Kolce sprawiedliwości

poniedziałek, 9 października 2017

Analiza analizy w analizie #1 Analiza analizy "After" 2/3

No. Kaktus to trochę jak PKP, niby się spóźnia, ale jednak cieszysz się, że dojeżdża do celu. :v

Co prawda można to zwalić na fakt, że przez większą część życia siedziała zamknięta pod kloszem, gdzie uczyła się pod czujnym okiem mamusi,
No, w końcu gadasz z sensem!
...wait
A idąc twoim tokiem myślenia – nie jesteś znajomą Steph, ponieważ nie masz tatuaży. 

MIAŁAŚ WALCZYĆ Z AŁTORECZKAMI, NIE STAWAĆ SIĘ JEDNĄ Z NICH!

Chłopak proponuje jej drinka, ale odmawia, co spotyka się z komentarzem nieznajomej dziewczyny. 
To w końcu proponuje jej tego drinka czy nie. ;-;

Mówimy o JEDNYM drinku i nie wiem, co musiałoby się stać, aby po jego wypiciu, cały jej świat się zawalił.
A tutaj mamy metodę na wujka Staszka: NO CO ZE MNO SIE NIE NAPIJESZ.
No może nie chce, po prostu? Co w tym złego?

Ponieważ Tessa odmawia drinka, zostaje okrzyknięta przez analizatorkę „Drama Queen”.
Drama Queen: 16                  
Dzienna dawka głupoty: 42
Ja to chyba nie mam pytań.

Ekhem... A Steph, którą z taką pasją nazywałaś swoją psiapsi? Zdecyduj się w końcu na któryś z wariantów. 
Woda płynie, dni mijają, analizatorka nadal nie wie, skąd się biorą takie rzeczy w tłumaczeniach.

Jakiś pijany facet NIECHCĄCO wylewa na nią swój trunek.
(...)
Ta impreza nie mogła być gorsza. Najpierw tamta dziewczyna nazwała mnie nadętą, a teraz moja sukienka jest mokra od Bóg wie jakiego alkoholu i naprawdę śmierdzi. 
Nie wiem, jak to zabrzmi, ale to nie impreza jest zła, tylko nastawienie Tessy. Na pewno znacie ten typ osoby, która chciałaby, aby nadskakiwano jej i wszystko wokół niej kręciło. Powiedziałabym, że tutaj jest podobnie. 
Jak Tessa śmie! Jakim prawem chce mieć czyste i suche ubranie! No co za Drama Queen! Jak ona w ogóle tak może! Tyle wymagać! Dzieci w Afryce mają gorzej!

Więc, zamiast stroić fochy, mogła najzwyczajniej w świecie zignorować komentarz obcej laski i w spokoju bawić się z tymi osobami, które były dla niej ŻYCZLIWE.                       Ale nie, lepiej obrazić się na cały świat, jak w przedszkolu, licząc, że ktoś do nie wyjdzie, weźmie za rączkę i zaprowadzi do towarzystwa. 
Drama Queen: 18                      Mary Sue jak się patrzy: 12
Jak nie bawisz się ze znajomymi w zalanej alkoholem sukience, to jesteś Drama Queen i Mary Sue. Zapamiętaj to sobie.

Rozdział ósmy

To takie żenujące. Gdy dziewczyna przyciska usta do szyi Hardina, odwracam wzrok. Tych dwoje doskonale do siebie pasuje. Oboje są wytatuowani i nieuprzejmi.                   
To ponoć przeciwieństwa się przyciągają... I nie, te tatuaże nadal nie są wyznacznikiem czegokolwiek. (SPOILER: zwłaszcza biorąc pod uwagę, fakt, że Tessa zwiąże się z Hardinem, a sama tych tatuaży nie ma, więc idąc tym tokiem myślenia – nie pasują do siebie). 
Przypominam, że nadal mówimy o dziewczynie, która ma zaburzone postrzeganie świata przez to, że wychowywała się w domu z patologią w białych rękawiczkach. Ale to nie przeszkadza analizatorce orać naszej heroiny.
PS Przecinki w, złych miejscach.

Jak dotąd college to żadna radość. Po prostu w głowie mi się nie mieści, że ktoś mógłby uznać tę imprezę za dobrą zabawę.                    
To tylko oznacza, jak bardzo masz ograniczone horyzonty myślowe. Bo to, że tobie się coś nie podoba, nie oznacza, że automatycznie wszystkim także to zbrzydnie. 
Ale Tessa zwraca uwagę, że, no właśnie, to jej samej nie mieści się to w głowie? Bo nie znała niczego innego? Matka chowała ją pod kloszem, więc to nie jej wina? Tak samo to, że innym impreza się podoba, nie znaczy, że jej też musi.
Borze, co za moralność Kalego.

Nie orientuję się w prawie amerykańskim i nie będę zgrywała mądrali, ale tak na chłopski rozum – nie jechali na drugi koniec kraju, więc naprawdę musiałaby mieć pecha, żeby złapała ją policja.
Dlatego spoko, jak złamie prawo. Przecież nie mieszkają na drugim końcu kraju, co nie? Co tam jechanie bez uprawnień. Przecież mała szansa, że policja złapie.
No ale Tessa to taka cieinara, co nie, nie umie się dobrze bawić (czytaj: łamać prawa i nie chce zachlewać się do nieprzytomności). Co za nudziara z niej!

Rozdział dziewiąty
Chrząka niegrzecznie i macha mi ręką przed nosem.
A czy istnieje grzeczne chrząkanie? 
Miałaś kiedyś chrypę?

– Należysz do tego bractwa? – pytam, nie potrafiąc ukryć zdumienia w głosie. Hardin nie pasuje mi do wizerunku chłopaka z bractwa.                    
A KTO CI DO TEGO WIZERUNKU PASUJE? 
Wiesz, tak się zdarza, że ludzie czasem mają swoje zdanie/wyobrażenia/przemyślenia.
Twoje nie są jednymi słusznymi, ale może burzę ci teraz światopogląd.

Wzdycham i odwracam się od niego, wprost do ściany pełnej książek. Nie mam pojęcia, co robię, ale wiem, że muszę uciec przed Hardinem, zanim go spoliczkuję albo się rozpłaczę.
                   
Ty... co? Uwierzę w ten ryk, a nie spoliczkowanie. I bardzo ważna kwestia... co on takiego zrobił, że chcesz ryczeć (opcji bicia w dalszym ciągu do siebie nie dopuszczam)? Bo, fakt, zachowuje się jak złośliwy kretyn, ale poza tym, że się z ciebie śmieje, to nie robi nic. I to nie jest pierwszy raz. 
Ludzie czasem czują się osaczeni. Czują się niekomfortowo. Boją się kogoś, choć jeszcze nic im nie zrobił.
I to, że nie zrobił, nie znaczy, że nie zrobi. To nadal nowa osoba dla Tessy, plus jest w nowej sytuacji, na imprezie, wśród generalnie obcych ludzi. Co więcej, to wszystko jest dla niej niekomfortowe i ją przytłacza. 
Ponownie: wiem, że ta książka to co najwyżej dobra rozpałka. Ale takie rzeczy, jak omówiłam wyżej, po prostu się zdarzają.

Ja wiem, że Hardin to ten typ bed boja, który straszy małe pieski i wyrywa dzieciakom lizaki z rąk, no ale ludzie...
No? I czemu oceniasz go po wyglądzie?
Zaraz... co to za zapach? Coś mi tu śmierdzi.
AHA, TO SMRODEK HIPOKRYZJI.

Skąd pomysł, żeby zrobić sobie dziury w wardze i brwi? To musiało boleć... chociaż ten kolczyk akurat tylko podkreśla jego pełne i krągłe usta.
                     
Pomysł to pewnie z głowy/Internetu/czegokolwiek innego, ale co ja tam wiem. I nie, nie musiało boleć, bo każdy ma inny próg bólu. Jednego zaboli dotknięcie w miejsce, gdzie miał szczepionkę, innego tatuaż na ścięgnie Achillesa. 
...tak się czasem mówi, wiesz?
Wiesz?

– Tak, ale nikt nie ma prawa przebywać w moim pokoju.
Powiało grozą i głupotą, no ale... twój pokój, twoje zasady. Nawet jeżeli są denne i nie mają w sumie żadnego uzasadnienia.
Jego zdanie jest w tym momencie jedynym potrzebnym i słusznym uzasadnieniem. I nie musi się nikomu z tego tłumaczyć. Szczególnie tobie. Bo i tak uznałabyś tłumaczenie za głupie, c'nie?

Czarno-szary rysunek z daleka przypomina różę, ale otacza go coś, co odbiera mu piękno, dodając mrok do delikatnej formy.                     
Nie wiem, dlaczego to „coś" ma mu odbierać piękno, bo to, że coś nie kojarzy się od razu z Disneyem i słodkością, nie oznacza od razu, że jest brzydkie. Coś może wyglądać „mrocznie" i nadal być ładne. 
Ale zdajesz sobie sprawę, że ludzie mają inne gusta niż twoje i coś może im się nie podobać?
Błagam, powiedz, że to ogarniasz. ;-;

I ja nie bardzo wiem, co tutaj jest „mrocznego". Kwiatek jak kwiatek. Wycieniowany i tyle. 
Ale ałtorka mogła jedynie zainspirować się tatuażem Stylesa. Nie musiała 100% opisywać tego samego. I w jej ksioopku mogło być coś mrocznego dookoła róży. Bo tak.

Rozdział dziesiąty
 No i to są dopiero jej pierwsze zajęcia, nie zrobią na nich Bóg wie czego. A zajęcia zapoznawcze też nie są jakieś wyczerpujące, no ludzie. 
Nie każda uczelnia wyższa to Wyższa Szkoła Robienia Hałasu albo Wyższa Szkoła Lansu i Bansu. Zdarza się, że konkretne zajęcia są od samego początku. No ale jak ktoś nastawia się inaczej, to potem zostaje: „kierownik w: szlachta nie pracuje”.

Lubię Steph, ale nie mam siły na takie sceny i ludzi w typie Hardina.   
Ale... na jakie sceny? Na to, że się porzygała i upiła na imprezie (gdzie to jest w sumie dozwolone)?

Pan Krzysztof jest zawiedziony twoim podejściem do tematu.

No spoko, rzyganie na imprezie takie fajne, szczególnie że to Tessa musiała się nią zająć. ALE NIE MA PRAWA NARZEKAĆ, BO IMPREZY SĄ OD RZYGANIA, OLRAJT?


No i skoro ją lubi to dlaczego dwa zdania wcześniej stwierdziła, że chciałaby inną współlokatorkę? 
Bo nie każdy kolega jest dobrym współlokatorem, tak jak nie każdy dobry współlokator może być dobrym kolegą.
Jak czeka Was mieszkanie na stancji/w akademiku, to zapamiętajcie te słowa, bo to największa mądrość, jaka kiedykolwiek wyszła spod mojej klawiatury. Nic mądrzejszego już Wam nie powiem.
(wiecie, że awokado to w zasadzie po polsku smaczliwka, ale raczej się tego nie używa?)

Zalatuje mocno dwulicowością, bo chociaż nie mówi mu tego w twarz (w 99% przypadków), to obsmarowuje go równo w myślach (ku mojemu niezadowoleniu).
Bo Tyś czysta niczym nieobesrana łąka i nigdy o nikim źle nie pomyślałaś.

 Od biedy mogłaby wrócić do Steph i poszukać numeru Nate'a w jej telefonie.
Czy ty czasem nie miałaś rozdział czy dwa wcześniej bólu dupy o to, że Tessa grzebie w biblioteczce Hardina? A teraz ma grzebać w telefonie pijanej i zarzyganej Steph?
Weź, idź. :v

Pomimo wysiłków, aby ukryć emocje, nie potrafię tego zrobić, a nie chcę schodzić na dół, żeby wszyscy zobaczyli mnie w takim stanie.
Tak, bo każdy na imprezie czeka tylko, żeby zobaczyć zapłakaną Tessę Young. Litości.

Ja też niekoniecznie miałabym ochotę, żeby obcy ludzie widzieli, jak ryczę.
Co innego tutaj jest złe. Schodzić na dół.
A MOŻNA, KURCA, DO GÓRY?

No chyba, że tak jak pisałam wcześniej – dowiedziała się, gdzie się znajduje i zadzwoniła do niego, aby sprawdził, jak ma dostać się do akademika.
Jak już zabierasz się za analizy: „No, chyba że, tak jak pisałam wcześniej, dowiedziała się...”.
Tak wygląda poprawny zapis tego zdania.
Nie ma za co.

Chciałam, żeby mi powiedział, że wszystko będzie dobrze, że jutro jest nowy dzień. Coś pozytywnego i dodającego otuchy. Nie coś tak krytycznego i surowego.
I wiecie, motywacja jest okej, nie mówię, ale co by to dało, że poinformuje ją o tym, że jutro jest nowy dzień? Skoro nadal siedzi w siedzibie bractwa, nie wie, jak ma wrócić do akademika i w ogóle, gdzie spędzi noc. Ale no nic, bo JUTRO JEST NOWY DZIEŃ!!! Co z tego, że ta noc to jeden wielki znak zapytania.
Gdyby ten blog nazywał się „karny kamień”, to właśnie wygrałabyś nagrodę „empatyczny kamień”. Na szczęście tu rozdajemy kaktusy, więc nie muszę tego robić.

Albo nie, łap.
Rozdział jedenasty
Odczuwam pewnego rodzaju dysonans.

Staje przede mną, blokując przejście swoją wysoką sylwetką. Nie zniosę dłużej jego gierek, nie tego wieczoru.                     
Jakich gierek? Ominęłam jakąś grę w butelkę na rozbieranego czy coś? 


Rozdział dwunasty
Steph jeszcze śpi, chrapiąc niezbyt powabnie z szeroko otwartą buzią.                   
Mam dwa ważne pytania:                     
1) Czy chrapanie u człowieka może być pociągające (specjalnie zaznaczyłam, że u człowieka, bo akurat lubię, jak mój pies chrapie, bo robi to tak śmiesznie)? W swoim krótkim życiu nie spotkałam się z sytuacją, gdyby ta czynność wywoływałaby u mnie (i innych pytanych osób) inne emocje niż wściekłość.            
2) Czy ten powab jest tak istotny, gdy dziewczyna odsypia po pijackiej imprezie i tak na dobrą sprawę to większość gości także (w dodatku w innych pokojach, bo jak pamiętamy – Tessa zamknęła drzwi na klucz, żeby nikt do nich nie wszedł)? Czy kogokolwiek z nich to obchodzi, że śpi z otwartą buzią i chrapie? Śmiem w to szczerze wątpić. 
Po pierwsze: jeśli chrapanie twojego psa wydaje ci się pociągające: wiedz, że coś się dzieje i niekoniecznie jest to coś dobrego.
Po drugie: ty i twoi znajomi to naprawdę nie jest grupa ankietowanych będąca wyznacznikiem tego, co sądzi cała Polska.
Po trzecie: serio musisz się przypieprzać do najzwyklejszych w świecie sformułowań? Ta książka jest tak zła, nie ma tam nic gorszego do obśmiania, serio?

– Nate? – wołam w nadziei, że mi odpowie.                     Gdybym znalazła się na miejscu chłopaka, udawałabym, że jej nie słyszę... No ale to ja. 

...a nie mogła do niego po prostu zadzwonić?

Nie, nie mieszka tutaj. Wygląda na chłopaka z bractwa?
                      A to są jakieś wytyczne odnośnie wyglądu, żeby przynależeć do takowej organizacji? CZY W TEJ PIEPRZONEJ KSIĄŻCE WSZYSTKO SPROWADZA SIĘ DO WYGLĄDU? 

...aha.
To nie mógł tak po prostu sobie zapytać?


Jest jakaś nadzieja, bo im dalej, tym analizatorka częściej zwraca uwagę na rzeczy, które faktycznie są w tym ksioopku złe. Nie zawsze w dobry sposób, no ale to przesłanki, że coś tam zaczęło się wyrabiać. I poza głupawymi heheszkami może będą z tego analizy.
 ¯\_(ツ)_/¯

A ja lecę spać. :c

Obserwatorzy

Obrazek dostałam od Mewtiny. Obsługiwane przez usługę Blogger.