tym adresem, to odmówiłabym oceny, o!
Zapowiadało się tak dobrze. Myślałam, że jesteś jedna z nielicznych osób, która pisałaby opowiadanie z perspektywy mężczyzny.
Czuję pojazd po punktach...
Poszłaś też na łatwiznę w tym rozdziale, ponieważ od razu zdradziłaś, kim jest Maja, po co przybyła i jaki jest jej główny cel.
A potem:
Strasznie pogmatwałaś wszystko w tym rozdziale i to tak, że w końcu nie wiem, kim jest bohaterka.
Whatever. Tak źle, tak niedobrze.
Oby wszystko się wyjaśniło.
A jak już się wyjaśni, to pójdzie też tekst o tym, że jest za prosto...
Dobrze, gdybyś pisała dłuższe rozdziały, a nie zapychała je nieistotnymi rzeczami, a jeśli musisz to opisuj wszystko dokładniej.
Pisz mniej, ale więcej.
Brzmi rozsądnie. 
Nie wspomniałaś o Village, ani nie opisałaś domu Asakury.
Wioska sounds too mainstream. 

Dalej oceniajonca sypie mądrymi radami:
Mimo że jest jednym wyrażeniem i dopiero po nim stawia się przecinek
Czy w kimś zdążyła już umrzeć wiara w ludzi?
4. Dodatkowe punkty

Cieszę się, że znalazła się osoba, która kontynuuje opowiadanie o Shaman Kingu. Postanowiłam przyznać ci dodatkowe punkty, niech będą dla Ciebie i wsparciem, i motywacją do dalszego pisania i polepszania swojego warsztatu.
5/5
 Źle napisane opko zasługujące na pałę? To nic, dostaniesz 5/5 dodatkowych punktów za to, że piszesz opko o SK. Niech to będzie dla Ciebie motywacja!


[12] Ocena: wladczyni-mocy
Drugi człon [adresu] natomiast utwierdza mnie w przekonaniu, iż dostałam do ręki opowiadanie o tematyce fantasy. Raduję mnie to niezmiernie, ponieważ w takich gatunkach się lubuję. To nic, że poza fantastyką niczego nie oceniam.
Władczyni Mocy brzmi całkiem dobrze, chociaż nie jest to wykwintny tytuł, brakuje mu bowiem nutki tymianku i bazylii. Nie został też podany na czystym talerzu, co znacznie obniża jego wartość estetyczną!
Z ciekawości wchodzę na Twoją stronę.
Bo jakby adres jej nie zaciekawił, to przecież wystawiłaby odmowę, co nie? Logiczne.
Belka jest Twojego autorstwa, gdyż nie znalazłam nigdzie w Google takiego cytatu
Jeśli nie ma czegoś w Google, to coś takiego nie istnieje.
Z jednej strony mogę pogratulować własnej inicjatywy, lecz z drugiej czuję się zawiedziona brakiem głębszej refleksji.
Znaczy, że: jeśli na belce masz swoje słowa, to refleksja poziom zero, w ogóle dno i dwa metry mułu, a najlepiej to kup sobie bilet na sybir i nie pokazuj się światu. Tylko czy cytat gwarantuje głębszą refleksję? Drodzy oceniający, spodziewajcie się mojego bloga z napisem "Szefie, daj na wino - pan Mietek spod monopolowego". Mam nadzieję, że to docenicie.
Napis ma – tak samo jak adres – naprowadzać czytelnika na tematykę opowiadania
To jak to w końcu? Jak pierdzielnę cytat ledwie zahaczający o miłość, to moje opowiadanko będzie romansem?! Nie odnajduję się w tym blogoświatku. 
Wydaje mi się, że jeśli jednak nie umiesz stwarzać sama szablonów – bo nie każdy potrafi takie rzeczywiadomo, nie każdy rodzi się tak utalentowany jak ja...
Kolorowe obrazki rozpraszają wzrok w trakcie czytania opowiadania.
Można np. dostać oczopląsu lub zeza rozbieżnego.

Teraz coś o treści:
Ogólnie pierwsze rozdziały były wprowadzające.
Banalne według mnie było wprowadzenie do świata przedstawionego szkoły, gdyś to już mi zasygnalizowało o niskim poziomie wyobraźni i o samym opowiadaniu
 Gwarantem niskiego poziomu opowiadania jest akcja dziejąca się w szkole. No banał.
No ale dobrze, niektóre rzeczy dzieją się w naszym świecie, chociaż strasznie mnie tym zraziłaś.
Fantastyka nie ma prawa mieć miejsca w "naszym świecie".
Zastanawiam się nad zrobieniem "książeczki" z mądrościami oceniających... Tak. 
A Ty po prostu osadziłaś w naszych czasach grupę ludzi, którzy władają mocą, ale też nie są to rewelacyjne umiejętności.
NIE MA SUPER HIPER MEGA WYPASIONYCH MOCUF? NO Z CZYM DO LUDZI!
w pewnym miejscu wywiązało się opowiadanie romantyczne niż fantastyczne.
Jetem pewna że ocena jest denna niż dobra.
Po diaska wprowadzasz romans, a za chwilę zdradę Matta?
 WAT?
tym razem dowiaduję się, iż Rebbeca jest córką króla i królowej innego wymiaru. Brawo, ale jak do tego doszło?
Aaaeeejj... Nooo, kwiatki, pszczółki? Nic nie świta? Nic a nic?
Co to ma być, przepraszam bardzo? Przyjmuję zgłoszenia fantasy, a nie pseudo-fantasy!
Bo PRAWDZIWE fantasy to TYLKO inny świat i elfy, krasnoludy itp. 
Gdy na początku poznałam Rebeccę, wydawała się na pozór całkiem ucharakteryzowaną osobą, miała niezły makijaż, fajną fryzurę i w ogóle.
o kilku rozdziałach stała się jak reszta opowiadania – nudna i przewidywalna , a na dodatek strasznie słaba oraz podatna na inne osoby. Ugięła się pod presją przyjaciół, szybko im zaufała i stali się dla niej jak rodzina.
Masz przyjaciół, którzy są dla Ciebie jak rodzina? DAŁEŚ ZŁAMAĆ SIĘ ICH PRESJI... i jesteś słaby.
Jeśli wybierasz świat – ten realistyczny czy fantastyczny – to musisz go opisać. Dokładnie!
Dziś byłam w biedronce. Znowu rozstawili wszystkie te chędożone półki inaczej, po lewej, zamiast chleba, stała półka z kaktusami. I co? Mam dziś kaktusa zjeść na śniadanie?!
Czy wybitni pisarze mogliby napisać face palm? Wątpię!
*facepalm*
Nie jestem betą, dlatego wytknę Ci parę rzeczy, które źle robisz:
Nie jestem betą, ale coś ci zbetuję, spoko. 
po pierwsze, poprawnie zapisuj dialogi: - Witaj moja droga – powiedział z nutką sarkazmu – porozmawiamy?
Ciasteczko dla tego, kto pierwszy znajdzie minimum jeden błąd w tej jakże cudownej poprawce, którą zaproponowała Katte! 
Po drugie, pamiętaj o przecinkach . Najlepiej, jakbyś przeczytała w Internecie zasady pisowni.
Po co ci ocena? Masz Internet, weź sobie zasad poszukaj, lol. Ja zarobiona jestem, a bloga ocenię Ci, przeskakując sobie co dwa/trzy rozdziały. No bo kto to widział, żeby mieć dość czasu na czytanie tego wszystkiego!

[14] Ocena: venatus-consilium
Tutaj w ogóle zabiorę Was w cudowną podróż pełną absurdu. Mniej wytrwałych proszę o przescrollowanie, bo gwarantuję Wam w tej części podróż niczym trip po kracie rosyjskiego spirytusu.

Zaczyna się od tego, że oceniająca opowiada o swoich traumach z dzieciństwa:
Natomiast mam negatywne odczucie, ponieważ przed moimi oczami ukazała się łacina! Uczę się tego martwego języka już dobre trzy lata i miałam nadzieję, że nigdy, ale to przenigdy, nie spotkam go w innych sytuacjach niż te lekcyjne.
Współczujemy, ale generalnie... kogo to obchodzi?
O dziwo, nawet już zaczęłam odmieniać pierwszy człon adresu, ale mój umysł się poddał po chwili.
Mój umysł poddaje się za każdym razem, gdy analizuję więcej niż linijkę tego tekstu. 
Na dodatek ma w sobie aurę tajemniczości [ten adres] i przyciąga niczym magnez,
Podobno z witaminą B6 lepiej się przyswaja. Tak.
Chodzi o belkę i cytat w niej umieszczony:
Jest to otwarte nawiązanie do święta obchodzonego w Wielkiej Brytanii piątego listopada, a mianowicie do dnia Guya Fawkesa. Tak naprawdę umieściłaś w cytacie rymowankę od Spisku Prochowego, które przecież posiada autora!
Nie. To nie ma konkretnego autora. So sorry.
I ten... nazwanie poematu rymownką chyba bardzo jej uwłacza, tak sądzę... Ale pewnie się mylę!
Plus dla Ciebie za bardzo ładną szatę graficzną. Wiem, że jest prosta i nie zawiera tych wszystkich wodotrysków
Chyba zegarków.
Co prawda projekt gra, kojarzy mi się z innymi tytułami jak projekt Monster, czy projekt X, ale to pewnie nie o to tutaj chodzi.
Tak. Projekt Gra, to na pewno fanfik do Projektu X. Tylko w Projekcie Grze wszyscy, zamiast na wielkiej imprezie, będą siedzieć zamknięci i przez całą noc grać w planszówki.
Nieziemsko, lecz z nutą grozy i dramaturgii przedstawiłaś walkę żołnierza o życie, o przetrwanie i wydostanie się z zakopanej trumny. Co prawda, jest to obraz wyidealizowany, bo mógłby nie być w pełni sprawny, lub po części zdrowy,
Ale że ten obraz, tak? 
Enyłej, skoro bez problemu bohater utworu wydostał się z trumny, to chyba logiczne, że był w pełni zdrowy, bo taki był zamysł autora.
I żeby nie robić od początku swojej twórczości idealnie dopracowany plan partyzantów
Co? Polska język trudna być. Ktoś to w ogóle czytał przed publikacją? Ktokolwiek...? (ta, w co ja wierzę, no nie...?)
zaciekawił mnie opis nalotu sztabowców do mieszkania niewinnej kobiety. Z jednej strony było mi jej żal, ponieważ co była winna ona i dziecko? Oczywiście – należała do mężczyzny, który był rebeliantem.
Teraz tylko czekamy na nalot rozwścieczonych feministek!

Odjęłaś sztabowcom ludzkie emocje i uczucia, jakby byli maszynami do zabijania i wykonywania poleceń. Nie jestem zwolenniczką tego typu brutalności, gdyż żadna kobieta nie zasługuje na tak bestialskie traktowanie! Jednak bardziej niż na sztabowców, byłam wściekła na żołnierza, który nie udzielił pomocy – chociażby dziecku. Miałam nutkę nadziei, iż zostawią małą istotkę, a on się nią zaopiekuje, a także okaże serce innej osobie, ale niestety, pomyliłam się.
Tak? Chyba nie pamiętasz, jak kiedyś w Polsce działała inwigilacja i pewne służby... oh, wait... Oceniająca pisała przecież, że pasjonuje się historią...
ukazałaś postać żołnierza, który brał udział w wojnie w roku 1899, co pozwala umiejscowić mniej więcej w czasie Twoje opowiadanie.
Na co autorka odpowiada:
Obawiam się, że w moim opowiadaniu nie ma bohatera, który brałby udział w wojnie w 1899. Jest to wzmianka, że wtedy zostały zakazane używanie amunicji dum dum.
A to chyba nie wymaga komentarza. 
Albo skomentuję to cytatem Katte z komentarza:
Nie było mi łatwo, bo nigdy nie oceniałam fantasy.
Nadążacie? Katte ocenia tylko fantasy, ale nigdy nie oceniała fantasy. Biedna. 
Jestem zawiedziona, gdyż nie odnalazłam fantasy, a jedynie science fiction, ale nie poddaję się – czytam kolejny rozdział zatytułowany Szklana droga.
Co ciekawe – autorka ocenianego bloga przeniosła się do kolejki Katte, zapytawszy uprzednio, czy ta oceni opowiadanie spoza kanonu fantasy. Co jeszcze ciekawsze: zgodziła się. A później zdziwiła się, że to nie fantasy. HE HE HE. Oto jej komentarz:
Gdzież niby zapewniałam, że „Projekt” jest fantasy? Droga Katte, jeżeli sobie życzysz, publicznie ujawnię korespondencję, gdzie ewidentnie zaznaczyłam „opowiadanie idące w stronę thrillera, okraszone sci-fi”.
Nie mam pojęcia jak, ale zaczęło się wszystko powoli, malutkimi krokami łączyć ze sobą.
EŁreka! 
Kolejna część tajemnicza i nic niewnosząca – jak na razie – do opowiadania.
Widział ktoś kiedyś, żeby oceniajonca napisała, że jakiś rozdział wnosi COKOLWIEK do opowiadania?
Kolejny rozdział, który uświadamia mi: to nie fantasy.
No shit, Sherlock!
A teraz garść mądrości:
Możliwe, iż bohaterowie nie odegrają ważniejszej roli, bo nie zapowiada się na to już teraz.
Współgrają wspólnie, lecz jakby tworzą kontrast. [mowa o bohaterach z pewnej partii politycznej]

Nawet nie mam pojęcia, czy akcja toczy się w kraju, czy w mieście. Zakładam, iż w mieście, bo głównie jest mowa o budynkach, ulicach, parku, wieżowcach i kanałach.
Bo tylko w miastach są budynki, ulice itp. W kraju już nie. No bo jak to tak, nie? 
Wiadomo, że w miejscu, gdzie toczy się akcja, jest komunikacja miejsca w postaci podziemnego metra oraz jeżdżą taksówki i samochody.
W miejscu... komunikacja miejsca xD
I te podziemne metro. Podobno niedługo mają zrobić naziemne metro. Podobno. 

W błędach z kolei oceniajonca poprawia z dobrego na złe... i w dodatku żąda zubożenia opisów:
Nagle jego dłoń przebiła się przez ostatnie centymetry żwiru, gliny, piasku i innych drobin, które tworzyły wierzchnią powłokę Ziemi – wystarczyłoby napisanie ziemi z małej litery, gdyż chodzi tutaj zapewne nie o planetę, a o powierzchnię.
Tak. Własnie. No...
I tenże błąd, o którym wspomniałam wcześniej:
narybek – nabytek, literówka się wkradła
Ubogość językowa lvl...



4. Dodatkowe punkty

Niestety, dzisiaj nic.
Bo to nie fantasy i w ogóle powinnaś całować mnie po nogach za to, że oceniłam ci blogaska. Znaj łaskę pani!

0/5
Najciekawsze jest to, że autorka zarzuca wiele niedociągnięć oceniajoncej, ale ta na wszelkie zarzuty odnosi się jedynie do tych od belki i adresu. So sorry.


[18] Ocena: legenda-sennarille

Zaczynamy od pierwszego wrażenia:
zdziwiłam się zmianą szaty graficznej na bardzo jasny biel
Po pierwsze: jak biel może być bardzo jasna? Biel to biel. Po drugie: DAT SKŁADNIA.

Powiem Wam szczerze, drodzy Kaktusowicze (mogę tak na Was mówić?), że przebrnięcie przez ocenę treści Legendy Sennarille było dla mnie męczarnią, biorąc pod uwagę fakt, iż oceniajonca jedyne, co zrobiła to streściła wszystkie notki i zachwycała się nad wszystkim dookoła.
Przy okazji ukazałaś w pewnym stopniu jej historię, a także owego sławnego panicza oraz obleganie zamku.
Nie podobało mi się to, było zbyt szczeniackie, nie mogli walczyć orężem? Tylko pięściami? To takie nierycerskie, a przecież żyją w czasach należących do tarczy i miecza. Naprawdę zadziwiająca sytuacja, której nie potrafiłam sobie wyobrazić.
Czyli oceniająca nie rozumie, że dwóch facetów czasami musi dać sobie "na zgodę" w pysk. Dlatego też bójka w stresowej sytuacji może być jedynie dziecinna. No i nie ma miecza i tarczy, przecież powinni się pozabijać! Nie rozumnem! 

Chodzi o postać:
Tak naprawdę istnieje w opowiadaniu, lecz, według mnie, tak jakby jej nie było.
Chcesz usłyszeć coś konstruktywnego o swoim bohaterze? Zgłoś się do Katte. 
Ach, teraz Errie. Jest… dziwną osobą, mającą swój świat i swoje kredki
potrafi nawet najtwardsze serce przemienić w bijący, ciepły narząd.
Dalej oceniająca zachwyca się opisem otoczenia:
Prócz naszego ponurego na wpół zamku, przedstawiłaś karczmę,
Na wpół zamek, na wpół co...?
Bo mnie się tu kojarzy np. pół człowiek-pół litra. Tak.
Po prostu nie sugerujesz się tylko wyglądem. Bo bohaterowie nie mają tylko oczu.
Biedni ci bohaterowie. Niby nie mają tylko oczu, ale jednak jakoś tak być niewidomym... no nie wiem. Raczej bym nie chciała.


[20] Ocena: korona-kruka

Przejdę od razu do adresu. Korona kojarzy mi się z kimś bardzo ważnym jak na przykład z władcą krainy czy po prostu właścicielem ziemi.
Pomińmy już fakt, że właścicielem ziemi może być gospodarz. Ale koronę może mieć... KTO BOGATEMU ZABRONI?!
Chciałam rzec na początku, że pochwalam Cię za własną twórczość. Dopóki nie zaświtało mi w głowie, iż jest to nic innego, jak wiersz sławnego poety – Leśmiana pt „Topielec”.
Z wiarygodnego źródła wiem, ze oceniajoncej wcale nie zaświtało w głowie, że to cytat – po prostu ktoś jej to powiedział.
Cieszy mnie to, że stworzyłaś podstronę o postaciach oraz co najważniejsze, zamieściłaś mapę!
Wuj z treścią. Jest mapa!
Tak samo jest z emocjami, które skąpo odnoszą się do dziewczyny
O cokolwiek tu chodzi.
A tu chodzi o postacie w opowiadaniu:
Jedyne nad czym radziłabym popracować, to nad ich stanem emocjonalnym
A co, jest niestabilny?


Na tym niestety opowieść się kończy, bo ostatnia ocenka była bardzo uboga, a wcześniejsza, o dziwo, całkiem przyzwoicie napisana. Mam tylko nadzieję, że nie wyszłam z wprawy i nie zanudzicie się na śmierć.
Analizę pisałam częściowo w domu, częściowo na wykopach, dlatego tak dużo czasu zajęło mi jej ukończenie. Na praktykach zwykle nie mam za dużo czasu, a nawet jeśli trochę tego wolnego się znajdzie, to myślę tylko o tym, by się wyspać.

Miłego dnia!



I ten. CZEKAM NA POZEW.

_____
słowo "oceniajoncej" zostało użyte celowo.

61 komentarzy:

  1. Uroczy tytuł nowego kaktusa! I jaki zasłużony!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę ciastka, ja, ja! Przecinka brakuje, tam, po "witaj". Dostanę gifka?
    Wydawało mi się, że ten stopień nieporadności językowej zanika wraz z pójściem do gimnazjum, a tu nie. Ta składnia, ta fleksja, to słownictwo ("narybek" srsly?). I ten sęs. Skojarzyć koronę z właścicielem ziemi, ja chyba czegoś nie rozumiem. Ciasny umysł mam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak. Ta ocenka. I moje komentarze :< Tak bardzo ignorowane!

      Usuń
  4. Katte już uciekła z kukisów. Zabiłaś oceniajoncom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jag to jag ja moguam to zrobiź

      Usuń
    2. Katte planowała swe odejście już kiedyś, zanim pojawił się kaktusek, także proszę nie przypisywać sobie zbyt wiele :)

      Usuń
    3. Oczywiście, gdzieżbyśmy śmieli, Katte, sądzić, że to, że bez słowa umarłaś swoją podstronę ledwie minutę po pojawieniu się Kaktusa, ma z nim jakikolwiek związek. Absolutnie nie.

      Usuń
    4. O, patrzcie, wszechwiedząca Sileana.

      Usuń
    5. O, patrzcie, nie mam nic do powiedzenia, więc spróbuję obrazić Sileanę.

      Usuń
    6. Drogi Anonimie, tu nie trzeba być wszechwiedzącym, wystarczy myśleć...

      Usuń
  5. "trochę mi przykro, bo Pani Prodziekan ma rację z tym, że coraz mniej ludzi na studiach potrafi się wysłowić, czy też "wypiśmiennić" w ojczystym języku."
    U mnie na trzecim roku filologii polskiej wciąż są ludzie święcie przekonani, że uczęszczają na "konserwatoria"...

    To taka dygresja, którą musiałam od razu skomentować, żeby nie zapomnieć, bo do lektury wrócę później. ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Mason ma takbardzodużo radości <3 Tyle wiele radości <3

    OdpowiedzUsuń
  7. " stworzyłaś podstronę o postaciach"

    Ekhem,
    #tapodstronaopostaciachtoBESTIARIUSZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestiariusz to podstrona poświęcona rasom, potworom, tak mi się zresztą zdaję.
      Pozdrawia, fanka "Wiedźmina".

      Usuń
    2. No o to chyba chodziło... -_-'

      Usuń
  8. Kolego Anonimie, spokojnie, era wiary w cuda już raczej minęła. Teraz wystarczy odrobina logicznego myślenia i można wyciągnąć zadowalające wnioski. Powinieneś czasem spróbować, świetna zabawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WTF? Nie tu komcia pisałam. Czemu tu się pokazał...? O__O SPISEG?!
      (To odpowiedź do Anonima z 19:42)

      Usuń
  9. ,,Nie jestem zwolenniczką tego typu brutalności, gdyż żadna kobieta nie zasługuje na tak bestialskie traktowanie!"

    Kobiety nie zasługują, ale mężczyźni już tak?
    PS: 6 razy komentarz mi się usunął! Feministyczny SPISEG!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekhem... Akurat w tym miejscu błąd jest częściowy - "Napis jest autorstwa Dr. Housa". Skrót od słowa "doktor" jest jeden, czyli dr bez kropki, natomiast "Napis jest autorstwa DOKTORA" (pomijając już fakt, że samo "napis jest autorstwa" brzmi co najmniej groteskowo) nie kończy się na r, a więc stawiamy kropkę po skrócie bądź dodajemy końcówkę fleksyjną - dra. To taka mała dygresja. Poza tym przeprawa przez zawiłości ocen Katte była, o dziwo, czystą przyjemnością.

    " - Witaj, moja droga – powiedział z nutką sarkazmu. – Porozmawiamy?" - czy dostanę za to trzy ciasteczka :)?

    Czytam Twojego bloga od niedawna, ale bardzo, bardzo mi się tu podoba. No i obie jesteśmy oficjalnymi hejterami ^^ (chociaż ja twierdzę, że jeśli coś mi się nie podoba albo mnie irytuje, to po prostu o tym otwarcie mówię).

    Pozdrawiam cieplutko ;)

    ~ Shishu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam tylko zauważyć, że akurat zapis dialogu był w cytowanym fragmencie poprawny, więc należy Ci się tylko jedno ciastko.

      Usuń
    2. Rozumiem, jakoś tak założyłam, że didaskalia rozbiły wypowiedź na dwa zdania, ale to chyba wynika z mojego własnego przyzwyczajenia.

      " - Witaj, moja droga – powiedział z nutką sarkazmu – porozmawiamy?" right ;)?

      No i zamiast dywizu na początku powinien być myślnik. That, I forgot :)

      Usuń
  11. Myślę, że nie będzie ani odrobiny przesady w twierdzeniu, iż czytanie przytoczonych fragmentów oceny mnie zwyczajnie bolało. Słowo daję, w połowie zaczęła boleć mnie głowa, do końca dobrnęłam chyba tylko dzięki chęci przeczytania wszystkich komentarzy Deneve.
    Takich ludzi powinno zamykać się w klatkach bez dostępu do internetu i klawiatury. Sama ich obecność w blogosferze i społeczności oceniających skazuje na cierpienia Bogu Ducha winną internetową ludność.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Po drugie: słyszałam, że oceniają tam studentki... możliwe, ale to chyba studentki nieogarniające języka polskiego.
    Po trzecie: słyszałam, że często praktykuje się tam rozbebeszanie opowiadań podczas oceny z czystego lenistwa... tak piszą na swoim forum, radząc jednej z oceniających, by pominęła część treści, w końcu wszyscy tak robią, żeby się nie zamęczyć."

    Co do drugiego - w takim razie źle słyszałaś, Deneve. A jeśli chodzi o nieogarnianie języka polskiego - no cóż, "kwiotki" się zdarzały, zresztą widać po twym poście, iż nie wszystkie zostały usunięte.
    Co do trzeciego - tutaj to mi szczęka opadła. Jak to, któż takie bzdurne rzeczy Ci przekazuje? Broń Boże nikt nie radził, by oceniająca pominęła część tekstu! Wydaje mi się, że ten komentarz odnosi się właśnie do zarzutu, iż Katte nie oceniła któregoś opowiadania autorki, ale... czyż to wina całej załogi? Każda oceniająca odpowiada za swoje błędy, a ja nie biegam za każdym i nie czytam opowiadań znajdujących się w kolejkach u mojej załogi, by wyłapać ewentualne nieścisłości. Nie wiem zatem, któż Ci takie rzeczy mówi, noale nie mnie tu nikogo posądzać - w każdym razie takowa sytuacja się raczej nie zdarzyła, ale dla pewności i z czystej ciekawości aż sobie sprawdzę potem wszystkie pościki.

    Pozdrawiam i lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Noale" się wypowiedziała szefowa załogi...

      Usuń
    2. "kwiotki"?! To były "kwiotki" ?! To busz cały, dżungla amazońska, a nie kwiotki.

      Usuń
    3. Mam swoje "wtyki" i uwierz, że co do "tego trzeciego" to tak jest na 101% ;) dlatego plzzzzz, nie pogrążaj się i nie zaprzeczaj - miej choć tyle godności.

      Usuń
    4. Tak, wiesz najlepiej :) Proszę cię, akurat z tym się nie pogrążam, ale oczywiście - kłócić się z Tobą w każym razie nie warto, bo i Ty będziesz upierać się przy swoim, i ja swego zdania nie zmienię. Tyle że głupotki pleciesz, a Twoje wtyki są widocznie bardzo niedoinformowane. Zresztą - teraz to i tak bez różnicy, bo CF dawno podupadło, a kaktusik zawsze spoko!

      Usuń
    5. I to ma być ten administrator, co rzekomo miał nam dopiec? Naaaaaaah, dajże spokój. O tym, że jestem dzieckiem, nie mam życia, co tam jeszcze, że nie mam innych zainteresowań niż hejtowanie i że Katte nie potrafi napisać karny kaktus, tylko karny k*tas, też wiem ;)

      Także mówię serio: nie pogrążaj się.

      Usuń
    6. Nie rozumiem, czemuż zmieniasz temat, który dotyczył zupełnie czego innego. Ale dobrze - nie wnikam. Jak wspomniałam - kłócić się nie zamierzam, bo i mnie krzywdy żadnej nie zrobiłaś, a i to do niczego nie prowadzi.

      Usuń
    7. Czemuż, któż, Broń Boże, twym, bzdurne, przekazuje, czyż, posądzać, takowa... Czuję się, jakbym czytała Biblię.

      Usuń
    8. Anonimku, to było niezłe, serio, serio. Choć tak mało związane z tematem, ech.

      Usuń
    9. przecież nie zmienia tematu, tylko sugeruje, że wie znacznie więcej

      Usuń
    10. Jakie dawno? Cookies ma najwyżej kilka miesięcy. Raczej od samego początku było kiepskie...
      No, ja myślę, że się nie zamierzasz kłócić, z kompromitującymi faktami nie ma co dyskutować.

      Usuń
    11. Czy raczej: miało kilka miesięcy.

      Usuń
    12. Leleth, źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi raczej o to, że upadło, bo i masowe odejścia miałyśmy - najpierw ja miałam zamiar odejść, potem Katte, w końcu Anastasia. Nigdzie chyba nie mówiłam, że CF jest dobre. Hmm, czy gdzieś przegapiłam to? W każdym razie nie twierdzę, że nie było kiepskie - było, jakie było, trudno.
      Ty wiesz swoje, ja swoje. Ale ja w zasadzie żadnych kompromitujących faktów nie dostrzegam, ale każdy może mieć własne zdanie, nie mam nic przeciwko.

      Usuń
  13. Łoo, nie ma już ciasteczek? Ja nie wiem, że te dzieci w dzisiejszych czasach nie umieją przyjąć krytyki tylko kasują ocenialnie, jakby to miało pomóc, a przecież mamy cytaty, screeny i inne takie tam ^^ Jak się już raz zaistniało, to trzeba przyjąć na klatę konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny człowiek wiedzący wszystko.
      Cookies For i tak miało zostać usunięte na początku lipca.

      Usuń
    2. No to jak miało zostać usuniete na początku lipca, to co robiły na nim oceny z połowy sierpnia? Nie mamy już początku lipca, a do wczoraj Ciasteczka miały się dobrze. Brak konsekwencji na wszystkich płaszczyznach.

      Usuń
    3. Powiedzmy, że było kilka chwil zwątpienia, ale niedługo potem pojawiły się nowe zgłoszenia, nowe stażystki, dziewczyny zaczęły pisać oceny i wszystko wydawało się wracać do normy. Dopiero z tydzień temu postanowiłam usunąć się w bok i przekazać komuś innemu, ale i Katte chciała odejść, a i Anastasia nie chciała sama zostawać, więc po co ciągnąć coś, co i tak się sypało?

      Usuń
    4. Wakacje się kończą to i ocenialnie będą się powoli zamykać. I w ten oto sposób przetrwaliśmy kolejne, burzliwe lato ^^

      Usuń
    5. Tylko że CF nie powstało w wakacje, ale rzeczywiście coś w tym jest ;]

      Usuń
  14. "NIE MA SUPER HIPER MEGA WYPASIONYCH MOCUF? NO Z CZYM DO LUDZI!" - i jak ja mam, powiedz, wiarygodnie wytłumaczyć domownikom, że wcaaale nie jestem uzależniona od internetuf, kiedy parskam śmiechem w monitor - nie! razem z monitorem parskam! - hm? (hm zostało podane celowo, gdyż pozostawienie osamotnionego znaku zapytania to gżeh).

    A fogule Deneve, to już jesteś w sondzie, a Tfoje dane płyną właśnie światłowodem na policję! Tajniacy znają Tfuj adres mejlowy i zara Ci zrobiom nalot nah hause!

    Miłych wykopalisk :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Twój post całkowicie mnie powalił!! Co chwila śmiałam się do monitora, aż mnie brzuch rozbolał. :)Wpadnę tu jeszcze i umilę sobie lato (a przy okazji nabędę zmarszczki na starość).
    Pozdrawiam,
    Jowita G

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo, jaki fajny blog znalazłam! Lubię oceny opek, najwyższa pora była, żeby ktoś utarł nosa zarozumiałym i krzywdzącym obiecujących autorów oceniającym!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dę Dę, obśmiałam się oczywiście (tak raczej dyskretnie, bo Małż obok śpi), ale muszę powiedzieć przede wszystkim to:
    masz tu jedną naprawdę cudowną literówkę, którą loffciam i zabraniam poprawiać:

    KRANOLUDY

    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .___. a sprawdzam pod kątem literówek, serio.
      Wcześniej jeszcze "sowim" było ;( Już idę poprawić!

      Pozdrów Małża! :)

      Usuń
    2. Witam serdecznie :)
      Chciałabym nawiązać współpracę z Karnym Kaktusem. Reanimowałam Zło Konieczne i teraz potrzebuję odrobinę suaffy żeby zaistnieć na nowo ^^ Będzie mi bardzo miło jeśli się zgodzicie. Link do Waszej strony znajduje się w zakładce Polecam.
      (Tym, którzy o Źle Koniecznym nie słyszeli, chcę powiedzieć, że była to jedna z pierwszych stron na Onecie [a może i pierwsza], na której mogły się ogłaszać i reklamować wszystkie blogi. Obecnie zamysł i forma się nieco zmieniły, ale wierzę, że wszystko wyjdzie w praniu)
      Pozdrawiam!
      Ferhora
      zlo-konieczne.blogspot.com

      Usuń
    3. Nie podejmujemy współpracy z innymi blogami, niestety. W naszych linkach znajdują się jedynie odnośniki do innych analizatorni.

      Usuń
  18. Ja tylko z technicznym komentarzem: wbrew temu co twierdzi oceniająca, w epoce "tarczy i miecza" (w sumie, dlaczego nie w epoce "trójpolówki i miast"?) równie chętnie walczono na pięści, co i dzisiaj, a niemieckie traktaty o sztuce wojennej zawierają zapisy technik zapaśniczych i pięściarskich.
    Pozdrawiam i kłaniam się nisko, Wypłosz

    OdpowiedzUsuń
  19. "I żeby nie robić od początku swojej twórczości idealnie dopracowany plan partyzantów"

    Za każdym razem czytam "pryzmatów", a to zdanie i tak nie traci na sensie. Niesamowite.
    Kaktus przedni i bardzo zasłużony.

    Dzię-ku-je-my! My, Verde.

    OdpowiedzUsuń
  20. Płaczę, płaczę, zalewam się łzami ze śmiechu.
    Zajrzałam tu z innego bloga, zupełnym przypadkiem. A teraz sobie umieram w kąciku po niesamowitej dawce zabawy, jaką dało mi przeczytanie Twojego posta. Bardzo dziękuję za całą masę radości przy czytaniu. :D
    Na pewno jeszcze tu wrócę :)

    Pozdrawiam,
    Raijin

    OdpowiedzUsuń
  21. Omg, wydawało mi się, że zakładanie bloga z ocenami blogów świadczy o braku pomysłów na stworzenie czegoś własnego i nagle blog z ocenami blogów z ocenami. XDDD (to nie tak że mozna mieć kilka blogów) Jestem mile zaskoczona treścią. Ignorancja, psudointeligentny styl, roztargnienie Kate z dopasowanymi komentarzami stanowią genialne połączenie. Musiałaś się napracować nad tak długą notką, a ja miałam taką głupią bekę z płynnej ręki. XDD
    Będę wpadać, na pewno! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś też tutaj jest roztargniony widzę, hehe. karny kaktus dla Katte, droga Mario, a nie Kate!:)

      Usuń
    2. Serio myślisz, że poprawny zapisany nick oceniającej jest akurat najważniejszy w komentarzu Marii?

      Usuń
    3. Oczywiście, że nie! Lecz uważajmy, bo jeszcze jakże wielka 'oceniajonca' wytoczy jej proces, hehe, w to śmiem wątpić!

      Usuń
  22. Narybek był ostatnim gwoździem do trumny. Borze Szumiący.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uznałam, że to najlepsze miejsce, żeby się wyżalić: musiałam wyrzucić trzy z moich czterech kaktusów, bo naraziły się jakimś cholerstwem i mimo wielu prób, nie udało się ich przywrócić do życia :(
    R.I.P. Leonardo, Rafaello i Donatello, nigdy o Was nie zapomnę :(
    Dobrze, że ostał się chociaż Michalandżelo...

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie przeczytałam do końca, ale kiedy zobaczyłam TO, uznałam, że muszę przerwać lekturę:
    "Bardzo szybko jednak przeszłaś do uwolnienia więźniów oraz ułaskawienia Uchicha. Dla mnie zbyt szybko, czytelnik ma wrażenie, że akcja pędzi jak pociąg!"
    Uchicha.
    UCHICHA.
    Najpierw Katte rozpływa się, że dostała coś mangozjebowego do ocenienia, a potem pojawia się taki kwiatek...
    Trzymajcie mnie, bo wyjdę z siebie i stanę obok.
    Uchiha, do cholery! Napisze ci to na czole twoją własną krwią, żebyś zapamiętała.
    Pozdrawia mangozjeb z bólem dupy. Za wszelkie błędy w komentarzu przepraszam.
    Pokój i miłość.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.