Kolce sprawiedliwości

sobota, 23 stycznia 2016

Ważna informacja

Kaktus znajduje się w stanie hibernacji


Hej!

W sieci grasuje, bo inaczej się tego nazwać nie da, laska, która podszywa się pod innych blogerów. Na imię ma Joanna, tyle powinno Wam wystarczyć, jeśli chodzi o jej dane. W każdym razie skopiowała felietony Humanistki na obcasach i umieszczała je na forach gamingowych (fragowcy.pl / kuleczky.pl) jako swoje. Problem w tym, że pod... moim nickiem oraz avatarem. Kopiuje również grafiki z Google itp.

http://fragowcy.pl/index.php?/topic/111-heyka/#comment-354 - skopiowała nawet mój opis, jaki znacie między innymi z Łez Niewiernego.

Edit: laska podszywa się pode mnie nawet na steamie:
http://steamcommunity.com/id/eriska
moje prawdziwe konto:
http://steamcommunity.com/id/denciezje

Podszywa się również pod Leleth: http://unitedfrag.pl/showthread.php?tid=25#pid38
Dlatego możliwe, że udaje również inne osoby w jakiś sposób "rozpoznawalne" w blogosferze.

Jedyne konto na bloggerze, jakiego tu używam, to to na mailu deneve.den[at]gmail.com - z tego maila rejestruję się też na wszystkich stronach, forach itp., dane typu GG łatwo sprawdzić, na fejsie też nie problem mnie znaleźć, biorąc pod uwagę to, że wiele osób wie, co studiuję lub w jakim mieście mieszkam.

W każdym razie nigdy nie zniżyłabym się do kradzieży cudzej pracy.

Serio, nigdy nie myślałam, że będę zmuszona pisać takie... "oświadczenie"? Żebym chociaż miała jakieś poważne fejmy w Internetach... Proszę, zanim założycie, że ukradłam czyjąś pracę, najpierw sprawdźcie, czy to aby na pewno ja.

Wielkie dzięki!

Z wyrazami szacunku,
Deneve of the Shattered Sun

sobota, 16 stycznia 2016

Ocenki katalożku euforia - gówno wylewające się z butów, śmierć z przerzygania i mam na ciebie wysrane 1/2

...czyli o wydalaniu słów kilka.

Ale najpierw: chciałabym gorąco podziękować Mortowi, który stworzył specjalnie na Kaktusa wspaniałego fanarta. Grzech nie wykorzystać w szablonie. Jest przepiękny, dziękuję! :)

A tak serio:

Dzisiejsza analiza opowie wam, drodzy czytelnicy, trochę o tym, jak to oceniajoncy chcieli być QL, fajni i fokle, zręcznie posługując się ironią, uszczypliwymi żartami itp. – problem w tym, że w międzyczasie odjechał im nie peron, ale cały dworzec, bo to konkurs żartów o kupie i rzyganiu na odległość. Gotowi na festiwal żenui?

Ocenki kataloszgu ełforja.

Ocena [001] Hayley & Adriene - finding the TRUTH
Powitał mnie dość nietypowy szablon, rzadko spotykam się z takimi na blogerze.
Od dziś każdy bloger nosi na sobie szablon, najnowszy krzyk mody. Totalnie widzę te wszystkie sukienki z Malfoyem wyrastającym Hermionie z głowy, ewentualnie Katniss, która wychodzi komuś z boku, jakby rozmnażali się przez pączkowanie. Myśleliście o tym kiedyś? Lekcja biologii na blogaskach. A mówili mi, że te Internety gunwo mi dadzo. I te efekty CSS po najechaniu palcem np. na guzik od sukienki.


Dowiedziałam się, że rodzice bliźniaczek się rozwiedli. No i zdaje mi się, że matka bardziej kocha Adriene, inaczej nie podnosiłaby głosu na drugą córkę.
 Masz siostrę/brata i nakrzyczała na ciebie mama? Przykro mi to mówić, ale cię nie kocha.



No i w końcu sama Hayley… Rozumiem, co przeszła i cieszę się, że obwinia się o wypadek.


U HEARTLESS BIJACZ*
*oczywiście nie uważam łoceniajoncej za kobietę lekkich obyczajów, to taka gra słowna i fokle... jakby ktoś się poczuł urażony *sypie watą słowną*

Używasz prostych, nieskomplikowanych słów, co pozwala młodszemu czytelnikowi w pełni zrozumieć tekst.
Starsi czytelnicy i tak w blogosferze raczą się jedynie Proustem, Joyce'em i moim trollopkiem, istnienia którego nie możecie być pewni.
Rozważ, proszę, kwestię krótszych, ale za to wypełnionych epitetami opisów.
Myślę, że mamy tu konflikt tragiczny.
Wypadki samochodowe zdarzają się wśród młodych autorów bardzo często, jednak rzadko spotykam się z zanikiem pamięci, więc mam nadzieję, że nie poddasz się łatwo.
Jesteś młodym autorem? Uważaj, łatwo o wypadek. Od dziś w bonusie z zanikiem pamięci. Wiecie, różne już rzeczy w blogosferze widziałam (a blogaskuję od... *liczy na palcach* od dwunastu lat nie, nie mam dwunastu palców), była umierająca przez złe komentarze siostra, wcześniej nagła śpiączka tejże, a już po jej śmierci na jej koncie pojawiały się nowe blogaski. Czego to dowodzi? Jest nadzieja: w zaświatach mają Internety.
Nie ma również wcięć akapitowych, co bardzo boli moje oczy i dezorientuje. Proszę, spraw je sobie.
Nie, dzięki, lubię swoje oczy. Nie chcę wymieniać na takie zdezorientowane. Słyszałam, że można od tego dostać zeza rozbieżnego.
Jednym z elementów, które mi się podobają, jest motyw z bliźniaczkami – sama uwielbiam pisać o bliźniakach, ponieważ genetyka to mój ulubiony dział biologii! Można się nim bawić i bawić, daje to ogromne pole do popisu wyobraźni autora.
Historia pamięta takich, co bawili się genetyką. Nie zawsze wychodzi to na dobre. Ale pomyślcie, jak dobrze, że są opka. Kiedyś eksperymentowano na żywych ludziach, zarodkach itp., teraz mamy XXI wiek i Internet. Jesteśmy ocaleni.
Bohaterowie, na chwilę obecną, są oryginalni i nieprzesiąknięci idealizmem, który często spotykam wśród głównych postaci.
Ja tam swoich bohaterów zawsze faszeruję turpizmem i debilizmem. Ale co kto woli, nie?
Ach, ten nagły napływ Mary Sue.
No po prostu idealizm = huragan Mary Sue. Niszczy każde opko napotkane na swojej drodze.
Przydałaby Ci się beta, które zna zasady interpunkcji zarówno w zdaniach, jak i w dialogach.
Nie od dziś wiadomo, że bohaterowie wypowiadają tylko równoważniki zdań.
Możesz też sama wykuć wszystkie zasady, jednak jest to czasochłonne.
Tak, musisz się udać do biblioteki Szaolinu, przejść próbę tygrysa, smoka i kobry, a potem wypić krew gołębia i nakarmić wszystkich głodnych studentów. No po prostu interpunkcja wiedzą tajemną. Zasad nie znajdziesz w Internecie. Nawet nie próbuj szukać!

Ocena [002] Chęć poznania prawdy przezwycięży strach
Zacznę od tego, że powyższego bloga czytałam już wcześniej, zanim postanowiłam poddać go mojej, jakże dokładnej i szczegółowej, ocenie. 
Ocenka ma nieco ponad stronę w Wordzie. Aaa, to taka autoironia była. Sorry, nie ogarnęłam.
Naprawdę – to samobójstwo dla oczu czytelników, w tym i moich.
Moje oczy popełniły właśnie rytualne samobójstwo. Zróbcie mi ściepę na nowe. :D

Kolejna rzecz to… przesunięcie głównej kolumny z tekstem w prawo. To tak, jakby dostać do rąk książkę, która jest zapisywana od połowy strony – taki zabieg całkiem irytuje i sprawia, że na moje usta, upaćkane budyniem śmietankowym, ciśnie się pytanie „po co?!”. 
Chyba dostałam raka.
Po pierwsze: nad książką się nie żre (nad laptopem/klawiaturą też nie).
Po drugie: z pełnymi ustami się nie mówi.
Po trzecie: ...weź się może umyj i nie rób wiochy w Internecie, co? Internet to klub zrzeszający poważnych ludzi. Nie ma tu miejsca dla osób nieumiejących zjeść budyniu bez upaćkania się. PROSZĘ NATYCHMIAST OPUŚCIĆ INTERNET.
Wszystko utrzymane zostało w dwóch podstawowych barwach: czerni i bieli. I bardzo przypadło mi to do gustu.
Chwila, momencik, wróćmy do początku ocenki...
Czarne tło bardzo, ale to bardzo, gryzie się z białymi literami. Naprawdę – to samobójstwo dla oczu czytelników, w tym i moich. Nie wiem, skąd przyszła taka mania, że rażące kolory czcionek stanowią główny podkład na niemal każdym blogu. Zupełnie, jakby nie można było zastosować jaśniejszego szablonu i deczko ciemniejszych liter. 
TO SAMOBÓJSTWO DLA MOICH OCZU!!!!!!!!!111111oneoneeleven
Nie ma czegoś takiego jak „wieś tańczy, wieś śpiewa” – czyli nagromadzenie wszelkich możliwych kolorów tęczy.
Ależeco? Myślicie, że można dostać raka bardziej?
OJ DANA, DANA.
Jedynym minusikiem, za który odjęłam wyłącznie jeden punkt, jest tytuł po lewej stronie napisany tak nieczytelną i wypacykowaną czcionką, że mój jednorożec zaczął rzygać tęczą.
Dobrze, że nie zaczął pierdzieć motylkami i srać bitą śmietaną, bo bym nie zniesła.
Akcja toczy się szybko; ciągle nabiera tępa i ewoluuje.
Ani chybi, trzeba ją naostrzyć.
Nie da się nudzić, gdy zwroty akcji są tak częste i gęste jak budyń waniliowy xD.
No ale dowcipnisia no xdxdxdxdxd xd no heheszki xd xd lol xdxdxd much fun so wow xd hehehe xdxdxd
Bohaterowie zostali w bardzo fajny sposób wykreowani, a ich reakcje wypadają mniej więcej naturalne

[Bohaterowie] są żywi i przede wszystkim nie mary-sue’owaci! A w dzisiejszych czasach to rzadkość. 
No, prawda, większość pisze o bohaterach martwych.
Nie używasz trudnych i niezrozumiałych słów, do których interpretacji potrzebny byłby słownik wyrazów obcych dla idiotów xD
Albo wykształcenie wyższe niż przedszkole.
Nawet jakoś udało mi się przeboleć, bez zbytnich mdłości, gwiazdy z 5 Second Of Summer.
A mogła zab... to znaczy rzygnąć!
Również gubisz się z użyciem ‘siebie’ i ‘się’, co nie razi w bardzo brutalny sposób, ale dobrze byłoby nad tym popracować.
Tekst skazany za brutalność na pięć lat siedzenia w słowniku.

Ocena [003] Are you Alice?
Po prologu wydaje się ciekawie. Ciekawi mnie ta cała Gra, a postać Aarona jest owiana jedną, wielką i cudnie pachnącą tajemnicą. Nie mogąc doczekasz się dalszego ciągu, idziemy dalej.Rozdział pierwszy to jedna wielka niewiadoma. Motyw z kluczykiem jest super. No i notatki znalezione pod łóżkiem… Zastanawia mnie, kto je zostawił i czy to właśnie wcześniej wspomniana Alicja jest autorem dopisanych na fioletowo słów.Nie wiem, co mogę powiedzieć na temat rozdziału drugiego. Było w nim najmniej błędów, a może włączył mi się tryb „nie jest tak źle, nie musisz niczego poprawiać”? xD Być może. Biedna mała. No i nie rozumiem po części nienawiści Lexi do macochy. Rozwód rozwodem, ale życie toczy się dalej.Hehe, czy Lexi odwróci tabliczkę napisem na wierzch? Wow, wow, woof, woof, czyli rozdział trzeci zaliczam do udanych. 

Ocena treści w tej ocence wygląda jak pełen entuzjazmu komć od średnio rozgarniętej czytelniczki, która z wypiekami na ustach czytała pierwszą słabą scenę seksu w wykonaniu Snape'a i Granger. Albo Malfoya i Granger. Jak wolicie.
Srsly, w życiu nie zgłosiłabym się z opkiem do kogoś, kto komcia w takim stylu. Oczekiwałabym raczej rad odnośnie dziur fabularnych, tego, czy akcja płynie odpowiednim tempem, czy bohaterowie nie są jednowymiarowi i tak dalej.
Noalenie. Może gdzieś w równoległym wszechświecie.


Po rozdziale czwartym polubiłam Nico. Jest taki omomomomomomomomomomomomomomom, że nie mogę. Brałabym.
W takich chwilach cisną mi się na usta naprawdę chamskie komentarze w stylu: „chyba czas zmienić majtki, bo już mokro”, ale przez wzgląd na resztki mej godności się od nich powstrzymam.
Wykorzystanie „Alicji w Krainie Czarów” w sposób oryginalny jest bardzo trudno, ponieważ motyw ten przewija się przez wiele opowiadań, wierszy, książek. 
Języka polska trudny mocno.
Będąc dziwnym człowiekiem, czekam na kazirodczy romansik, kiedy ten się obudzi, ale chyba nie mam na co liczyć, co? No i polubiłam go.
O, romanse wszelkiej postaci, przywołuję was do życia! Zbudźcie się i zasypcie blogosferę scenami złych seksów!
Czasem współczuję jedynakom, którzy w przyszłości zostaną sami. 
Jak powszechnie wiadomo, bycie jedynakiem oznacza, że nigdy nie wejdziesz w związek małżeński/partnerski, nie będziesz miał przyjaciół, a w testamencie będziesz mógł/mogła wyróżnić jedynie stadko kotów.
Ale smutne życie mnie czeka.

Ocena [004] Syn Hadesa i Persefony
I według mnie bardzo ważna kwestia: Twój główny bohater według tego, co napisałaś, zaczął uprawiać TE RZECZY (w opowiadaniu ani razu nie zostało powiedziane JAKIE RZECZY oni robią) w wieku 7 lat. Jest to promowanie pedofilii, więc blog powinien być  oznaczony jako: DLA DOROSŁYCH.
No nie wiem, może chodzi o... UPRAWIANIE CZARÓW? A za promowanie pedofilii idzie się do pierdla. Badełej.

Ocena [005] Zwycięzcy są słabi
Nie rozumiem, po cóż Ci to archiwum na dole? Brakuje mi również spisu treści. 
Bo równie dobrze zamiast spisu treści spisze się archiwum?
Prolog za wiele nie zdradza. Motyw zgłoszenia się za siostrę jest wręcz zerżnięty z Igrzysk, więc trochę głupio. Chociaż w tym wypadku mamy bliźniaczki. I zakochanego chłopca. Hyhyhy. Ja bym na jej miejscu wybrała rodzinę, a cnotę oddała. Huehue.
Dajcie wiadro, będę rzygać.
Język nie jest specjalnie wyszukany. Proste, zrozumiałe słownictwo. I bardzo dobrze, inaczej nie zrozumiałabym połowy tekstu.
Pardon, czy ja przespałam moment, w którym nieznajomość czegoś przestała być uznawana po prostu za brak w wiedzy i stała się powodem do dumy? Spoko, też lubię prosty tekst, bo po prostu przyjemniej się go chłonie, ale srać ogniem, bo łojejuśku nie zrozumne tegstu jeśli nie bendzie na poziomje testu gimnazjalnego?
Muszę Ci odjąć siedem punktów za fanfiction, ponieważ większość roboty odwaliła za Ciebie autorka książki – to ona stworzyła świat przedstawiony i niektórych bohaterów. 
Piszesz fanfika? Weź, idź w cholerę. Spłoń, potterowski Januszu, igrzyskowy Mietku, zmierzchowa Grażyno.
Podoba mi się postać Lilith, ale jest głupia. 
No. I wszystko na ten temat. Co się będzie rozwodzić nad bohaterką niepotrzebnie.

Ocena [006] Opowiastki kotołaczki
U mnie wyświetlenie strony http://kotolaczka-pisze.blogspot.com/ wywołało swego rodzaju zadziwienie połączone z mentalną konkluzją: „biblioteka to czy co?” oraz domieszką psychoaktywnego facepalma – czyli w skrócie: nie jest źle, ale mogło być lepiej. 
Wytłumaczy mi ktoś, co to jest psychoaktywny facepalm, bo chyba nie nadążam za dzisiejszą młodzieżą?
No i jeszcze ten adres: kotołaczka pisze… Brzmi on, jakby ktoś za długo siedział na omegle, 6obcy czy innym czacie i Internety wciągnęły go w swoje odmęty niczym dzieci Neo… Da.
Brzmi to jak gówniana psychoanaliza kogoś, kto nie został o to poproszony.
Pikachu, wybieram cię! Albo nie, wybieram tampony Always… Czyli o niezdecydowaniu i prawdopodobnym daltonizmie wśród polskiej młodzieży.
Mnie dajcie do rzygania wannę i zadzwońcie do matki oceniajoncej, żeby naskarżyć. Albo nie, dzwońcie od razu do operatora sieci i prezydenta, żeby odcięli Internet tam, gdzie trzeba, plus zrobili psychotesty na podłączenie do sieci.
Kolory atakują, a ja rzygam tęczą na kilometr. 
Don't do drugs, kids. W skali od 1 do 10 jaki dźwięk ma twój ulubiony kolor?
 Rozumiem, że to blog, gdzie znajduje się zbiór opowiadań, jednak różnokolorowe książeczki na tle oraz zielona (wtf?!) księga z motylkami na nagłówku to jak połączenie żelków miśków i ogórków kiszonych – gwarantowane spędzenie nocy na sedesie… 
Rozumiem, że oceniajonca wie z autopsji. 
Jedyny plus to białe tło postów i czarna czcionka. Wreszcie moje oczy odpoczęły od pizdojebnego negatywu.
Nie wiem, mnie niektóre kolory, brzydko mówiąc, jebią po oczach. Ale jak kogoś jebią w pizdę, to też dobrze, żyjemy w wolnym kraju. Tylko się zabezpiecz, no, chyba że chcesz mieć dzieci w kolorach tęczy.
(Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo zażenowana jestem faktem, że tacy ludzie chodzą po świecie i że w ogóle ktoś taki bierze się do oceniania czyjejś, nieważne jakiej, twórczości – srsly, nie jestem święta i swoje mam za uszami, ale po prostu... meh, nawet nie wiem, jak tę mentalną gimbazę skomentować).
 Jest rodzinka – szeroko opisana i tak porywająca jak koncert rumuńskiej orkiestry dętej. 
Podejrzewam, że rumuńska orkiestra dęta gra o niebo lepiej, niż oceniajonca produkuje wypociny czy raczej wymazy. Bleh.
Od pierwszej linijki atakują nas niezrozumiałe imiona, z których jedno (Prutt) brzmi jak odgłos puszczanego pierdu…
Głodnemu chleb na myśli, co nie? Pomijając już fakt, że pewnie powinno się to czytać Pratt.
Usiądź na karnego kaktusa i przemyśl swoje zachowanie.
Szczerze mówiąc, po trzecim takim dziwnym imieniu po prostu zaczęłam je ignorować, ponieważ mój skromny i ograniczony umysł nie mógł sobie poradzić z ich wymową, nawet mentalną. 
Współczuję poziomu angielskiego w szkole. Gratuluję samokrytycyzmu i trzeźwego spojrzenia na siebie.
Jednak zniechęcenie Cię nigdy nie było moim zamiarem, a właściwie pochwalam to, że jako młody autor (przeczytałam u ciebie na blogu, że piszesz w tym roku testy szóstoklasisty) podjęłaś się tak ciężkiej pracy, jaką jest pisarstwo.
I dlatego piszesz dwunastoletniej autorce swoje gimbusiarskie domysły o tym, że imię brzmi dla ciebie jak dźwięk pierdu i rzucasz uwagi o rzyganiu na kilometr oraz sraczce.
Zrób przysługę światu i przegryź sobie kabel od Internetu, laptopa wyrzuć za okno, a modem wrzuć do rzeki i żeby cię przypadkiem nie kusiło wejście w neta przez smartfona.

Ocena [007] Kwiat Krwi Księcia
Wprawdzie uwielbiam zielony i szary, a czarny to kolor uniwersalny i w sumie też go lubię, jednak ten zgniłozielony, czy jakby go tu inaczej określić, sraczkowaty kolor mnie zdecydowanie odrzuca.
Skoro na tym blogu wszystko kręci się wokół sraczki i rzygaczki, to proponuję jak najszybszą wizytę u lekarza, bo jeszcze się odwodnicie.
Kolor sraczkowaty powinien pozostać w czeluściach toalety.
Mów nam jeszcze, o mędrcu blogosfery.
Swoją drogą na moim monitorze blogasek ocenialni jest sraczkowaty. A to ci heheszki.
Mogę zapytać, skąd ona się tam wzięła? Jak dla mnie to ma na Ciebie totalnie wysrane.


Pomysł wydawał się nawet ciekawy i myślę, że gdyby nie jego realizacja. byłoby całkiem przyzwoicie!
I dlatego za pomysł masz 4/20 punktów, mimo że oceniajonca odjęła już punkty za wykonanie. Ale co tam, odejmie jeszcze raz.

Ocena [008] Unusual & invisible
Autorka nagłówka i szablonu jest osobą, która na pewno zna się na tym, co robi. 
A ja, jako (bez)naczelna szabloniarka Internetów mówię wam, że to typowy szablonik jest. Lasia rozmnaża się przez pączkowanie, jest coś jakby zegar, nasrane oknami, płomieniami, zdjęciami pomieszczeń itp.
Wciąż lepsze od okładki wydymona. W skali od 1 do 10 klasycznego szabloniku dostaje jakieś 7, bo brakuje zegarka, efektu topazu i nie ma schodów.
Jednak dla kogoś, kto nie miał  styczności wcześniej z serialem Teen Wolf, może być zagubiony.
Wtf w to zdanie.
Poza tym, kurna, serio, kto czyta fanficzki, nie znając fandomu, w innym celu niż dla lolkontentu na przykład?
Chciałbym powiedzieć, że jestem mile zaskoczony, ale… Nie, nie zaskoczyło mnie to, że nie ma błędów ortograficznych na tym blogu!
I dlatego że nie ma błędów, masz 9/10 punktów. Pozdrawiam.
Jedyna rzecz, która mnie zdziwiła, to czemu, do jasnej ciasnej, na tle pojawił się dywan?! I to taki mega babciny jak w PRL-u… Chcesz cukierka? Idź do Gierka. Chcesz opowiadanie o gejach? Idź do Krana xD
Ależ to zabawne. Boki zrywać. Słyszałam, że Karol Strassburger boi się o swoją posadę, odkąd siejecie postrach w blogosferze.
Ale! Gdy przyjrzałam się bliżej głównemu obrazkowi, naszła mnie strasznie głupia myśl, a właściwie dialog między postaciami na tym rysunku…„– Co tu tak śmierdzi?!– Ups… chyba zjadłem za dużo kapusty…”Taaaaa. Zdecydowanie nie zaliczam się do normalnych ludzi xD
Spokojnie, z takich żartów się wyrasta. Najczęściej mówi się wtedy o licbazie, chociaż czasem wyrasta się dopiero w studbazie. Niektóre przypadki są nieuleczalne lub nawracają się dopiero jako dorośli, ale jest dla ciebie nadzieja.
Ogłaszam wszem i wobec, iż nie zaczęłam rzygać tęczą, a to naprawdę jest COŚ! 
Wspaniale, order z cebuli wysłać do domu czy odbierzesz osobiście?
Masz potencjał na Top Gej-Szefa! 

Nie czytam homoseksualnych opowiadań,
Teraz już nawet opka decydują o swojej orientacji? Nie nadążam za światem.
Dziewczyna podeszła do regału i poczęła (zaczęła - Boże! Ona poczęła! Toż to kolejna Dziewica Niepokalanego Poczęcia xD) czegoś szukać
Tak, to kolejne gimbusiary, które płaczą ze śmiechu, widząc słowo „stanąłƒ”, „spuścił” lub „doszedł”.

Ocena [012] Kiedy tajemnice przysłaniają życie
Rzadkość w tutejszym świecie opanowanym przez rozhisteryzowane małolaty wzdychające do wypchanych gatek farbowanego blondasa.
Powinnam pogratulować teraz oceniajoncej umiejętności obsługi Painta? Jak myślicie?
Powiedz mi, czy uważasz swoich czytelników za krety lub masz nad wyraz przerośnięte ego, że na samej górze bocznego paska znajduje się kosmicznie wielki gadżet „O mnie”?!
Wiecie, najkrócej do psychologa czeka się tydzień. Ale po co, jak są blogaski. :D

Rozumiem, że uważasz się za ciekawą i superexclusive osóbkę, czego nie mogę wywnioskować po angielskim tekście piosenki pod narcystycznym zaznaczeniem swojego terytorium (całe szczęście, że ludzie odeszli od sikania, aby zaznaczyć swoją władzę i autorytet), ale to już jest, krótko mówiąc, przesada.
Ustawianie wyglądu bloga tak, jak ci się to podoba = narcystyczne znaczenie terytorium. I chyba przespałam jakieś zajęcia na archeo. Kiedy sikaliśmy, żeby zaznaczyć teren? Zawsze myślałam, że hominidy (a co mi tam, nawet australopiteki) były zdecydowanie bardziej rozgarnięte i nie posuwały się w ocenkach do pasywnoagresywnych komci...
Wait, oni nie pisali ocenek.
Ale gdyby pisali, na pewno mieliby tyle godności, by nie pisać takich tekstów. Moglibyście się od nich uczyć, o.

Jednak postanowiłaś nie oszczędzać moich nerwów (i przy okazji języka… nieeeee, tu nie miałam na myśli niczego amoralnego i zbereźnego), bo zaraz pod wyżej wymienionym gadżecikiem pojawił się napis „Panem” i za cholerę nie mogę zrozumieć po co?
Nie, wcale. Zupełnie nic amoralnego i zbereźnego. Prędzej posądzilibyśmy cię o coś związanego z wydalaniem, nie?
[nadal chodzi o wyraz „Panem”, przyp. Den] Pokusiłam się nawet, żeby wujek Google (lub jak twierdzi Repesco – Wojtek Google) pomógł mi zrozumieć otaczającą mnie rzeczywistość – ale zawiódł. 

No jak wy z Google korzystać nie potraficie, to ja was już nie zbawię.
(Ale napiszcie do Leleth, podobno otrzymała tytuł Zbawiciela Blogosfery, cuda czyni w piątki i niedziele, na rzeczy niemożliwe trzeba poczekać do tygodnia).
 Poprosiłam więc Google Translate, aby łaskawie wykonało dla mnie ten iście szatański zabieg i odszukało znaczenie tego słowa. Myślałam, że to może w jakimś innym języku znaczy „Cześć”, „Witaj”, „Jestę-gimbusę-i-nie-potrafię-pisać”, a tu nic.
Droga oceniająca istoto. Śpieszę powiedzieć, że Google Translate jest kulturalny i w życiu by ci nie powiedział tak okropnych rzeczy.
Na szczęście ja kulturą wycieram sobie nos, a chamstwo jem na śniadanie, dlatego: jesteś gimbusem i nie potrafisz pisać.
Mam nadzieję, że pomogłam.
Jak już pierwszy szok minął, to obczaiłam sobie pozostałe dwa dodatki. Widzisz, kolejnym negatywem tak olbrzymich nagłówków gadżetów jest to, że nie mieszczą się w jednej linii tak jak w „Obserwatorach”, co nie wygląda jak artystyczny nieład na moich włosach po porannej pobudce, a niestety jak nieschludne i nieestetyczne COŚ. Sama nie wiem, jak mogłabym to nazwać inaczej niż po prostu SYF.
Naprawdę myślisz, że kogokolwiek w sieci obchodzą twoje poranne kołtuny na głowie?
Niżej jeszcze znalazła się statystyka i oczywiście, bo jakżeby inaczej, musiałaś sprawić, że moja wewnętrzna zołza zawyła z radości. Nie można wstawić normalnych, czarnych cyferek, ponieważ to byłoby za banalne, za mało słit i sooooł kjut, toteż trzeba było walnąć tam jakieś dziwne esy-floresy we wszelkich możliwych barwach tęczy, jakie wpadły ci w łapki.
Gdybym miała iść w ślady oceniającej i bawić się w psychoanalizę, to stawiałabym, że wstręt do różu był QL w gimnazjum lub jeśli było się emo. Drugą opcją jest to, że to strach przed miłymi, kolorowymi rzeczami, np. pluszakami, bo kolega na podwórku dokonał kiedyś dekapitacji jej ulubionego pluszaka.
Ale powiedzmy, że jestem ponad to.
Razem z Kranem lubimy sobie pomacać wszelkie możliwe przyciski na blogu, więc teraz czas na blogową mammografię (tych, co nie wiedzą, co to jest, odsyłam do cioci Wikipedii).
Żart o macanych cyckach taki wysublimowany. Uczcie mnie, janusze dżołkingu.
Lecę sobie dalej, przenosząc swoje łakome krwi oczka na coś, co zapewne powinnam równie emocjonująco i ekspresywnie opisać, jak moje pierwsze wrażenie – czyli nagłówek. I się nie zawiedliście! Me serce zabiło szybciej, a w majt… ehem… pod powiekami zrobiło się wilgotniej.
*podłącza sobie kroplówkę* słowo daję, rzygnę jeszcze raz i się odwodnię. A tak serio: jeśli to problem z nietrzymaniem moczu, drogie oceniające (i oceniający), to udajcie się do urologa.
A wszystko to przez oszołamiające, zniewalające i namiętne spojrzenie Lucy Hale. I te wpółotwarte usta jak u rybci! Ach… normalnie się rozpływam. Sam seksssssssss…
Wiecie, miałam kolegów, którzy się jarali tym, że jak mama wyszła z domu, to oglądali pornole. Ale to było, jak mieli 14 lat.
Ale idźmy dalej, oceniajocna wstawia foto:

Widzę tu uderzające podobieństwo, a wy?
...
Po lewej stronie nagłówka widnieje zegar – to jakieś przypomnienie, żeby iść zrobić siku?
Przykro mi to mówić, ale przegapiłaś już swoją porę na siusiu.
Bo jak na razie nie widzę połączenia z tematyką bloga, natomiast prawą stronę zajmuje otwarte okno, w sam raz zachęcające, by się z niego rzucić.
Śmiało, nie krępuj się.
Równie warta uwagi jest kolorystyka bloga. Dominują brązy, z kapką złota – wszystko to trzyma się ładnie kupy, skoro już jesteśmy przy tematyce brązów i skojarzeń z nimi związanych. 
Wspominałam już, że cała ta pożal się borze ocenialnia to festiwal żenui?
To wstęp do ckliwego melodramatu z tonącym DiCaprio czy kolejny odcinek Mody na Sukces?
Rozumiem, że jak nie ma elementów dotyczących kału i wymiotów, to opko raczej cię nie zainteresuje?
Rozdział pierwszy zaprezentował się sześcioma linijkami frazesów, z których nawet mój sześcioletni kuzyn zdaje sobie sprawę.
Oczekujesz jakiejś pochwały czy coś? Może czekoladę kuzynowi wysłać i dyplom do powieszenia?
Przechodzę do rozdziału drugiego, składając swe rączki do modlitwy i w duchu wysyłam prośbę o oszczędzenie mojego serca i umysłu przed dzisiejszą erą gimbazowych opowiadań.
Ach, gdyby myślenie życzeniowe tak działało... Chociaż nie, bo jakby nie było gimbazowych ocenialni, to nie miałabym co na kaktusie robić.
„Błyszczy, zachęca.” – powiedz mi, czy ty masz trzy latka, trzy i pół, głową sięgasz ponad stół czy co, bo, kurde, zaczynam naprawdę tracić wiarę w odnalezienie normalnych ludków…
Jeśli chcecie zostać obrażeni przez: osiemnasto-, szesnasto-, siedemnasto-, dwudziestopięcio- praz ponownie, siedemnastolatka, to wiecie, gdzie się udać.
(czego to dowodzi? Że gimbaza to nie wiek/miejsce, a stan umysłu)
(w tym wypadku to osiemnastolatka)

Ocena [013] Biały Lotos
Lubię ciotowatych chłopców, są uroczy. 
Podejrzewam, że oceniajonca nie ma zbyt dużego powodzenia, wyrywając na ten tekst facetów.
Fajnie też, że masz do siebie dystans. Ostatnimi czasy spotykam się z autorkami, które uważają, że ich tekst jest idealny, a wytknięte błędy są wytworem mojej wyobraźni.  
NO BO JAK KTOKOLWIEK ŚMIE OBRAZIĆ SIĘ, JAK MU POWIEM, ŻE MA SRACZKĘ NA BLOGU!!!!!!!111oneoneeleven


Nie moja wina, że jak już coś czytam, to chcę pomóc. 
xD Mtaa.


Czytam dalej. Co mnie spotkało w trakcie drogi? Lokaj. No chyba, kurcze, nie. Zgaduję, że opowiadanie rozgrywa się w obecnych czasach. Coś Ci, kotku, uświadomię – w XXI nie miewa się lokai, a jedynie sprzątaczki. Nawet jeśli by się zdarzyło, że ktoś miałby takie życzenie, to owy lokaj z całą pewnością nie nosiłby fraku! Sądzę, że przyjęłaś zbyt dużą dawkę Kuroshitsuji.
Wcale, prawda, nikt nie mógł mieć takiego upodobania, by mieć lokaja. A mężczyźni nie noszą już dziś fraków, wszak mamy żęóder, wszędzie tylko rurki i obcisłe koszulki. A, no. I w ogóle odmiana ów taka trudna. DO SZKOŁY.
O ile pomysł ze smokami jest fantastyczny, o tyle to całe porwanie i zabójstwo obcej dziewczyny to lekkie przegięcie. Może to i ma sens, ale mi się nie podoba. 
Ma sens, jest logiczne, ale oceniającej się nie podoba, więc wypieprz w kosmos. Tak.

Ocena [014] Poziom Drugi
 No i nie nazywałabym siebie szaloną, bo szaleńcy powinni spędzać czas na oddziale zamkniętym, a nie pisać opowiadania i publikować je w Internecie.
Smutne to musi być życie, kiedy ciągle wszystko kojarzy się ze sraczką i rzygaczką, a każdy przejaw humoru brany jest na poważnie i gaszony niczym kiep.
Jestem dyslektykiem, pracuję nad tym od małego, ale wciąż mi nie wychodzi… Poważnie? Też jestem dyslektykiem, stwierdzono to u mnie, kiedy miałam lat dwanaście, a na dzień dzisiejszy mam szesnaście. Cztery lata. Nie wiem, jak nad tym pracujesz, ale coś słabo Ci idzie. I nie, nie chcę Cię teraz oceniać, bo każdy ma własne problemy, kłopoty, może mu słabo iść nauka, ale gdybyś naprawdę chciała, już dawno pozbyłabyś się tej całej dysleksji. W rzeczywistości w nią nie wierzę. To tylko papierek dla ludzi leniwych.
Jestem dyslektykiem, mam dysleksję, ale w sumie w nią nie wierzę. I ty też nie możesz mieć. Dysleksję pstryknięciem palców da się wyleczyć, prawda. Borze. Że też ludzie w Internetach nie mają jeszcze doktoratów z medycyny zrobionych w gimnazjum, to szok jest. Wszyscy przecież wiedzą doskonale, jak każda choroba działa, czym się leczyć i fokle.


[Odnośnie grafiki] Uważam, że powinniśmy całkiem usunąć ten punkt,
Czy to głos rozsądku?!
Uważam, że powinniśmy całkiem usunąć ten punkt, ponieważ w większości przypadków nie oceniamy autora, a cudzą pracę, która nijak ma się do treści i często podnosi notę, po czym ktoś, kto zasłużył na dwa, dostaje trzy, bo oceniającemu spodobał się szablon.
Żartowałam, wcale nie.
Idealnie dopasowane kolory (czerń i czerwień z domieszką bieli) sprawiają, że człowiek – w tym przypadku ja – nie chce odwrócić wzroku od nagłówka. Piękno. Cud. Niby proste, ale efektowne. No i nie ma zegara!
Kwi. Nie sądziłam, że na lolocenialni komuś może przeszkadzać zegar w nagłówku. :D


Na dzień dobry dostajemy dwa zabójstwa – ofiarami są ochroniarze, których bohater zabił, bo… chciał. Tak, nie zauważyłam powodu do tego, by miał ich sprzątnąć. Po prostu nie chcieli go wpuścić. To trochę głupie, by iść po najmniejszej linii oporu i po prostu się ich pozbyć.
Czy słowo „psychopata” coś wam mówi? 
Każe dwóm siostrzyczkom odczepić się od szefa, a innym nałożnicom (co jest grzecznym określeniem dziwki w dawnych czasach) opuścić lokal, bo mają przerwę. Gdyby obcy facet powiedział, że mam przerwę, to bym go uderzyła w twarz i oznajmiła, by nie wpindalał się z buciorami w moje życie, bo znam swój rozkład zajęć.
Nie sądzicie, że kwestia pracy w burdelu oraz posłanie na przerwę przez obcego faceta trochę bekowo konfrontują się z tym uderzeniem kogoś w twarz? :D
Po co używać manipulacji słownej, po co używać szantażu, skoro od razu można strzelić komuś kulkę w nogę, potem w przyrodzenie, a na koniec całkiem pozbawić go życia? I doskonale rozumiem, że bohater żyje w takich, a nie innych czasach, w takich, a nie innych warunkach, jednak zdaje mi się, że, zamiast myśleć rozumem, używa do tego palców spoczywających na spuście.
Oglądałaś kiedyś jakieś, no nie wiem, filmy akcji? Czasem nie szantaż, a ból fizyczny jest najlepszym czynnikiem pomagającym wydostać z kogoś informacje. Oczywiście później wypada się kogoś takiego pozbyć.

Ocena [015] Cento | Żyjąc całym sercem

Grafika: 13/20 +3

Oto coś, czego nie mogę w żaden sposób! 
Aha.


Używałaś ich często i gęsto, a skoro już przy gęstości jesteśmy, to mam ochotę na kisiel… Ech…



Wy wiecie, co oni tam piszo sobie w nowszych ocenkach?
Ach, zapomniałem wspomnieć. Jestem tylko człowiekiem — mogę popełniać błędy. Jestem tylko dzieckiem — wielu rzeczy nie rozumiem, ale wszystkie rady biorę do serca, bo naprawdę chcę się rozwijać. Ale typowe hejty po prostu omijam. 
Nie wiem, jak wy, ale ja srogo hehłam.
Normalnie powiedziałabym, że nie słoma wychodzi wam z butów, a po prostu wylewa się z nich gówno, ale w tym wypadku mogłoby to zostać uznane za komplement, więc zamilczę na wieki. Albo chociaż do drugiej części.

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.